Reklama

Reklama

Były prezydent Turcji nie chce opuścić rezydencji

Abdullah Gul – poprzedni prezydent Turcji znalazł się w ogniu krytyki. Rządowe media zarzucają mu, że choć od pół roku nie pełni funkcji głowy państwa, nadal zajmuje oficjalna rezydencję. O sprawie pisze AFP.

Po wyborach w sierpniu Abdullah Gul musiał oddać stanowisko swojemu wieloletniemu oponentowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi. Gul powinien również opuścić Huber Kosku, luksusową siedzibę władz. Jednak do tej pory tego nie zrobił - podaje AFP.

Zachowanie Gula ma być konsekwencją tarć na linii z obecnym prezydentem. Ugrupowanie Erdogana blokuje możliwość ponownego wejścia do rządu członków partii byłego prezydenta.

Oficjalnie Gul poinformował na swojej stronie internetowej, że nie opuszcza pałacu prezydenckiego, ze względu na "opóźnienia związane z budową"  jego nowej rezydencji. Zapewnił również, że opuści siedzibę, gdy wszystko w jego nowej, prywatnej willi będzie gotowe.

Reklama

Jak informuje AFP, wszyscy wokół Gula, włącznie z jego żoną stali się ofiarami zmasowanych ataków pro-rządowych mediów, jeszcze gdy Gul pełnił oficjalny urząd. Obecnie prasa zarzuca byłemu prezydentowi, że trwoni pieniądze społeczne, mieszkając w państwowej siedzibie.

Nowy prezydent Racep Tayyip Erdogan, wybudował sobie własną rezydencję. Pałac Erdogana kosztował Turków blisko 615 mln dolarów i jest trzydziestokrotnie większy od Białego Domu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne