Reklama

Reklama

Korwin-Mikke idzie na wojnę z TVP. "Oni nie mają prawa"

- (...) telewizja państwowa nie ma prawa mnie bojkotować. Jest ustawa nakazująca prezentować wszystkie legalne partie polityczne i zażądamy za to solidnego odszkodowania - powiedział Janusz Korwin-Mikke we wczorajszej rozmowie z "Super Expressem".

Dzisiaj Korwin-Mikke tłumaczy w komentarzu dla press.pl, że wspólnie ze swoimi współpracownikami ma zamiar także wyliczyć, ile razu KNP pojawiał się na antenie TVP od czasu powstania przed czterema laty. - Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji TVP ma pokazywać tak samo często wszystkie legalne partie polityczne, a zaprasza tylko lewicowe. Gdybyśmy byli przez te lata obecni w TVP, dziś mielibyśmy władzę i Polska doganiałaby Niemcy pod względem bogactwa - dodał europoseł.

Reklama

Do bojkotu, za który polityk domaga się odszkodowania doszło w ubiegłym tygodniu. Kilku polityków nie zgodziło się na wspólny występ w programie "Woronicza 17" z Januszem Korwin-Mikkem. Odmówili wejścia do studia. Wtedy Tomasz Sekielski podjął decyzję o wyproszeniu szefa Nowej Prawicy.

- Miałem do wyboru: zrobić program, albo pokazać cyrk - tłumaczył później Sekielski.

TVP nie odniosła się jeszcze do zarzutów Janusza Korwina-Mikke.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy