Reklama

Reklama

Dlaczego 14-letni Dominik popełnił samobójstwo?

​Zwłoki Dominika znalazła matka. Kiedy weszła do mieszkania, myślała, że syn stoi w drzwiach. Podeszła bliżej i zobaczyła, że stopy wiszącego na haczykach od huśtawki chłopca nie dotykają podłogi. Instynktownie złapała za nóż, odcięła wrzynające się w szyję syna sznurówki i położyła go na wersalce. Dominik już nie żył. Siódmego maja popełnił samobójstwo.

- Wstępna kwalifikacja prawna zdarzenia dotyczy ustalenia, czy inna osoba poprzez namowę lub udzielenie pomocy doprowadziła 14-letniego Dominika do targnięcia się na własne życie - wyjaśnia w rozmowie z Interią Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Dominik zostawił mamie list pożegnalny. Na oddzielnej kartce opisał siebie, wymienił to, co lubi, także ulubionych piłkarzy. Obok wypisał nazwiska kolegów z gimnazjum w Bieżuniu. Pogrupował ich na przyjaciół i wrogów. Uczniowie ci - w towarzystwie rodziców oraz psychologa - zostali przesłuchani przez prokuraturę.

Reklama

- W tych zeznaniach potwierdził się fakt dręczenia Dominika przez niektórych rówieśników. Jeżeli z innych dowodów, m.in. informacji zawartych w komputerze i telefonie Dominika, będzie wynikało, że faktycznie to było powodem samobójczej śmierci chłopca, prokuratura przekaże sprawę do rozpoznania sądowi rodzinnemu i nieletnich. Tylko taki tryb jest możliwy, mówimy o 14-latkach - dodaje Iwona Śmigielska-Kowalska.  

"Jak chłopak o siebie dba, to pedał"

W liście pożegnalnym Dominik napisał, że jest zerem. Inni uczniowie dokuczali mu od lat. Różnił się od nich fizycznie: miał rozszczepienie wargi i podniebienia, starannie dbał o swój wygląd i fryzurę, nosił rurki. Nazywali go "pedziem".

Matka w rozmowie z reporterką "Uwagi" Edytą Krześniak, która nagłośniła śmierć nastolatka, przyznała, że na prośbę syna przepisała go do innej klasy. W nowym środowisku czuł się lepiej, ale inni uczniowie nadal go prześladowali. Chłopiec miał również problem z jednym z pedagogów. "Dominik pierwszy raz bał się nauczyciela" - powiedziała jego mam na antenie TVN.

- Wygląd fizyczny oraz styl ubioru chłopca miały w oczach prześladowców świadczyć o jego domniemanym homoseksualizmie. Drastyczne i uporczywe naruszanie godności tego młodego człowieka, motywowane nienawiścią zarówno do osób wyglądających inaczej niż większość, jak i do ludzi należących do mniejszości seksualnych, jest przerażające - podkreśla Maciek Zabierowski, edukator z Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu.

Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej opublikowało raport "Dyskryminacja w szkole - obecność nieusprawiedliwiona". W badaniu nt. dyskryminacji i przemocy w polskich szkołach wzięli udział uczniowie i uczennice gimnazjum. Oto wybrane wypowiedzi dzieci i nauczycieli:

Uczeń: "Pedał mówi się na chłopaka, który dba o siebie, bo np. układa sobie grzywkę rano i chodzi w rurkach. (...) W bluzce takiej opiętej".

Uczeń: "Jak chłopak ubierze te rurki takie czy coś, to ludzie zazwyczaj mówią... pedał, pedał".

Nauczycielka: "Bardzo często właśnie uczniowie homoseksualni opowiadają mi, że wystarczy jeden głupi żart albo źle sformułowany temat na przykład na religii: "Homoseksualizm - przeznaczenie czy choroba?", żeby oni poczuli się tak zupełnie sami i właściwie bez wsparcia".

- Przesłanki, ze względu na które najczęściej dochodzi do dyskryminacji w szkole, to status społeczno-ekonomiczny, orientacja homoseksualna, wygląd zewnętrzny, płeć, pochodzenie narodowe i etniczne, kolor skóry, niepełnosprawność, wyznanie lub bezwyznaniowość. Co ważne, oskarżenia o homoseksualizm traktowane są jako powszechny sposób obrażania, degradowania i prześladowania. Takie doświadczenia z okresu szkoły opisują różne osoby w swoich komentarzach do wydarzenia upamiętniającego Dominika - zwraca uwagę Piotr Cykowski z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej.

Prokuratura: Zawiedli dorośli

- Trudno jednoznacznie wskazać winnych tej ogromnej tragedii, ale wszyscy mogą czuć się po trochę odpowiedzialni za jego śmierć: począwszy od sprawców, którzy używali mowy nienawiści w stosunku do chłopca, poprzez nauczycieli, którzy tam pracowali. Być może zabrakło z ich strony zdecydowanej reakcji. Trzeba też wspomnieć o rodzicach, szczególnie uczniów przezywających Dominika, którzy nie przystosowali swoich dzieci do tego, że wokół nich są ludzie inni, inaczej myślący, noszący inne ubrania, inaczej funkcjonujący w środowisku, co wcale nie oznacza, że gorsi - zaznacza mł. insp. Gerard Bah, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych.

Iwona Śmigielska-Kowalska z płockiej prokuratury twierdzi, że zawiedli dorośli: - Przede wszystkim mam na myśli osoby, które pośrednio - czyli rodzice dręczycieli, jak też bezpośrednio, czyli nauczyciele - zbagatelizowały problem. Myślę też, że matka chłopca i psycholog, z którym miał kontakt, nie zdawali sobie sprawy, z jak poważnym problemem mieli do czynienia. Z doświadczenia w podobnych sprawach wynika, niestety, że wskazanie konkretnych osób nie jest łatwe.

- Wobec braku wsparcia ze strony kolegów i koleżanek, a przede wszystkim nauczycieli, chłopak nie był w stanie samodzielnie obronić się przed swoimi oprawcami. Jest to kolejna kompromitacja naszego systemu edukacji. Nie przykryją jej żadne puste deklaracje urzędników Ministerstwa Edukacji Narodowej, którzy przy okazji różnych rocznic powtarzają banały o bezpiecznej szkole i doskonałym programie nauczania - dodaje Maciek Zabierowski.

Polska szkoła boi się tematów tabu

Po samobójczej śmierci Dominika na MEN posypały się gromy. Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej wraz z Kampanią Przeciw Homofobii wydały oświadczenie, w którym podkreślono, że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami, w razie braku reakcji ze strony otoczenia, może trwać latami i stać się bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa i życia uczniów.

"Zwracamy uwagę, że żaden z ministrów edukacji narodowej nie podjął jakichkolwiek działań, które byłyby próbą systemowej odpowiedzi na ten problem. W obliczu seksizmu i homofobii, wobec publicznie znanych wyników badań i merytorycznych analiz, MEN pozostaje obojętny i całkowicie bezczynny. MEN nie zapobiega szkolnej dyskryminacji, nie reaguje na nią, ani, co równie szokujące, nie wspiera szkół, które z własnej inicjatywy podejmują działania antydyskryminacyjne i antyhomofobiczne" - czytamy w oświadczeniu.

- Stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością, że polska szkoła nie jest przygotowana do pracy z uczniami pod kątem praw człowieka i dyskryminacji. W podstawach programowych jest mnóstwo dobrych treści, niestety, system edukacji nie przygotowuje nauczycieli do reagowania na przejawy dyskryminacji i ich rozpoznawania - przyznaje mł. insp. Gerard Bah, który często jest zapraszany do szkół na prelekcje o prawach człowieka.

Przed jednym ze spotkań zapytano go, czy musi poruszać kwestię orientacji seksualnej. - Oczywiście, że muszę, bo to jest jedna z form dyskryminacji. Polska szkoła boi się poruszać tematy takie jak homofobia czy orientacja seksualna, uznając je za tabu. Dyrektorzy i nauczyciele boją się posądzenia o promowanie homoseksualizmu - zaznacza nasz rozmówca.

Maciek Zabierowski zwraca uwagę na brak odpowiedniego przygotowania nauczycieli do rozwiązywania problemów dyskryminacyjnych.

- Nie ma dla nich odpowiednich zajęć antydyskryminacyjnych ani na studiach, ani podczas kariery zawodowej. Szkoła musi oferować młodzieży zajęcia dotyczące wprost mechanizmów dyskryminacji i sposobów jej zwalczania, tak aby uczniowie rozumieli skutki swoich zachowań wobec innych. Inaczej nic się nie zmieni, a takich niepotrzebnych ofiar jak Dominik będzie jeszcze więcej. To nie musiało się wydarzyć - podkreśla edukator z Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu.

Dyskryminacja? Nas to nie dotyczy

Raport Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej potwierdza, że dyskryminacja w polskiej szkole jest zjawiskiem powszechnym. Dochodzi do niej w relacjach rówieśniczych, między nauczycielami oraz na linii nauczyciele - uczniowie. Sporym problemem jest wypieranie problemu, dyrekcja często zapewnia, że "dyskryminacja ich szkoły nie dotyczy", chociaż uczniowie w anonimowych ankietach mówią co innego.

Znęcanie się psychiczne to przestępstwo zapisane w kodeksie karnym. Policja ma obowiązek zająć się sprawą, jeżeli dziecko jest szykanowane w szkole a władze placówki nie reagują lub nie potrafią poradzić sobie z sytuacją.

- Zdarzenia, które przyczyniły się do śmierci Dominika miały miejsce w szkole. Nie wyobrażam sobie, że dyrektor czy grono pedagogiczne w podobnym przypadku nie reaguje, a jeśli dochodzi do przestępstwa - nie zgłasza tego na policję. Niestety, to problem, z którym boryka się policja. Badania pokazują, że w szkołach jest sporo agresji i przemocy, ale niejednokrotnie brakuje reakcji. O wielu rzeczach dowiadujemy się od rodziców osób pokrzywdzonych albo jak dojdzie do tragedii i sprawa zostanie nagłośniona, tak jak w przypadku samobójstwa Dominika - tłumaczy mł. insp. Gerard Bah.

Maciek Zabierowski zwraca uwagę na niebezpieczeństwo wynikające z przestępstw z nienawiści.

- W  tragedii Dominika możemy dostrzec trzy elementy charakteryzujące przestępstwa z nienawiści: nacechowanie uprzedzeniami, milczącą aprobatę otoczenia oraz traumę ofiary. W Polsce od niedawna przywiązuje się większą wagę do tego zjawiska i widzimy znaczny wzrost liczby zgłaszanych przestępstw na tym tle. W 2013 roku prokuratury prowadziły 835 postępowań w takich sprawach, a w roku ubiegłym już 1365. Tendencja jest wzrostowa, ale i tak wiemy, że te liczby to ułamek rzeczywistej skali.

Postulaty Koalicji na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej

Po śmierci Dominika Koalicja na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej zażądała od Ministerstwa Edukacji Narodowej spełnienia następujących postulatów:

- przygotowania i rozpowszechnienia informacji dla nauczycieli, uczniów i rodziców dotyczących rozpoznawania i przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji w szkole;

- uruchomienia regularnego kursu doskonalenia nauczycieli, wzmacniającego ich kompetencje do reagowania i przeciwdziałania dyskryminacji, mowie nienawiści oraz przemocy motywowanej uprzedzeniami;

- wprowadzenia wraz z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego tematu przeciwdziałania dyskryminacji do standardów kształcenia przygotowującego do zawodu nauczyciela oraz do szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli;

- wprowadzenia systemowej zmiany do procedury zatwierdzania do użytku podręczników szkolnych tak, aby wyeliminować z nich treści dyskryminacyjne.

Co robi MEN? Odpowiedź resortu

W czwartek 2 lipca minister Joanna Kluzik-Rostkowska podczas spotkania upamiętniającego Dominika potępiła homofobię i podkreśliła, że MEN prowadzi "systemowe działania antyprzemocowe w szkołach". Zwróciliśmy się do ministerstwa z prośbą o komentarz i rozwinięcie słów szefowej resortu, a także odniesienie się do postulatów Koalicji na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej.

- Ministerstwo stworzyło ramy prawne dla prowadzenia przez szkoły działań antydyskryminacyjnych związanych z eliminowaniem niepożądanych zjawisk i postaw w szkołach. Treści w podstawach programowych wprost odnoszące się do przeciwdziałania dyskryminacji  - dostosowane do wieku uczniów - obecne są na wszystkich etapach edukacyjnych od wychowania przedszkolnego do IV etapu edukacyjnego, czyli szkół ponadgimnazjalnych - odpowiada Justyna Sadlak z MEN.

Przedstawicielka resortu zwróciła również uwagę na programy rządowe na lata 2014-2016 pt. "Bezpieczna i Przyjazna Szkoła" i 2015-2018 pt. "Bezpieczna+".

- Jednym z czterech głównych celów drugiego z nich są działania służące budowaniu pozytywnego klimatu szkoły jako ważnego elementu przeciwdziałania agresji szkolnej. Wśród rekomendowanych zadań w tym obszarze wskazywane są działania antydyskryminacyjne, w tym służące przeciwdziałaniu agresji rówieśniczej powodowanej stereotypami i uprzedzeniami - podkreśla.

W szkołach, jak informuje dalej, realizowana jest nieodpłatna pomoc pedagogiczno-psychologiczna w trakcie bieżącej pracy z uczniami, a także zajęcia o charakterze terapeutycznym, warsztaty, porady i konsultacje. Pomoc udzielana jest nie tylko uczniom, ale także ich rodzicom oraz nauczycielom.

- W ofercie szkoleniowej placówek doskonalenia nauczycieli stale znajdują się szkolenia i warsztaty z zakresu przeciwdziałania agresji szkolnej i dyskryminacji uczniów, a dodatkowo organizowane są konferencje dla środowisk szkolnych, poświęcone tym zagadnieniom. Ostatnia zorganizowana przez Ośrodek Rozwoju Edukacji odbyła się 2 lipca - wyjaśnia Justyna Sadlak.

Zapytana o podręczniki, odpowiada, że "MEN kładzie szczególny nacisk na to, aby zamawiane przez resort podręczniki nie zawierały treści dyskryminujących, (...) a treści te muszą być zgodne z przepisami prawa, w tym ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi".

Wciąż szydzą z Dominika

Oczekiwania organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka i bezpieczeństwem w szkole są znacznie większe. - Narzędzia, postulaty, mechanizmy są gotowe. Obecnie oczekujemy woli politycznej, aby temat zwalczania dyskryminacji i budowy szacunku dla różnorodności znalazł się wysoko w agendzie priorytetów edukacyjnych - apeluje Piotr Cykowski z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej.

O tym, jak bardzo edukacja jest potrzebna, przekonaliśmy się wkrótce po śmierci Dominika. Kiedy najbliżsi chłopca pogrążeni byli w żałobie, na Facebooku powstała strona składająca się z imienia i nazwiska nastolatka i przygnębiającego dopisku "dobrze, że zdechł".

Niestety, to nie jest jednorazowy wyskok: internetowych szyderców, których nie ocuciło nawet samobójstwo Dominika, jest znacznie więcej.

Reklama

Reklama

Reklama