Reklama

Reklama

Dramatyczne zamachy: "Nie ma rozwiązania tego problemu, jest walka"

Nie milkną doniesienia o atakach terrorystycznych. Oprócz Francji, celem ataku były jeszcze Tunezja i Kuwejt. Czy dzisiejsze dramatyczne wydarzenia wskazuje nam nową erę terroryzmu? - Europa od dawna boi się dżihadystów i zacznie się ich bać coraz bardziej. To tylko kwestia czasu – mówi w rozmowie z Interią specjalista ds. terroryzmu Jerzy Dziewulski.

Tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się dziś przed południem we Francji spowodowały międzynarodowe poruszenie. Do jednego z ataków doszło na terenie zakładów gazowych w okolicach Lyonu. Na miejscu zdarzenia znaleziono ciało z odciętą głową, pokryte napisami i flagę samozwańczego Państwa Islamskiego. Krótko po tym dotarła do nas informacja o atakach w tunezyjskich hotelach i meczecie w Kuwejcie. 

- Tak straszna kiedyś Al-Kaida w stosunku do Państwa Islamskiego to warczący kotek. IS to ogromny problem, który niestety ciągle narasta - mówi Jerzy Dziewulski, który zajmuje się kwestiami związanymi z terroryzmem od 40 lat.

Reklama

Zdaniem specjalisty, źródłem problemu jest zbyt łagodna polityka państw europejskich względem imigrantów z Bliskiego Wschodu.

- Europa zaczyna sprowadzać sobie na głowę problem, którego nie potrafi rozwiązać. Nie twierdzę, że nie powinniśmy pomagać ludziom, którzy przeżywają dramat wojny, ale czym innym jest przyjmowanie uchodźców, a czym innym dokładne identyfikowanie tych ludzi. Z informacji, które otrzymuję z Włoch wynika, że ponad 80 proc. tych osób to imigranci, którzy nie mają żadnych dokumentów. Często te dokumenty są przez nich wyrzucane, ponieważ to są w dużej części imigranci zarobkowi, a także imigracja narzucana przez Państwo islamskie. Ten brak dokumentów powinien być powodem, dla którego taka osoba nie dostanie azylu - tłumaczy.

- Przyjdzie czas, że nierozwiązany problem na Sycylii, będzie prowadził do tego, że im więcej imigrantów, tym więcej oczekiwań i żądań. Oni chcą mieć pieniądze, niekoniecznie pracę i żyć na zasadzie "nam się należy" - a nikomu się nic nie należy. Tym ludziom należy się jedynie pomoc w ucieczce od wojny. Może przyjść czas, że urosną oni w siłę i będą próbowali sforsować obiekt, który teraz służy im za schronienie, bo ile można żyć w takim zamknięciu? - dodaje.

"My was nienawidzimy"

- Trzeba pamiętać o muzułmańskiej zasadzie terrorystycznej. Oni zmierzają do tego, żeby przybyć do europejskiego kraju, którego nienawidzą i zdobyć wszystkie możliwe świadczenia. Oni chcą nas zdominować swoją agresją, a my mamy się uśmiechać? Mamy wtedy stosować zasady ludzi uczciwych, życzliwych i żyjących normalnie? - pyta Jerzy Dziewulski.

- "My was nienawidzimy", tak mówią terroryści muzułmańscy - dodaje.

Zdaniem byłego doradcy ds. bezpieczeństwa, imigranci z Francji próbują za wszelką cenę przedostać się dalej na zachód - do Wielkiej Brytanii. - We Francji coraz mocniej na nich naciskają. Indoktrynacja Państwa Islamskiego w stosunku do niektórych muzułmanów z Europy jest tym większa, im więcej muzułmanów w danym państwie mieszka. Takim przykładem są także Niemcy, gdzie ostatnio mieszkająca tam Polka została skazana za pomoc dżihadystom z IS. To się powoli zaczyna - wyjaśnia Jerzy Dziewulski.

- W tym momencie być może indoktrynowana grupa zdecydowała, że przeprowadzi taki atak - zabije, zbezcześci zwłoki, pokaże flagę IS. Te osoby mogły nawet nie mieć żadnego związku z Państwem Islamskim, ale wyznają zasadę, którą stosuje IS i którą chce za wszelką cenę zaszczepić w Europie  - mówi.

- Eksperci próbują dziś wyjaśniać powody, dla których zamieszkujący europejskie państwo człowiek, nagle zaczyna być zwolennikiem terroryzmu. Mówią m.in. o tym, że decydująca jest tu samotność, brak zainteresowania ze strony państwa, ale kto im obiecywał, że Europa będzie się nimi zajmować? To oni dokonali wyboru, tymczasem oczekują od Europy, że będą traktowani wyjątkowo. Wobec tego dochodzi do frustracji ze strony takich osób i ataków, jaki dziś miał miejsce we Francji - dodaje specjalista.

Nie możemy się obronić

- Ruch zmierzający do przyjęcia nierozpoznanych imigrantów to niebotyczne zagrożenie - wiedzą o tym wszystkie służby. Europa nie jest przygotowana na takie ataki. Możemy rozpoznać zagrożenie wynikające z charakterystyki obiektu - im bardziej obiekt jest atrakcyjny politycznie czy gospodarczo, tym bardziej możemy go chronić. Zaatakowana we Francji fabryka nie była takim miejscem. Nie da się ochronić całego państwa - wyjaśnia Dziewulski.

Należy zauważyć, że żadne z zaatakowanych dziś miejsc nie było wspomnianym przez specjalistę atrakcyjnym obiektem. Trudno się bowiem spodziewać, że szczególnie chronione będą plaże, hotele, meczety i inne obiekty i miejsca. To oznaczałoby ochronę wszystkich dostępnych ludziom miejsc i budynków.

- Jeszcze raz dżihadyści pokazali, że zaatakują byle gdzie, byle jak i byle czym... aby tylko zadać śmierć. Jedynym celem jest to, żeby mówił o tym cały świat. Nie ma znaczenia, czy będzie to elektrownia jądrowa czy kiosk. Nie ma rozwiązania tego problemu, jest walka - podsumowuje Jerzy Dziewulski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama