Reklama

Reklama

Egzekucja amerykańskiego dziennikarza. Czy Foleya można było uratować?

Stany Zjednoczone nie negocjują z terrorystami i nie płacą okupów - poinformowała rzeczniczka Departamentu Stanu, ucinając w ten sposób medialne spekulacje. Niektórzy eksperci uważają, że płacąc okup ratujemy jednego człowieka, ale powodujemy śmierć kilkunastu innych. Ale USA czasem odstępowały od "polityki bez negocjacji". Czy dziennikarza Jamesa Foleya można było uratować?

Po tym, jak amerykańskie media poinformowały, że porywacze żądali za uwolnienie dziennikarza Jamesa Foleya wielomilionowego okupu, obywatele USA czekali na oficjalne oświadczenie Departamentu Stanu. Słowa amerykańskiego rządu wzbudziły duże kontrowersje i odbiły się głośnym echem na arenie międzynarodowej.

Reklama

 - Władze USA odmówiły negocjowania z porywaczami. Nie czynimy żadnych ustępstw w stosunku do terrorystów. Oznacza to, że nie płacimy okupów - powiedziała Marie Harf, rzeczniczka Departamentu Stanu, wywołując medialną burzę.

Rząd USA winny tragedii?

Sprawę Foleya komentuje David Rohde. Reporter "The Times" został porwany przez talibów w Afganistanie w 2008 roku. Mężczyźnie udało się uciec z niewoli po siedmiu miesiącach. Teraz twierdzi, że to właśnie polityka USA stanowiąca o niepłaceniu okupu za zakładników mogła doprowadzić do śmierci Foleya.

Polityka bez negocjacji

Podczas gdy USA praktykuje politykę "bez negocjacji", rządy europejskie często wchodzą w układy z terrorystami. Państwa Unii Europejskiej godzą się na płacenie okupów, by uwolnić swoich obywateli. W konsekwencji setki europejskich zakładników odzyskują wolność, a wielu amerykańskich zakładników ginie.

Dlaczego USA tak bardzo bronią się przed płaceniem okupu? Ponieważ pieniądze, które są wypłacane, stanowią wsparcie dla grup terrorystycznych, w tym al-Kaidy. Tylko w 2008 roku przychody Al-Kaidy zdobyte z okupów szacuje się na 125 milionów dolarów.

Założenie "nie negocjujemy z terrorystami" USA praktykuje w większości przypadków, jednak na przestrzeni lat zdarzały się sytuacje, kiedy Stany Zjednoczone robiły wyjątek od tej reguły. W czerwcu 2014 roku USA uwolniły pięciu talibskich więźniów z Guantanamo w zamian za porwanego sierżanta Bowe'a Bergdahla.

Grupa "wysokiego ryzyka"

28-letni żołnierz był więziony w Afganistanie od 30 czerwca 2009 roku, został uwolniony w czerwcu 2014 roku w zamian za pięciu wysokiej rangi talibów, uznawanych za niebezpiecznych. Wszyscy uwolnieni byli zaklasyfikowani przez Pentagon do grupy "wysokiego ryzyka".

Sierżant Berghdal był jedynym amerykańskim jeńcem przetrzymywanym w Afganistanie. Jego uwolnienie zostało wynegocjowane za pośrednictwem Kataru, który był mediatorem w rozmowach między Waszyngtonem a talibami. Po uwolnieniu Berghala wymiana jeńców została skrytykowana przez polityków republikańskich, którzy zarzucili administracji jakiekolwiek negocjacje z terrorystami. Swoje słowa poparli argumentami, że uwolnieni talibowie prawdopodobnie powrócą do walki. 

Słuszna decyzja USA?

- Wypłata okupu za zakładnika może uratować mu życie, ale też spowodować śmierć kilkunastu kolejnych. Dofinansowanie grup terrorystycznych jest równoznaczne z pomaganiem im w realizacji dalszych planów. Takie działania mogą również zachęcić kolejne grupy do stosowania podobnych praktyk - komentuje ekspert z dziedziny terroryzmu Peter Neumann. 

- Zawsze warto jest jednak negocjować, a przynajmniej próbować. Stany Zjednoczone powinny podejmować rozmowy z organizacjami terrorystycznymi lub pozostać konsekwentne w swoich działaniach - dodaje.

Joanna Bąk

Dowiedz się więcej na temat: James Foley | USA | terroryzm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama