Reklama

Reklama

Eksperci o nocnej zmianie w CEK NATO

Nocne wydarzenia w Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO budzą wiele emocji i przeciwstawnych komentarzy. W rozmowie z Interią prof. Andrzej Zybertowicz mówi o "przywracaniu suwerennej zwierzchności polskich władz", eurodeputowany Janusz Zemke o niepotrzebnym "spektaklu", a gen. Gromosław Czempiński przypomina, że w służbach najważniejsza jest ciągłość.

W nocy z czwartku na piątek Bartłomiej Misiewicz, pełnomocnik ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, wprowadził płk. Roberta Balę, nowego p.o. dyrektora placówki, do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO udostępnionych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

Dotychczasowy dyrektor Centrum, płk Krzysztof Dusza, został odwołany ponad tydzień temu - wyjaśnił Bartłomiej Misiewicz. W rozmowie z TVN24 płk Krzysztof Dusza stwierdził, że decyzja o powołaniu nowego szefa jest nieważna, bo nie dostał decyzji o odwołaniu.

Reklama

Gen. Czempiński: Szef MON ma do tego prawo

- Za bardzo nie ma co komentować. Minister obrony narodowej ma prawo zmienić władze w CEK NATO. Antoni Macierewicz obsadza ludźmi, do których ma zaufanie wszystkie te pozycje, które uważa za istotne do kierowania resortem. To nie może dziwić, po to został ministrem, bo jak mało kto potrafi to zrobić szybko i zdecydowanie - ocenia generał Gromosław Czempiński.

Profesor Andrzej Zybertowicz uważa, że krok ten miał na celu "przywrócenie suwerenności legalnych i konstytucyjnych władz nad projektem, który próbowano wyprowadzić poza kontrolę Polski". Zdaniem naszego rozmówcy "próbowano i nadal próbuje się wykorzystać autorytet ważnej instytucji międzynarodowej dla realizacji prywatnych interesów grupy byłych żołnierzy czy funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego".

Sytuację krytycznie ocenia eurodeputowany Sojuszu Lewicy Demokratycznej Janusz Zemke. - Nie znam prawdziwych przyczyn tych gwałtownych zmian, ale z zewnątrz to źle wygląda. To prestiżowa placówka dla Polski. Jej szef został poddany gruntownej procedurze weryfikacyjnej. Skoro uzyskał krajowe i natowskie certyfikaty, przeszedł ją pozytywnie. Albo dostał certyfikaty pochopnie i podejrzenia władzy są uzasadnione, albo certyfikaty są wykorzystywane do eliminowania niewygodnych ludzi dla obecnej władzy - podkreśla polityk.

- Funkcja szefa Centrum nie ma charakteru politycznego tylko ekspercki. Tego typu ludzie nie powinni być wymieniani, kiedy zmienia się władza w Polsce, to absurdalny model. Rozumiem, że zmienia się szefa służby, ale dokonywanie głębokich zmian w komórkach jest błędem. To upolitycznia służbę, zamiast pracować, jej funkcjonariusze myślą, kto będzie rządził - dodaje.

Prof. Zybertowicz: Oficer zachowuje się tak, jakby nie uznawał zwierzchników

Media i komentatorzy sporo miejsca poświęcają porze, o której pełnomocnik ministra obrony narodowej wprowadził nowego p.o. dyrektora do pomieszczeń CEK NATO.

- To rodzi kontrowersje. Można odnieść wrażenie, że skoro chciano wejść do budynku w nocy i przejąć obowiązki, to znaczy, że Centrum, albo ludzie w nim pracujący, budzą wątpliwości i najwyższe zastrzeżenia. Nie sądzę, by to miało miejsce. Podkreślam, nie dziwię się samej zmianie, spodziewam się kolejnych, ale dobrze byłoby, gdyby odbywały się o normalnych porach. Jeżeli oficer p.o. dyrektora przyszedłby do Centrum np. o ósmej rano i zaczął pełnić swoją funkcję, nie byłoby sensacji - zaznacza gen. Gromosław Czempiński.

Prof. Andrzej Zybertowicz: - Nie wiem z jakich powodów wybrano taką porę. Może chodziło o zmniejszenie zamieszania? Efekt okazał się odwrotny, dlatego że płk Krzysztof Dusza, oficer Wojska Polskiego, zachowuje się tak, jakby nie uznawał zwierzchnictwa swoich przełożonych. Żołnierz ma dwa rodzaje zwierzchnictwa: przełożonych w służbie i cywilne zwierzchnictwo nad armią. To drugie jest w rękach legalnie wybranego rządu i MON - przypomina nasz rozmówca.

Doradca społeczny prezydenta Andrzeja Dudy zwraca uwagę na jednostronny, w jego ocenie, przekaz medialny.

- Mam wrażenie, że nastąpiło odwrócenie sytuacji z okresu, gdy Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji. Gdy PiS w ważnych sprawach próbowało ożywić opinię publiczną i zaciekawić skandalicznymi posunięciami władzy, spotykało się z wyciszaniem tematu. Dzisiaj gdy opozycja, do czego ma prawo, robi z igły widły, napotyka na pełną życzliwość mediów, które zamiast weryfikować informacje, od razu stwarzają okazję do wielokrotnego nakręcania emocji. Przykro w tym kontekście brzmią słowa byłego ministra obrony, Tomasza Siemoniaka, który wcześniej pokazywał, że potrafi zachować rozsądek - ocenia prof. Andrzej Zybertowicz.

Zemke: Wokół służb powinno być cicho

Były szef MON Tomasz Siemoniak komentując zmiany w CEK NATO stwierdził, że "w historii NATO nie zdarzyło się coś takiego, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę NATO", a akcję nazwał "absolutnym skandalem", który odbije się na wizerunku Polski w Sojuszu. Czy rzeczywiście tak będzie?

- Nikt oficjalnie tego nie skrytykuje. Natomiast służby innych państw wyciągną wnioski: uważajmy, co Polakom przekazujemy, bo diabli wiedzą czy nie będzie znowu zmian i kolejnego spektaklu medialnego. Ta cała zawierucha wokół Centrum, to kolejny sygnał dla NATO, że trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o kontakty ze służbami w Polsce - twierdzi Janusz Zemke.

- Na pewno naszych partnerów dziwi formuła, w jakiej to się odbywa. Ta gwałtowność zmian. Zastanawiają się dlaczego aż tak szybko dokonywane są zmiany. Czy ludzie, z którymi współpracowali dotąd budzą tak dużą nieufność obecnej władzy? Jeśli tak, dlaczego? Czym zasłużyli? Jak funkcjonowała poprzednia władza? Pamiętajmy, że w służbach najważniejsza jest ciągłość - przypomina gen. Gromosław Czempiński.

- Służby powinny być ciche i wokół służb powinna być maksymalna cisza. A tutaj się spektakl rozgrywa - dodaje Janusz Zemke.

Obserwuj autora na Twitterze

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy