Reklama

Reklama

Dariusz Joński: Platforma ma ogromny problem

- My nie wiemy, skąd bierze się spór senatorów z panią Ewą Kopacz, ale niestety on się rozszerza i nie dotyczy wyłącznie sprawy in vitro - oświadczył rzecznik Sojuszu Lewicy Demokratycznej Dariusz Joński, odnosząc się do impasu w sprawie ustawy dotyczącej zapłodnienia in vitro.

Joński poinformował, że konflikt, który się narodził,  dotyczy także kandydata na rzecznika Praw Obywatelskich, pana Adama Bodnara. - Ci sami senatorowie -  ale nie będziemy operować nazwiskami, bo to jest sprawa Platformy - twierdzą, że zrobią wszystko, żeby Senat nie przyjął tej kandydatury. Tak samo było między innymi w przypadku in vitro - podkreślił rzecznik SLD. - Faktem jest, że spór istnieje. Czy ma on charakter ideowy, czy programowy, tego nie wiemy - dodał.

Reklama

W opinii Dariusza Jońskiego, Platforma ma ogromny problem. - To co przegłosuje w Sejmie, w Senacie nie chce ujrzeć światła dziennego. To już jest pytanie do pani Ewy Kopacz, co się dzieje - argumentował.  Rzecznik SLD wskazywał, że przyczyną konfliktów może być brak ideowej spójności, która właśnie wychodzi na jaw i dlatego senatorowie nie są w stanie wypracować kompromisu. 

Joński zwrócił się też z apelem do premier Ewy Kopacz, "aby się przebudziła i zobaczyła, co się dzieje w Sejmie". Ostrzegł też, że zwłoka w przyjęciu ustawy dotyczącej in vitro przyniesie określone konsekwencje. - Jeśli nie przyspieszymy decyzji, to zaraz przyjdzie prezydent elekt i wiemy, co się stanie, gdy ustawa wyląduje na jego biurku. Na pewno jej nie podpisze, a Prawo i Sprawiedliwość już pisze nową ustawę w sprawie in vitro w taki sposób, żeby uniemożliwić to kobietom i rodzinom. Zatem to jest sprawa fundamentalna - podkreślił. 

Kopacz spotka się z senatorami

Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska oceniła, że ustawa o in vitro powinna być przyjęta przez senatorów jak najszybciej. Zapewniła, że Sejm zdąży z zakończeniem procesu legislacyjnego tak, by ustawa ta została podpisana jeszcze przez prezydent Bronisława Komorowskiego.

Senat ma zająć się ustawą dot. in vitro na posiedzeniu w tym tygodniu. We wtorek wieczorem ws. tej ustawy z senatorami PO spotkać ma się premier Ewa Kopacz.

"Ze strony PO i pani premier jest duża determinacja, by zakończyć sprawę in vitro, która toczy się w parlamencie od ośmiu lat. To jest ostatni dzwonek. Rozumiem, że mogą być wątpliwości, posłowie czy senatorowie mogą mieć dylematy, ale teraz nie ma żadnych uregulowań prawnych i ktoś, kto mówi, że nie chce tej ustawy dopuszcza do nadużyć, które obecnie mają miejsce" - powiedziała Kidawa-Błońska na wtorkowej konferencji prasowej.

Jak dodała, "jeśli ktoś poważnie traktuje sprawy związane z in vitro powinien dążyć do tego, by ustawa była przyjęta jak najszybciej". "O in vitro trzeba rozmawiać, ale ważne by jak najszybciej podjąć właściwe decyzje" - powiedziała marszałek Sejmu. 

"Sejm wykonał swoją pracę, czekamy na zakończenie prac w Senacie. Po najbliższym posiedzeniu Senatu (które rozpoczyna się w środę) otrzymamy ten druk z powrotem. W Sejmie zdążymy, by prezydent Komorowski mógł to podpisać" - powiedziała Kidawa-Błońska.

Zaznaczyła, że "ustawa ciągle budzi wiele emocji i dyskusji, ale najwyższy czas, by te sprawy uregulować". "Wszyscy, którzy mówią, że potrzebna jest ochrona, opóźniając te prace, przyczyniają się do tego, że tej ochrony nie ma" - stwierdziła marszałek Sejmu.

W ubiegłym tygodniu niepodziewanie senacka komisja zdrowia opowiedziała się w za odrzuceniem w całości ustawy o leczeniu niepłodności. W trakcie posiedzenia nieobecnych było dwóch senatorów PO, a od głosu wstrzymała się kolejna - Helena Hatka, która zapowiedziała zgłoszenie szeregu poprawek. Przedstawiciele PO zapewniają jednak, że na plenarnym posiedzeniu Senatu uda się ustawę o in vitro przyjąć.

Pytana wówczas o decyzję senackiej komisji zdrowia premier Kopacz powiedziała, że liczy, iż losy ustawy o in vitro rozstrzygną się na sali plenarnej. Wyraziła nadzieję, że po głosowaniu w Senacie będzie równie dumna, jak po głosowaniu w Sejmie - gdy posłowie uchwalili ustawę.

Sejm uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności, regulującą również stosowanie procedury in vitro, w końcu czerwca. Daje ona prawo do korzystania z niej małżeństwom i osobom we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

Ustawa m.in. zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. Zakazuje też niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju - grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje