Reklama

Reklama

Czy święty Augustyn poparłby kompromis aborcyjny?

Episkopat w swoim komunikacie jednoznacznie domaga się całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Jednak na przestrzeni wieków Kościół katolicki nie zawsze uważał aborcję za zabójstwo, a w latach 90. zaakceptował w Polsce tzw. kompromis aborcyjny.

Przypomnijmy, że obecnie przerywanie ciąży jest w naszym kraju zabronione poza trzema wyjątkami: gdy zagrożone jest życie lub zdrowie matki, w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu i gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Reklama

"Nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję. Stąd w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych" - napisali biskupi.

Episkopat chce, by aborcja była zakazana bez żadnych wyjątków.

Jednak, jak czytamy w książce "Historia polityczna Polski 1989-2005" prof. Antoniego Dudka, w 1991 r. Kościół namawiał wiernych, by wysyłali do parlamentu listy z poparciem dla projektu dopuszczającego aborcję w przypadku zagrożenia życia matki oraz ciąży będącej wynikiem gwałtu.

Kościół pragmatyczny

-  Trzeba zdawać sobie sprawę, że atmosfera społeczna wokół tego problemu na początku lat 90. była zupełnie inna niż dzisiaj. Przyzwolenie dla nieograniczonego prawa do aborcji było - tak wynikało z badań opinii publicznej - bez porównania większe niż jest w tej chwili - przypomina prof. Dudek w rozmowie z Interią.

- Wtedy bardzo powszechne było domaganie się referendum w tej sprawie, które przeciwnicy dopuszczalności aborcji z przyczyn społecznych na pewno by przegrali. Kościół uznał zatem, że [kompromisowa ustawa z 1993 roku] to jest maksimum tego, co może wywalczyć. 

Prof. Dudek zaznacza, że Kościół konsekwentnie opowiadał się przeciwko aborcji w swojej doktrynie, jednak zdawał sobie sprawę z aktualnych nastrojów społecznych.

- Biskupi uznali to rozwiązanie za kompromis i nie podważali go przez długie lata. Mieli świadomość, że próba zmiany może skończyć się liberalizacją przepisów w stosunku do ustawy z 1993 roku - wyjaśnia historyk.

Ówczesny sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski, Tadeusz Pieronek, powiedział wówczas "Gazecie Wyborczej", że ustawa "jest kompromisem, który akceptujemy". Prymas Polski Józef Glemp nazwał ją "krokiem w dobrym kierunku". Co więc się zmieniło? Władza.

Pojawiła się szansa

Po raz pierwszy tak wyraźną przewagę w parlamencie mają ugrupowania konserwatywne. Sprzyjające Kościołowi (i vice versa) Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielną większość. To wyjątkowa szansa - z punktu widzenia Kościoła.

- Kościół dostrzegł szansę na pełną realizację swojego doktrynalnego przekonania, że aborcja powinna być całkowicie zabroniona i stąd ta inicjatywa, która, moim zdaniem, postawi Prawo i Sprawiedliwość w niewygodnym położeniu - mówi Interii prof. Dudek.

Jak zauważa, część polityków PiS, prawdopodobnie mniejszość, jest za utrzymaniem kompromisu.

-  Zapewne przeważają w partii ortodoksyjni katolicy, zwolennicy tego, o co prosi episkopat, ale jest też pewna grupa, która jest wobec tego sceptyczna i stoi na gruncie ustawy z 1993 roku. Sam prezes Kaczyński taki pogląd prezentował jeszcze 10 lat temu - przypomnę historię secesji Marka Jurka - mówi nam Antoni Dudek.

Marek Jurek chciał wprowadzenia do konstytucji zapisu o pełnej ochronie życia od momentu poczęcia, jednak poróżnił się w tej sprawie z Jarosławem Kaczyńskim, a w konsekwencji odszedł z Prawa i Sprawiedliwości.

Od świętego Augustyna do Jana Pawła II

Przyjęło się sądzić, że Kościół prezentował niezmienne stanowisko w sprawie aborcji, jednak nie jest to prawda.

Święty Augustyn twierdził, że spowodowanie śmierci płodu nie jest zabójstwem, ponieważ "nie da się sprawdzić, czy płód miał już duszę" ("Pytania dotyczące Siedmioksięgu"). Augustyn uważał, że płód dopiero w późniejszej fazie rozwoju otrzymuje duszę, a nie w chwili poczęcia.

"Nieukształtowane płody znikają jak ziarna, które nie dają owoców" - w "Podręczniku dla Wawrzyńca, czyli o wierze, nadziei i miłości" Augustyn pisał, że płody na wczesnym etapie rozwoju - nieobdarzone jeszcze duszą - nie zmartwychwstaną w czasie sądu ostatecznego.

Podobnie sądził święty Tomasz z Akwinu, który przekonywał, że płód rodzaju męskiego staje się człowiekiem po 40 dniach, a płód rodzaju żeńskiego - po 80. Święty Tomasz wywodził, że "zarodek nie wygląda jak człowiek".

"Nie jest zabójcą, kto spowodował poronienie, zanim ciało otrzymało duszę" - pisał w tym duchu święty Iwo z Chartres.

W słynnym "Decretum Gratiani", czyli zbiorze prawa kanonicznego spisanym w 1140 roku przez bolońskiego mnicha Gracjana, jasno stwierdza się, że "aborcja jest zabójstwem jedynie wówczas, gdy płód jest uformowany". Pogląd ten znalazł uznanie u papieży: Innocentego III (zm. 1216) i Grzegorza IX (ok. 1240).

Gdy papież Sykstus V w 1588 roku uznał, że aborcja w każdym stadium ciąży kwalifikuje się do ekskomuniki, kolejny papież, Grzegorz XIV, odwołał to stanowisko jako zbyt surowe i nieuwzględniające koncepcji późniejszego uczłowieczenia płodu, która wówczas wciąż obowiązywała w teologii.

Jednoznaczne i aktualne do dziś stanowisko w sprawie aborcji Kościół zajął w 1869 roku, gdy papież Pius IX zarządził nakładanie ekskomuniki za grzech aborcji na każdym etapie ciąży.
W XX wieku najbardziej intensywna kampania przeciwko aborcji miała miejsce podczas pontyfikatu św. Jana Pawła II.

"Mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom, w komunii z Biskupami - którzy wielokrotnie potępili przerywanie ciąży, zaś w ramach wspomnianej wcześniej konsultacji wyrazili jednomyślnie (...) aprobatę dla tej doktryny - oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej. Doktryna ta, oparta na prawie naturalnym i na słowie Bożym spisanym, jest przekazana przez Tradycję Kościoła i nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne" - napisał papież Polak w encyklice "Evangelium Vitae".

"Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół" - podkreślał Jan Paweł II.

Pismo Święte nie wspomina o dobrowolnym przerywaniu ciąży.

Dowiedz się więcej na temat: aborcja | Kościół

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy