Reklama

Reklama

Janusz Korwin-Mikke: Część służb specjalnych pracuje dla PiS

- Część służb bezpieczeństwa pracuje teraz dla PiS. Ci ludzie zrobili aferę przeciwko PO. Teraz jak tylko Kukiz zagrał przeciwko PiS, natychmiast znalazły się taśmy na niego - mówi w rozmowie z Interią Janusz Korwin-Mikke.

Janusz Korwin-Mikke pytany o to, czy podpisałby się pod listem otwartym byłych prezydentów, mówi, że "nie, bo nie jest zwolennikiem demokracji". - Teraz PiS ma większość i robi co chce. I to właśnie jest demokracja. Ja jestem zwolennikiem prawa, a nie demokracji - stwierdza przewodniczący partii KORWiN. 

Reklama

- Rządy autorytarne bardzo by mi się podobały (...). Ale jeżeli jest już autokrata, to chciałbym, żeby on był sprawdzony - zapewnia. 

Zdaniem Janusza Korwina-Mikkego problem z listem byłych prezydentów polega na tym, że prezydenci "atakują człowieka z przeciwnego obozu politycznego". 

- Rozumiem, że oni mają do Jarosława Kaczyńskiego zastrzeżenia większe niż ja mam - mówi Korwin-Mikke. 

Lider KORWiN odniósł się też do opublikowanych w poniedziałek przed tygodnik "Do Rzeczy" taśm, na których nagrano rozmowę byłego rzecznika rządu Pawła Grasia i biznesmena Jana Kulczyka. 

- Św. pamięci Lech Kaczyński obiecał ujawnić aneks do raportu WSI. Ja wtedy natychmiast na swoim blogu zapowiedziałem, że on tego nie zrobi, tylko będzie szantażował tych ludzi groźbą ujawnienia i za to kupować poparcie. W ten sposób pewna część służb specjalnych pracuje teraz dla PiS. Ci ludzie zrobili aferę przeciwko PO, ci ludzie teraz, jak tylko Kukiz zagrał przeciwko PiS, natychmiast znalazły się taśmy na Kukiza. A teraz znajdują się dalsze taśmy na PO, bo PO idzie trochę w górę w sondażach - mówi w rozmowie z Interią Janusz Korwin-Mikke. 

- Każda część bezpieki ma swoją własną partię - dodaje lider KORWiN.


Dowiedz się więcej na temat: Janusz Korwin Mikke

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy