Reklama

Reklama

Dominika Budzyńska: Delektuję się życiem

Ja po prostu żyję, delektuję się życiem, poznaję, zwiedzam, próbuję i cieszę się tym, co mam. A mam wszystko to, co daje mi szczęście. Jestem przede wszystkim córką, siostrą, narzeczoną, makijażystką, miłośniczą sushi i szpilek. Dopiero potem jest mój wózek... Właśnie takie podejście doradziłabym osobom niepełnosprawnym. Bądźcie sobą, a nie swoją niepełnosprawnością - mówi wizażystka i blogerka Dominika Budzyńska.

Dariusz Jaroń, Interia: Osoby niepełnosprawne mogą w Polsce zrobić karierę?

Dominika Budzyńska: Oczywiście, że tak! A czym właściwie utalentowana osoba niepełnosprawna różni się od równie zdolnej pełnosprawnej? To nie ma znaczenia. Karierę w naszym kraju może zrobić każdy, kto ma na siebie pomysł - bez względu na to, czy, mówiąc obrazowo, ma nogę czy jej nie ma. Jedyną realną przeszkodą są wysokie podatki, skutecznie powstrzymujące przed założeniem własnej firmy nie tylko osoby niepełnosprawne.

- Jest jedna osoba, którą niezwykle cenię pod tym kątem, wprost mówiąca to, co wielu ludzi powiedzieć nie chce lub się boi. To Janusz Korwin-Mikke. Nie dzieli ludzi na mniej czy bardziej sprawnych, wszystkich traktuje tak samo. Ludzie, którzy szukają wymówek mówią, że nic nie osiągnęły w życiu wyłącznie przez swoją niepełnosprawność. Wiele razy to słyszałam.

Reklama

A pani nie szuka czasem wymówek w swojej niepełnosprawności?

- Jestem na wózku, a propozycji zrobienia makijażu dostaję dziennie kilkanaście. Wózek nie ma nic do tego co robisz, jeżeli robisz to dobrze. Po publikacji makijaży i metamorfoz dostaję co chwilę propozycje pracy, zapraszała mnie chyba już każda stacja telewizyjna, i robią to nadal, chociaż wciąż twardo odmawiam. Telewizja mnie nie kręci, ale to zainteresowanie to idealny dowód na to, że wystarczy czymś się wyróżnić, mieć jakiś talent, zrobić coś kontrowersyjnego, co w Polsce jest łatwe, wystarczy powiedzieć prawdę, i wszystkie stacje telewizyjne nie dają człowiekowi spokoju.

Istnieje uniwersalna recepta na sukces?

- Jestem przekonana, że coś takiego nie istnieje. To osobista sprawa, chociaż są rzeczy, które pomagają: uśmiech, otwartość, szczerość, wsparcie otoczenia i determinacja. We mnie determinacja jest wielka. Dzięki niej osiągnęłam dotychczas w życiu wszystko to, o czym marzyłam.

Z jakimi stereotypami czy przeciwnościami losu musi sobie pani radzić jako osoba niepełnosprawna?

- Problem w tym, że niepełnosprawni z jednej strony chcą być traktowani normalnie, a z drugiej wkurzają się, jak nie dostają zniżek. Odcinam się od tego. Nie urażam się, jeżeli zamiast "niepełnosprawna", ktoś powie o mnie inaczej. Nie urażam się, jeśli usłyszę, że człowiek bez nóg nadaje się do pracy w chłodni, bo sobie ich nie odmrozi. Nie urażam się też, jak ktoś powie, że moje blond włosy wyglądają plastikowo, a usta są zbyt czerwone. Ludzie mają skłonność do komentowania i oceniania wszystkiego: od włosów po makijaż, buty, nasze pasje, zawód, mieszkanie czy sytuację finansową. A przecież kompletnie nas nie znają.

Napisała pani na blogu, że szuka możliwości w ograniczeniach. Jak je znaleźć?

- Ja po prostu żyję, delektuję się życiem, poznaję, zwiedzam, próbuję i cieszę się tym, co mam. A mam wszystko to, co daje mi szczęście. Jestem przede wszystkim córką, siostrą, narzeczoną, makijażystką, miłośniczą sushi i szpilek. Dopiero potem jest mój wózek... Właśnie takie podejście doradziłabym osobom niepełnosprawnym. Bądźcie sobą, a nie swoją niepełnosprawnością.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje