Reklama

Reklama

​Irlandia weźmie rozwód z Kościołem?

Irlandczycy jako społeczeństwo stają coraz bardziej liberalni, jednak wpływy Kościoła katolickiego w tym kraju wciąż są ogromne. Trwająca kampania wyborcza przebiega pod hasłem reformy systemu edukacji. Kościół prowadzi bowiem 90 proc. szkół podstawowych - czytamy w analizie brytyjskiego "Guardiana".

O tym, że w Irlandii zachodzą gigantyczne zmiany społeczne, nie trzeba nikogo przekonywać. W ciągu 22 lat Irlandia przeszła drogę od depenalizacji homoseksualizmu do legalizacji małżeństw tej samej płci.

Reklama

W latach 2008-2014 uczestnictwo w mszach świętych spadło o 20 procent, a liczba agnostyków i ateistów wzrosła o 50 proc. (do 277 tys.).

26 lutego odbędą się w Irlandii wybory parlamentarne. Jednym z najważniejszych postulatów toczącej się kampanii wyborczej jest reforma systemu edukacji.

90 proc. szkół podstawowych i połowa szkół średnich prowadzona jest przez Kościół katolicki. Nieochrzczone dzieci nie mają w nich czego szukać. Powszechnym zwyczajem jest chrzczenie dzieci tylko po to, by nie musiały jeździć do świeckiej szkoły gdzieś daleko za miastem.

Irlandczycy z ulgą przyjęli decyzję ministra edukacji Jana O'Sullivana, który zniósł regułę nakazującą, by szkoła poświęcała każdego dnia co najmniej 30 minut na "religijną formację". Badania wykazywały, że aż 85 proc. Irlandczyków uważa, że w szkołach powinno być mniej lekcji religii.

Coraz więcej obywateli skarży się na religijną indoktrynację od najmłodszych lat.

"Moja wnuczka chodzi do szkoły od kilku miesięcy, a już uważa, że Bóg wszystko stworzył i za wszystko odpowiada. Nie chcę, by była tego uczona" - mówi "Guardianowi" Mike McKillen, emerytowany nauczyciel biochemii. Uczniowie mają prawo nie chodzić na lekcje religii, jednak doktryna wplatana jest również w lekcje biologii, sztuki, historii i geografii.

Jak wynika z badań, 46 proc. Irlandczyków nie wybrałoby katolickiej szkoły dla swoich dzieci, gdyby mieli wybór.

"Rzeczywiście nastąpiło przesunięcie w stronę świeckiego światopoglądu wśród niektórych ludzi" - przyznaje Eithne Woulfe, dyrektor edukacji we wpływowej katolickiej organizacji CORI (Conference of Religious Ireland).

"Niektórzy ludzie postrzegają religię jako coś złego i nie chcą, by ich dzieci były przez nią kształtowane. Dla innych jest to norma, naturalna część ich życia i o tym też należy pamiętać. Część postulatów (dot. zmian w systemie edukacji - przyp. red.) ma charakter antykatolicki, ale podejrzewam, że historia irlandzkiego Kościoła również się temu przysłużyła" - Woulfe nawiązała do skandali pedofilskich, które wstrząsnęły krajem.

Edukacja to niejedyny temat, który został ostatnio podjęty w kontekście Kościoła katolickiego. Irlandczycy głośno domagają się również referendum w sprawie aborcji. Obecnie jest ona niemal całkowicie zakazana, również w przypadku gwałtu czy kazirodztwa.

"Autorytet Kościoła wciąż jest w Irlandii instytucjonalnie chroniony, mimo że jego mandat moralny już dawno wygasł" - uważa Mike McKillen.

"Politycy nie mogą dłużej ignorować zachodzących zmian" - dodaje.

Dowiedz się więcej na temat: Irlandia | Kościół katolicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy