Reklama

Reklama

Debata nad expose Beaty Szydło. Eksperci oceniają wystąpienia liderów

Premier Beata Szydło skupiła się w expose na zagwarantowaniu realizacji obietnic gospodarczych i głównych postulatów z programu wyborczego. Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu, okrzykniętym przez opozycję drugim, a nawet właściwym expose, przedstawił wizję rewolucji konserwatywnej. Sławomir Neumann w ironiczny sposób zapowiedział "konflikt totalny", Paweł Kukiz obserwuje, jak rozwinie się sytuacja, a Nowoczesna ma szansę stać się merytoryczną opozycją. W rozmowie z Interią eksperci analizują sejmową debatę, która odbyła się wczoraj, jeszcze przed głosowaniem nad wotum zaufania dla nowego rządu.

W środę przed południem premier Beata Szydło wygłosiła expose. Późnym wieczorem Sejm udzielił wotum zaufania nowej Radzie Ministrów. Jednak zanim to nastąpiło, w wysokiej izbie odbyła się gorąca debata nad przemówieniem programowym szefowej rządu. 

Drugie expose

Na początku głos zabrali przewodniczący klubów parlamentarnych. Jako pierwszy na sejmowej mównicy pojawił się Jarosław Kaczyński. Ponad półgodzinne wystąpienie prezesa zostało okrzyknięte drugim a nawet, przez część komentatorów i opozycję, właściwym expose. Sam Kaczyński stwierdził, że to "uzupełnienie", tego co usłyszeliśmy od Beaty Szydło. 

Reklama

Po wystąpieniach Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie, widać podział "obowiązków" w PiS. - Mamy do czynienia z dwoma ośrodkami władzy, z dwoma premierami, ze swoistym duetem. Każdy z nich ma inne zadania i inny charakter - uważa dr hab. Norbert Maliszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. 

 - Premier Beata Szydło skoncentrowała się na gwarancji obietnic wyborczych, z kolei Jarosław Kaczyński przedstawił swoistą rewolucję konserwatywną - ocenia ekspert. - Wystąpienie premier było pragmatyczne a Jarosława Kaczyńskiego ideologiczne. Premier mówiła do wyborców centrowych, prezes do twardego elektoratu PiS - wylicza nasz rozmówca. To, co zwraca uwagę w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego, to spójność ideologiczna. - Ono mogło podobać się sympatykom prawicy. Jest to bardzo przemyślana wizja - ocenia nasz rozmówca.

- Teraz pojawia się pytanie, czy tak wyznaczonymi ścieżkami PiS będzie realizował swój program. Czy Beata Szydło będzie zajmować się zmianami gospodarczymi i realizacją obietnic, a Jarosław Kaczyński zmianą konserwatywną i zmianami w instytucjach na osoby bliżej związane z PiS-em, zmianami w mediach, szkolnictwie - zastanawia się dr hab. Norbert Maliszewski.

Sprecyzowana wizja

Zdaniem naszego rozmówcy teraz Prawo i Sprawiedliwość skoncentruje się na realizacji obietnic. - Tutaj Beata Szydło jest swoistym zderzakiem, który próbuje realizować część obietnic, która może wziąć na siebie niezadowolenie z powodu tych obietnic, których nie da się zrealizować. Kolejnym etapem mogłaby być rewolucja światopoglądowa, zawarta w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego - uważa ekspert.

Na razie PiS nie zdradza, kiedy ten drugi krok miały zostać podjęty. Równolegle do realizacji programu firmowanego przez Beatę Szydło, stopniowo, czy dopiero w kolejnej kadencji. - Wydaje się, że może to nastąpić równolegle - przewiduje nasz rozmówca. 

Dr hab. Norbert Maliszewski zwraca uwagę, na to, że Jarosław Kaczyński nie tracił czasu będąc przez osiem lat w opozycji. - On ma wizję zmian, której brakowało w expose Beaty Szydło. Expose było pragmatyczne, brakowało w nim misji, czemu realizacja obietnic ma służyć, poza spełnieniem oczekiwań społecznych, socjalnych. Jak ktoś jest zainteresowany "ciepłą wodą w kranie" to pasuje mu Beata Szydło, jak ktoś czeka na powrót do czystej polityki to ma Jarosława Kaczyńskiego - podkreśla ekspert.

Konflikt totalny

Po Kaczyńskim czas na przedstawienie stanowiska Platformy Obywatelskiej dostał nowy przewodniczący klubu Sławomir Neumann. - Nie wiem, do którego expose się odnieść. Tego przedstawionego przez premier Szydło, czy przez prezesa Kaczyńskiego - zaczął Neumann. Polityk PO nie oszczędzał rządu. Dostało się i Beacie Szydło, i Jarosławowi Kaczyńskiemu, i Andrzejowi Dudzie. - Słuchacie tylko własnych ludzi, nie słuchacie tych, którzy mają inne zdanie niż wy (...). Nie dajecie nam szansy na merytoryczną dyskusję, dzisiaj próbujecie siłą zawłaszczyć państwo. Na to naszej zgody nie będzie - grzmiał Neumann.

- Wystąpienie przewodniczącego Neumanna było bardzo barwne w formie, pełne ironii pod adresem rządzących. Platforma stawia na konflikt totalny w kwestiach merytorycznych, ale też jeśli chodzi o formę sporu - ocenia dr. hab Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego. 

Sławomir Neumann wypomniał PiS-owi niespodziewaną decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego i niezaprzysiężenie do tej pory sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu. 

Jednak dr hab. Rafał Chwedoruk ma wątpliwości, czy taka taktyka ma szansę powodzenia. - Obecnie rządzący czują komfort tej materii, ponieważ olbrzymia część Polaków zgłasza strukturalne zastrzeżenia co do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie sądzę, żeby głównemu nurtowi opozycji akurat wokół tego udało się wygrać starcie z rządzącymi - uważa ekspert.

Styl bankiera

Zdaniem dr. hab. Rafała Chwedoruka, tempo życia opozycji w najbliższych tygodniach, oprócz PO, będzie wyznaczać Nowoczesna. - Ryszard Petru i jego ugrupowanie będzie totalną opozycją merytoryczną - uważa ekspert. Jednak, co widać po wystąpieniu Ryszarda Petru podczas debaty, styl Nowoczesnej będzie różnił się od stylu PO. - Pod względem pewnej kultury wystąpienia Ryszarda Petru sprawiały czasem wrażenie szkolenia dla bankierów, podobnie będzie w Sejmie - zauważa dr hab. Rafał Chwedoruk.

Niemówienie pewnych rzeczy dosłownie, unikanie personalnych ataków - tak według naszego rozmówcy będzie prezentować się Nowoczesna. 

Wielki dylemat

W jednym szeregu z  PO i Nowoczesną trudno będzie stanąć Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Czwartkowe wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza dr hab. Rafał Chwedoruk ocenia jako spokojne i merytoryczne. 

- Ale pokazuje wielki dylemat tego ugrupowania. To znaczy, dotychczasowe związki z Platformą i chęć przetrwania jako samodzielnej siły kierują je w stronę postawy wyraźnie opozycyjnej, natomiast poglądy wyborców PSL niekoniecznie. PSL będzie bardzo trudno stanąć w jednym szeregu z Ryszardem Petru i Platformą i atakować rząd z pozycji liberalnych, przede wszystkim liberalnych w gospodarce i ewentualnie światopoglądowo - komentuje politolog. 

Aksamitna opozycja

Po krótkim przemówieniu Pawła Kukiza, zdaniem naszego rozmówcy widać wyraźne czekanie na to,  jak rozwinie się sytuacja w rządzie. - Jeśli rząd będzie miał wysokie, stabilne notowania to ugrupowanie Pawła Kukiza będzie mogło być taką aksamitną opozycją, natomiast jeśli notowania tego rządu by spadały, to na pewno zostanie zaatakowany bardzo radykalnie przez Pawła Kukiza. W wypowiedzi Kukiza mogło zaskakiwać to, że oczekiwał wprowadzenia JOW przez rząd PiS, w sytuacji w której to Prawo i Sprawiedliwość od lat było jednym z konsekwentnych obrońców pięcioprzymiotnikowego prawa wyborczego w Polsce, i tylko dzięki tej ordynacji PiS zdołał odzyskać władzę - komentuje dr hab. Rafał Chwedoruk.

Próba atakowania PiS w kwestii przestrzegania standardów państwa prawa i praw obywatelskich przez PO i ugrupowanie Pawła Kukiza, i w mniejszym stopniu przez Nowoczesną, mogą okazać się mało skuteczne. - Moim zdaniem nie da rady powtórzyć sytuacji z lat 2005-2007 pod tym względem i tak spolaryzować opinii publicznej. Myślę, że w tym sensie to Ryszard Petru jest trochę bliższy realiom. 

- Na realizacji obietnic albo ich nie realizacji skupi się przyszłość tego rządu i dyskusja wokół tego. Jeśli PiS będzie realizował obietnice, to wtedy atak będzie atakiem z punktu widzenia równowagi budżetowej, takim liberalnym, a jeśli PiS nie zrealizuje no to wtedy siłą rzeczy będzie atak z powodu niezrealizowania tych obietnic - podsumowuje w rozmowie z Interią dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje