Reklama

Reklama

​Kandydat PSL: Ze stolicy zwożone są spady polityczne

- "Dobrą zmianą" byłoby przełamać pewną głupią praktykę, że do regionów odległych od stolicy zwozi się spady polityczne - mówi Interii Mieczysław Bagiński, wywodzący się z PSL kandydat opozycji w wyborach uzupełniających do Senatu na Podlasiu.

Wybory na Podlasiu odbędą się w najbliższą niedzielę. Kandydaturę Bagińskiego popierają PSL, PO i Nowoczesna. Jego główną rywalką jest popierana przez PiS Anna Maria Anders.

Reklama

Partia rządząca traktuje wybory na Podlasiu jako pierwszy sprawdzian, jak społeczeństwo ocenia "dobrą zmianę".

- "Dobrą zmianą" byłoby przełamać pewną głupią praktykę, że do regionów odległych od stolicy zwozi się spady polityczne. Jeżeli wygram te wybory, to będzie to "dobra zmiana". Może przełamie się praktyka, że jak ktoś tu nie wygrał, tam nie wygrał, to do Łomży go, do Suwałk. A po co? U nas też urośli mądrzy ludzie, są gospodarze tej ziemi, znają problemy, nikt im nie musi tłumaczyć na polski - zaatakował Annę Marię Anders Mieczysław Bagiński.

Kandydat zarzucił rywalce, że odmówiła debaty z pozostałymi kandydatami.

- Obraziła w ten sposób tych, którzy ją zapraszali, kolegów kandydatów i wyborców - powiedział Interii Bagiński.

Polityk chwali się przy okazji swoim wieloletnim doświadczeniem samorządowym.

- W samorządzie województwa jestem od pierwszego dnia do dziś i nikt nie wstydzi się, że mnie wybierał. A wybierano mnie do samorządu województwa sześć razy. Można się pomylić przy pierwszym wyborze, ale nie przy czwartym, piątym, szóstym. Ja kredyt zaufania po każdych wyborach spłacam - przekonuje Bagiński.

Jarosław Kaczyński zaangażował się w kampanię

W piątek o północy zakończy się kampania przed wyborami uzupełniającymi, które 6 marca odbędą się w części woj. podlaskiego. O mandat senatora po Bohdanie Paszkowskim (PiS), który został wojewodą, walczy tam sześć osób. Lokalna kampania miała istotne znaczenie dla krajowej sceny politycznej.

Wybory dotyczą okręgu wyborczego nr 59, obejmującego podlaskie powiaty: augustowski, grajewski, kolneński, łomżyński, moniecki, sejneński, suwalski i zambrowski oraz Łomżę i Suwałki. Uprawnionych do głosowania jest blisko 384,2 tys. osób. Jesienią frekwencja wyborcza wyniosła tam 42,8 proc.

PiS w kampanię swojej kandydatki Anny Marii Anders zaangażował duże siły. W ciągu czterech tygodni na terenie okręgu wyborczego nr 59 odbyły się dwa wyjazdowe posiedzenia klubu PiS (w Wigrach k. Suwałk i w Łomży) a politycy i członkowie rządu tej partii brali udział w wielu spotkaniach z mieszkańcami-wyborcami, wspierając Annę Marię Anders.

Prezes partii Jarosław Kaczyński był w tym czasie w regionie trzy razy i miał osiem spotkań wyborczych. W każdym z miast powiatowych w tym okręgu wyborczym mówił, że głosowanie 6 marca ma większe znaczenie, niż tylko wybór senatora z tego okręgu.

"Wasze decyzje będą wpływały na losy ojczyzny, bo nad nami wszystkimi wisi to pytanie, jak jest oceniane to wielkie przedsięwzięcie, które zostało podjęte przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przez prezydenta, czy ma ono społeczne poparcie" - mówił w Augustowie, na jednym z pierwszych spotkań.

Sama kandydatka w swoim programie wyborczym najczęściej wspominała o konieczności poprawy infrastruktury transportowej, poprawie bezpieczeństwa i polityce historycznej. Ciągle zmagała się też z zarzutem kontrkandydatów, iż nie pochodzi z regionu. Zapewniała, iż region zna i spotyka się z wieloma wyrazami życzliwości zwłaszcza od środowisk, które pamiętają i szanują dokonania jej ojca gen. Władysława Andersa. 

Dowiedz się więcej na temat: Mieczysław Bagiński | Polskie Stronnictwo Ludowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy