Reklama

Reklama

Ekspert: To prawdziwy cel rosyjskiej interwencji w Syrii

Walka z Państwem Islamskim nie jest głównym celem rosyjskich działań w Syrii. Celem jest stworzenie wrażenia, że Rosja może pomóc Zachodowi. Wbrew temu, co mówi kremlowska dyplomacja, Moskwa tak naprawdę chce bronić reżimu Baszara el-Assada, a nie zwalczać IS - mówi w rozmowie z Interią dr Witold Rodkiewicz, specjalista z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Rosyjskie lotnictwo rozpoczęło w środę bombardowania w Syrii, które Moskwa przedstawia jako kampanię przeciwko Państwu Islamskiemu (IS), jednak - według źródeł zachodnich - ataki są wymierzone w ugrupowania syryjskich opozycjonistów.

Dr Witold Rodkiewicz, specjalista z Ośrodka Studiów Wschodnich wyjaśnia, że prawdziwym celem Kremla jest przełamanie izolacji ze strony Zachodu, w jakiej znalazła się Rosja po aneksji Krymu i interwencji zbrojnej na Ukrainie.  - "Władimir Putin chce, by Zachód uznał, że Rosja jest cennym i niezbędnym partnerem politycznym, warto mieć z nią dobre stosunki i nie należy stosować wobec niej sankcji ekonomicznych".

Reklama

Po drugie - kontynuuje ekspert - elita rosyjska  myśli w kategoriach geopolitycznych transakcji. Zdaniem dr Rodkiewicza, naturalne jest, iż Moskwa sądzi, że pomoc w Syrii, polegająca na zwalczaniu fundamentalizmu islamskiego, zasługuje na "wynagrodzenie" w postaci większego uwzględnienia przez Zachód rosyjskich aspiracji, n.p. na Ukrainie. Zachodu.

"Wspólny antyterrorystyczny front ma stwarzać korzystną atmosferę i zagwarantować bardziej przychylne traktowanie przez Zachód rosyjskich aspiracji na Ukrainie" - precyzuje specjalista Ośrodka Studiów Wschodnich.

"Solidarność dyktatorów"

Ekspert uważa jednak, że kluczowym elementem tej rozgrywki jest "solidarność dyktatorów". Dla Kremla bardzo istotne jest zablokowanie kolejnego przypadku obalenia dyktatora przez oddolną rebelię, która cieszy się poparciem zachodnich mocarstw. "W rosyjskim establishmencie politycznym rozpowszechnione jest przekonanie, że że Arabska Wiosna to operacja polityczna Waszyngtonu, której celem było wywołanie chaosu na Bliskim Wschodzie. Zdaniem Kremla, po zakończeniu zimnej wojny takie działania stały się "standardową bronią" amerykańskiej polityki; obawiają się, że broń ta może zostać zastosowana także wobec Moskwy. Właśnie dlatego Władimir Putin stara się pokazać, że jest to polityka nieskuteczna" - mówi dr Witold Rodkiewicz.

Co więcej, podejmując interwencję w Syrii, Rosja stara się utrzymać swoją pozycję ważnego mocarstwa regionalnego i chce zademonstrować, że Kreml jest wierny swoim sojusznikom, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych.

Pierwszych ataków bombowych Rosja dokonała w rejonie miasta Homs, czyli w miejscu, w którym nie ma bojowników Państwa Islamskiego, tylko są inne ugrupowania opozycyjne wobec Assada. To - zdaniem eksperta - potwierdza, że Rosji wcale nie chodzi o walkę z Państwem Islamskim, ale o wsparcie reżimu Baszara el-Assada.

Klasyczna polityka Rosji

Dr Witold Rodkiewicz nie ma wątpliwości, że walki w Syrii będą trwały, gdyż jest to Kremlowi na rękę. Wyjaśnia, że Rosja z dwóch powodów nie jest faktycznie zainteresowana rozwiązaniem konfliktu i ustabilizowaniem sytuacji na Bliskim Wschodzie. - "Po pierwsze dlatego, że konflikt ten przyciąga radykałów islamskich z Rosji, którzy zamiast przyłączać się do terrorystycznego podziemia na Północnym Kaukazie wlewają się w szeregi Państwa Islamskiego. Po drugie, Rosja jest zainteresowana wysokimi cenami ropy naftowej. Wojna domowa w Syrii i niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie mogą sprzyjać podwyższeniu cen ropy".

Podsumowując,  Moskwa jest zainteresowana, aby konflikt trwał i chce być postrzegana jako potrzebna do jego rozwiązania. "To klasyczna polityka postsowieckiej Rosji wobec zamrożonych konfliktów" - ocenia dr Rodkiewicz.

Rozmawiała: Antonina Kotarba

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy