Reklama

Reklama

Dziewczynka żyła zaledwie 18 dni, wzruszająca historia

Tiarna Middleton z Wielkiej Brytanii była najmniejszym dzieckiem, którego życie podtrzymywane było przez sztuczne serce. Dziewczynka jednak nie zdołała przeżyć. Żyła zaledwie 18 dni. Jej historię opisuje "Mirror".

Dziewczynka zmarła wczoraj wieczorem na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Newcastle. Jej rodzice Sharney i Gary byli cały czas przy niej. 22-letnia matka dziecka tłumaczyła, że po operacji nastąpiły powikłania i dziecko czuło się bardzo źle. Lekarze musieli odłączyć sztuczne serce.

Reklama

Tiarna urodziła się 22 maja i miała wrodzoną wadę serca. U dziewczynki w ogóle nie wykształciły się tętnice wieńcowe. Podjęto wówczas decyzję, aby niemowlęciu podłączyć specjalną pompę, która imituje pracę serca, a po operacji lekarze planowali jak najszybciej znaleźć dawcę, tak, aby dziewczynka mogła dostać serce i przejść przeszczep.

Dziewczynka była najmłodszym i najmniejszym dzieckiem na świecie, które musiało korzystać z mechanicznej pompy. Dawcy nie udało się znaleźć. Rodzice zwracają w związku z tym uwagę na poważny problem. Obecne wytyczne obowiązujące w Wielkiej Brytanii zabraniają bowiem, aby dawcą serca mogło być dziecko poniżej dwóch miesięcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje