Reklama

Reklama

​Kłopoty Davida Camerona. Konserwatyści chcą wyjścia z UE

Tylko jeden na czterech regionalnych przewodniczących Partii Konserwatywnej popiera brytyjskiego premiera Davida Camerona w kampanii na rzecz pozostania w Unii Europejskiej.

Przypomnijmy, że 23 czerwca odbędzie się referendum, w którym Brytyjczycy zadecydują, czy chcą pozostać częścią Wspólnoty.

Premier David Cameron, po wynegocjowaniu nowego porozumienia z Brukselą, rekomenduje głosowanie na "tak".

Ankietę wśród 128 lokalnych liderów Torysów przeprowadziła telewizja BBC. Tylko 31 z nich zapowiedziało poparcie dla pozostania w UE, a aż 54 jest zdecydowanie za opuszczeniem Unii. 42 działaczy nie podjęło jeszcze decyzji.

To kolejny cios dla Davida Camerona po tym, jak głosowanie na "nie" zapowiedziało sześciu członków jego rządu, a także konserwatywny burmistrz Londynu, Boris Johnson.

Reklama

"Nie kontrolujemy już naszych praw i naszego losu. Tracimy na rzecz UE mnóstwo pieniędzy. Dużo lepiej wyjdziemy, zachowując je dla siebie" - komentuje w BBC jeden z Torysów.

Większość działaczy nie jest zadowolonych z wynegocjowanego porozumienia. Uważają, że Cameron popełnił strategiczny błąd, zdradzając już wcześniej chęć pozostania w UE.

Według ostatnich badań opinii publicznej zwolennicy dalszej obecności we Wspólnocie mają tylko 3-punktową przewagę nad przeciwnikami.

Jak czytamy w "The Daily Mail", w przypadku, gdy Brytyjczycy opowiedzą się za wyjściem z UE, David Cameron poda się do dymisji. Faworytem do przejęcia schedy po Cameronie jest wspomniany Boris Johnson.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy