Reklama

Reklama

​Ekspert: Platforma Obywatelska dała się złapać w intrygi kampanijne

Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudza wiele emocji. Powodem tego, jest nie tylko fakt, że przedmiotem głosowania Sejmu będzie weto prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustawy o uzgodnieniu płci, ale także wystąpienie posła Jarosława Gromadzkiego, które zdominowało dyskusję publiczną.

Awantura w Sejmie

Ostatnie posiedzenie Sejmu rozpoczęło wystąpienie posła niezrzeszonego Jarosława Gromadzkiego.

"Chcę, żeby ta izba się obudziła i zrozumiała co robi"- mówił poseł.

"Pani marszałek, byłem świadkiem, kiedy ministrowie na tej trybunie mówią nieprawdę, kiedy posłowie naginają fakty. Na komisjach nie dopuszcza się strony społecznej do głosu" - kontynuował.

Upominany przez marszałek Kidawę-Błońską krzyczał "Co to jest? Co wy tu robicie?", twierdząc przy tym, że nie zamierza opuścić mównicy sejmowej.

"Fałszerstwo wyborcze dotyczące największych partii politycznych. Złodzieje z Wiejskiej, co wam uczynił komitet wyborczy Zbigniewa Stonogi, że nie chcecie zarejestrować?" - mówił Gromadzki.

Reklama

- Do tej pory Zbigniew Stonoga działał w taki sposób, żeby było głośno o jego poczynaniach. Jeśli dziś poseł Gromadzki zachowywał się w nieparlamentarny sposób, to wydaje się, że mogło to być celowe działanie. Niewątpliwie, trzeba wyraźnie powiedzieć, że  takie zachowania są niewskazane - komentuje zachowanie posła Gromadzkiego, dr hab. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

- Ostatnie posiedzenie Sejmu jest zawsze specyficzne. Biorąc pod uwagę, że do wyborów zostało mało czasu i rywalizacja pomiędzy głównymi aktorami jest dosyć ostra, to można się spodziewać tego, że pojawią się jeszcze próby zaznaczenia swojej obecności - dodaje ekspert.

Próba sił

Brawurowe wystąpienie niezrzeszonego posła to dopiero początek. Przed nami głosowanie Sejmu nad przełamaniem weta prezydenta Dudy ws. ustawy o uzgodnieniu płci. Przypomnijmy, że prezydent Duda w miniony piątek zawetował wspomnianą ustawę, mającą uprościć procedurę zmiany płci wpisanej m.in. w akt urodzenia, jeśli nie odpowiada ona płci odczuwanej przez daną osobę. Według głowy państwa ustawa ta jest pełna luk i nieścisłości. Po ponownym rozpatrzeniu ustawy przez Sejm, może okazać się, że weto prezydenta zostanie odrzucone. W przypadku odrzucenia weta, prezydent nie ma innej możliwości, jak tylko podpisać uchwaloną ustawę i zarządzić jej ogłoszenie.

- Myślę, że PO będzie trudno przełamać weto prezydenta z uwagi na to, że część posłów PSL będzie miała pewnie inne zdanie niż Platforma. Pytanie, czy w interesie politycznym Platformy jest przełamywanie decyzji prezydenta Dudy - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Drzonek.

- Jeśli głosowanie nad przełamaniem weta prezydenckiego ma się odbyć tak szybko, to dlaczego tak szybko nie odbyło się głosowanie nad wnioskiem o podniesieniu minimalnej stawki godzinowej, który złożyło PiS? Jakkolwiek to głosowanie się zakończy, sądzę, że PiS będzie wykorzystywał ten właśnie element w kampanii wyborczej. Pokaże tym samym, że PO była w stanie zmobilizować się do przegłosowania weta prezydenckiego, a nie była w stanie przygotować projektu ustawy podnoszącej minimalne stawki godzinowe. Kwestia ta dotyczy znacznie większej liczby obywateli, jest większym problemem społecznym, niż ustawa o uzgodnieniu płci - zaznacza politolog.

- W warunkach polskiej polityki, spór między rządem a prezydentem, jest niestety wpisany w działalność partii politycznych. Odwrotna sytuacja byłaby obserwowana, kiedy to Bronisław Komorowski byłby prezydentem, a PiS partią rządzącą. Lepiej byłoby, gdyby pomiędzy głównymi ośrodkami władzy nie było rywalizacji, ale dotychczasowa praktyka pokazała, że jest zupełnie inaczej - dodał.

Kampanijna gra

- Moim zdaniem Platforma się uwikłała i dała się złapać w intrygi kampanijne. Jedną z takich pułapek była proponowana przez PiS ustawa o minimalnej stawce godzinowej. Oprócz tego, medialny sukces wizyty Andrzeja Dudy w USA, wzmocnił go wewnętrznie, a co za tym idzie, także i PiS - wyjaśnia politolog.

- Myślę, że Platforma będzie trzymała się strategii straszenia PiS-em, co moim zdaniem jest nieefektywne, sądząc po rezultatach kampanii prezydenckiej - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy