Reklama

Reklama

Dobra zmiana czy upolitycznienie prokuratury? Politycy podzieleni

- Ostatnie sześć lat pokazało, że to rozwiązanie, które dotychczas funkcjonowało, po prostu się nie sprawdzało - komentuje dla Interii zmiany w prokuraturze Małgorzata Wassermann. O ich zasadności przekonywał wczoraj minister sprawiedliwości, a od dziś także prokurator generalny Zbigniew Ziobro, mówiąc o większej transparentności i lepszej kontroli prokuratury w nowym wydaniu. Nie milknie jednak krytyka opozycji. Partie zarzucają ekipie rządzącej wywracanie dotychczasowego systemu i upolitycznienie prokuratury. Teraz Ministerstwo Sprawiedliwości staje się "najpotężniejszym ministerstwem w naszym kraju" - przekonywali podczas nocnej konferencji politycy PO.

Dziś wchodzi w życie ustawa wprowadzająca zmiany w prokuraturze. Jednym z efektów reformy Prawa i Sprawiedliwości będzie połączenie stanowiska Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro jako minister i prokurator generalny zyska więcej uprawnień m.in. będzie mógł bezpośrednio kierować prokuraturą poprzez wydawanie wytycznych, poleceń i zarządzeń. Równocześnie kadencję zakończył dotychczasowy szef prokuratury Andrzej Seremet.

Reklama

Zamiast Prokuratury Generalnej powstanie Prokuratura Krajowa, a prokuratury apelacyjne zamienią się w regionalne. Za miesiąc zostanie zaś zlikwidowana prokuratura wojskowa. 

Ponadto minister Ziobro będzie mógł "w szczególnie uzasadnionych wypadkach" znosić klauzule tajności nałożone przez inne instytucje (obecnie tylko wytwórca tajnego materiału może uchylić klauzulę, którą nałożył). W ustawie zawarto też przepis, który upoważnia Prokuratora Generalnego do ujawniania informacji z postępowań nie tylko organom państwa, ale też "w szczególnie uzasadnionych przypadkach" innym osobom.

Ziobro: Najgorsze są naciski niejawne

Podczas czwartkowej konferencji na temat wchodzącej dziś w życie ustawy minister Ziobro wyliczał, że zmiany poprawią funkcjonowanie prokuratury, która jednocześnie ma stać się bardziej transparentna.

Mimo, że PiS od dłuższego czasu przekonuje do słuszności tej zmiany, przedstawiciele pozostałych kubów parlamentarnych nie oceniają jej dobrze.

- Teraz prokurator generalny może każdemu prokuratorowi - niezależnie od podległości służbowej - wydać dyspozycje, polecenia, przenieść go, zmienić jego decyzje, odebrać śledztwo, to mamy do czynienia z taką sytuacją, w której można bardzo łatwo poprzez różne kontakty osobiste wpływać na sposób prowadzenia śledztw, to jest bardzo niepokojące - mówił z kolei Rafał Grupiński (PO).

Minister sprawiedliwości odpiera jednak te argumenty. - Najgorsze są tzw. naciski niejawne i to co się dzieje za kulisami i zamkniętymi drzwiami, gdy opada kurtyna i nikt nie wie, co się dzieje". Dobre są natomiast sytuacje, gdy mamy do czynienia z transparentną decyzją, jawną, jasną, za którą przełożony w stosunku do podwładnych bierze odpowiedzialność. I ta ustawa daje taką ścieżkę - powiedział Ziobro na czwartkowej konferencji.

- Chcemy, by prokuratura nie działał tak, jak w sprawie Amber Gold, SKOK Wołomin czy sprawach związanych z politykami Platformy - przekonywał minister sprawiedliwości, od dziś także prokurator generalny.

Budka: MS staje się najpotężniejszym ministerstwem

Politycy PO są jednak nieustępliwi. W nocy z czwartku na piątek zorganizowali konferencje prasowa pod siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości, podczas której przekonywali, że połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego stanowi zagrożenie dla obywateli.

Według Borysa Budki jeden człowiek będzie mieć "wręcz nieograniczoną władzę w zakresie prowadzonych postępowań" a Ministerstwo Sprawiedliwości staje się "najpotężniejszym ministerstwem w naszym kraju". Z kolei Arkadiusz Myrcha za "niezwykle groźne" uznał wprowadzenie bezkarności prokuratorów "działających w interesie społecznym". Jak podkreślił Myrcha, nie wiadomo, co się kryje "pod tym ogólnikowym stwierdzeniem". "Minister Ziobro będzie mógł decydować o karności bądź bezkarności poszczególnych prokuratorów" - mówił. 

Wasserman: Dotychczasowe rozwiązanie nie sprawdzało się

Z zarzutami polityków PO nie zgadza się posłanka PiS Małgorzata Wassermann, która od początku broniła nowej ustawy. - To zła cecha, że grupa polityków nieustannie myśli wyłącznie o sobie i o swoich sprawach - odnosi się do krytyki.

- Ja patrzę na tę ustawę przez pryzmat tysięcy ludzi, którzy mają dzisiaj problem na linii obywatel - prokuratura, i którym ta ustawa, mam nadzieję, umożliwi dochodzenie swoich spraw - przekonuje w rozmowie z Interią.

W jej opinii nowa ustawa była konieczna. - Ostatnie sześć lat pokazało, że to rozwiązanie, który dotychczas funkcjonowało, po prostu się nie sprawdzało. Oddzielając funkcję wykonano jedynie pół kroku, bo nie wyposażono prokuratora generalnego w żadne realne narzędzia, które pozwalałyby mu wpływać na prokuraturę. Co w rezultacie uniemożliwiło ocenę jego pracy przez te sześć lat. Z jednej strony możemy go krytykować, ale z drugiej - jak to robić - skoro on, de facto,  nie miał wpływu na to, co działo się w podległych mu jednostkach - pyta Wassermann.

- Do tej pory, kiedy dochodziło do nieprawidłowości w funkcjonowaniu danej jednostki prokuratury, raczej nie odwoływano jej szefa, bo sama procedura była tak skompilowana, że praktycznie z niej nie korzystano. Doprowadziło to do sytuacji, w której Prokurator Generalny mógł jedynie bezradnie przyglądać się temu, co się działo - konkluduje.

Ustawę o prokuraturze krytykują również przedstawiciele Nowoczesnej, Kukiz’15 i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Kosiniak-Kamysz: PiS wywraca to, co do tej pory stworzono

- Ustawa rozdzielająca funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, która została przyjęta w poprzedniej nie była pewnie idealna - przyznaje lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. - Ale można było ją poprawić, ulepszyć, a nie wywracać wszystko, co zostało do tej pory stworzone - dodaje.

- Mamy obawy co do tej zmiany. Myślę, że nie wyjdzie ona na dobre, co widać też po liczbie prokuratorów, którzy przechodzą w stan spoczynku. Chyba już 150 prokuratorów zgłosiło taką chęć - wskazał polityka.

W jego opinii, może to spowodować zachwianie w prawidłowym funkcjonowaniu prokuratury.

Petru: Donos stanie się źródłem informacji

Suchej nitki na zamianach, jakie przeforsowała partia rządząca, nie zostawia również Ryszard Petru. Jednak lider Nowoczesnej podczas wczorajszej konferencji bardziej skupiła się na osobie samego ministra sprawiedliwości niż szczegółach zmian. - Pamiętamy, jak Zbigniew Ziobro zachowywał się, kiedy był ministrem sprawiedliwości - apelował. Stwierdził też, że "obawia się pokazowych procesów oraz tego, że donosy będą dostatecznym powodem, by uznać kogoś za podejrzanego"

- Mamy doświadczenia takie, że minister Ziobro wydawał wyroki, nie zakładając w ogóle domniemania niewinności osób wobec, których postępowanie się jeszcze nie rozpoczęło - przypominał Petru.

Zobacz także stanowisko w tej sprawie posła Marka Jakubika z klubu Kukiz'15:

Przypomnijmy, że prokuratura została uniezależniona od resortu sprawiedliwości przed sześcioma laty. Oddzielenie tych funkcji było realizacją programu wyborczego PO, co od początku krytykowało PiS, wskazując, że minister za pośrednictwem prokuratury powinien móc wpływać na politykę karną. Przywrócenie połączenia tych funkcji PiS zapowiadało w kampanii wyborczej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy