Reklama

Reklama

​Drużyna Beaty Szydło. Ekspert: To jest rząd "zderzaków"

Beata Szydło przedstawiła dziś skład swojego rządu. Oprócz nowych ministrów, pojawiły się także zmiany w strukturze rządu. O ocenę zmian zapytaliśmy dr hab. Norberta Maliszewskiego, specjalistę ds. marketingu politycznego.

Rząd "zderzaków"

Przed powołaniem nowego rządu, największe emocje wzbudzała teka ministra obrony narodowej. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom PiS, szefem MON został Antoni Macierewicz. 

Reklama

 - Antoni Macierewicz nie jest dla mnie zaskoczeniem, jednak ta kandydatura może być zaskakująca dla wielu wyborców. W końcu w kampanii pojawiała się obietnica, że tekę ministra MON obejmie Jarosław Gowin. Podczas gdy realizowałem badania na ten temat, większość ankietowanych wskazywała, że lepszym ministrem MON byłby Gowin. Trzeba jednak pamiętać, że to oczekiwanie było złudne, ponieważ Jarosław Kaczyński nie powierzyłby nikomu innemu resortu obrony. Ten resort trafił w ręce osoby, którą Kaczyński uważa za lojalną, z silną osobowością i kompetentną. Zrobił to wbrew opinii publicznej, zapewne nie spodoba się to wyborcom - tłumaczy dr hab. Norbert Maliszewski.

Specjalista ds. marketingu politycznego zauważył również, że charakterystyka rządu Beaty Szydło wskazuje, że jest to rząd "zderzaków".

- To jest rząd "zderzaków", który będzie służył realizowaniu obietnic przedwyborczych PiS. Jeśli się okaże, że nie uda się spełnić tych obietnic, rząd Szydło zostanie zmieniony. Tylko 40 proc. badanych uważa, że rząd Beaty Szydło przetrwa do końca kadencji. Większość badanych uważa z kolei, że znaczący wpływ na rząd będzie miał Kaczyński. Taka dwuwładza może być problemem. Słaba pozycja premiera plus mocne osobowości partyjne to utrudnienie w podejmowaniu decyzji i niespójność działania - uzasadnia dr hab. Norbert Maliszewski.

Zdaniem eksperta, o słabej pozycji Beaty Szydło mogą świadczyć również osoby, które znalazły się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Osoby w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów to politycy niekoniecznie związani z Beatą Szydło. To pokazuje, ze jest to kolektywny rząd z premier, która nie ma silnej pozycji - wyjaśnia.

Wśród silnych osobowości partyjnych w rządzie PiS warto również wskazać Zbigniewa Ziobro.

- Przedłużające się rozmowy w sprawie powołania nowego rządu były prawdopodobnie związane z tym, że Zbigniew Ziobro negocjował otrzymanie teki ministra w Ministerstwie Sprawiedliwości. To jest zagrożenie wizerunkowe dla PiS, ponieważ duża część wyborców utożsamia Zbigniewa Ziobro z czasami IV RP. Politycy opozycji będą wokół tego budować negatywną narrację. To będzie trudność dla nowego rządu Beaty Szydło - tłumaczy specjalista ds. marketingu politycznego.

Nowa struktura rządu

Oprócz nowych nazwisk, pojawiły się także spore niespodzianki w strukturze rządu. PiS zdecydowało o zlikwidowaniu Ministerstwa Gospodarki. Miejsce ministerstwa ma zająć superresort, którym pokieruje Mateusz Morawiecki.

- Nowa struktura rządu jest pozytywnym i dużym zaskoczeniem. Mamy tutaj kilka pozytywnych sygnałów. Po pierwsze w randze wicepremiera i ministra rozwoju znalazł się Mateusz Morawiecki, czyli doświadczony bankowiec, który może być gwarantem, że obietnice PiS nie zrujnują budżetu, a rynek spokojnie zareaguje na takie rozwiązanie - wyjaśnia dr hab. Norbert Maliszewski.

- Drugi dobry sygnał dla Polski to polityka zagraniczna. Nominacja dla Konrada Szymańskiego w randze ministra ds. europejskich, jest gwarancją kontynuowania dotychczasowej polityki zagranicznej. Waszczykowski (minister spraw zagranicznych), znany ze swojej proamerykańskiej postawy też jest dobrym wyborem - dodaje.

Oprócz powołania nowego superresortu, PiS zdecydowało się także powołać Ministerstwo Energetyki, czy Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Zmienią się także kompetencje niektórych z dawnych resortów. Zamiast Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji pojawi się Ministerstwo Cyfryzacji, kompetencje administracyjne przejdą do resortu spraw wewnętrznych, który ostatecznie będzie nosił nazwę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Kolejnym pomysłem rządu PiS jest także stopniowe wygaszanie Ministerstwa Skarbu.

- Ministerstwo Skarbu, które zajmowało się głównie prywatyzacją, nie ma sensu, więc jego wygaszanie jest dobrym pomysłem. Kompetencje tego ministerstwa może przejąć w przyszłości Ministerstwo Rozwoju. To dobry pomysł - wskazuje dr hab. Norbert Maliszewski.

- Wadą tego rządu jest jednak namnożenie ministerstw, co będzie się wiązało z krytyką Polaków. To nasza polska bolączka - zbyt rozbudowana administracja - podsumowuje ekspert. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne