Reklama

Reklama

Bulwersująca sprawa z Olsztyna. Prostytucja wśród 13-latek?

​"Rajstopy za 20 złotych, majtki za 25. Studenciak płaci tylko 60 zł, ale ten drugi już 150". Takimi wiadomościami miały rzekomo wymieniać się uczennice pierwszej klasy gimnazjum w Olsztynie. Ktoś włamał się do telefonu jednej z dwóch 13-latek i wykradł całą korespondencję. Kiedy ta znalazła się w sieci, zawrzało.

Pytań, jakie nasuwają się w związku z tą sprawą, jest wiele. Dlaczego 13-latki tak wcześnie zaczynają życie erotyczne? Dlaczego za pieniądze? Kto włamał się do telefonu jednej z nich i bez żadnych skrupułów umieścił rozmowy w internecie - łącznie z wizerunkiem i ich nazwiskami? Dlaczego dorośli mężczyźni korzystali z usług nieletnich? I w końcu - co się stanie teraz z dziewczynkami? Jak to wszystko odbije się na ich przyszłości?

Dziewczyny są imienniczkami. Ze względu na to, że śledczy podjęli już czynności w tej sprawie, a 13-latki potrzebowały pomocy psychologa, nie będziemy publikować ani ich zdjęć, ani danych.

Reklama

Przedstawiciel Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Zbigniew Czerwiński w rozmowie z Interią przestrzega także przed wydawaniem osądów i wyroków w tej sprawie.

- Dopiero przesłuchanie tych dziewczynek pozwoli na stwierdzenie, czy rzeczywiście to są wiadomości prawdziwe, czy może ktoś je podrobił. Musimy brać też pod uwagę, że może to być fikcja stworzona po to tylko, aby jakiś kolega lub koleżanka, którzy nie lubią dziewczynek, mogli im zaszkodzić - wyjaśnia rzecznik prasowy.

Demoralizacja w szkole

Wśród uczniów gimnazjum treść rzekomych rozmów 13-latek krążyła już od jakiegoś czasu. Po tym, jak niemal już wszyscy w szkole rozmawiali na ten temat, informacja dotarła do dyrekcji. Wówczas dyrektorka doniosła o tym policji. O sprawie zostały poinformowane także sąd rodzinny i sąd dla nieletnich. - Pani dyrektor już w styczniu tego roku zwróciła uwagę na to, że może dochodzić do demoralizacji w szkole. Skierowała wniosek do sądu rejonowego o sprawdzenie, czy rzeczywiście ma miejsce tam demoralizacja. Sąd tą sprawą się zajął. My będziemy w postępowaniu korzystać z akt tej sprawy, bo takie mamy uprawnienia - wyjaśnia przedstawiciel Prokuratury Okręgowej z Olsztyna.

Udało nam się dotrzeć do korespondencji, jaką miały wymieniać między sobą dziewczynki. Można w niej przeczytać między innymi o tym, że gimnazjalistki potrzebowały pieniędzy, a swoim "klientom" świadczyły różne usługi - od sprzedawania znoszonych rajstop i majtek, po spotkania w toaletach. Później miały wymieniać się swoimi doświadczeniami, planowały kolejne spotkania i ustalały cennik.

Klientami dziewczynek najprawdopodobniej byli studenci z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Były to więc osoby pełnoletnie. Za pedofilię w naszym kraju można pójść do więzienia na 12 lat. Pod tym właśnie kątem sprawą zajmie się prokuratura.

- Sprawa we wtorek wpłynęła do prokuratury. Chodziło w tym przypadku o sprawę obcowania płciowego z osobą poniżej lat 15. Dziewczynki nigdy nie będą oskarżone, w tej sprawie mają status osoby pokrzywdzonej. Po wszczęciu śledztwa standardowo odbywa się to w ten sposób, że prokurator wnioskuje do sądu o przesłuchanie dziewczynek, jako osób pokrzywdzonych. Te przesłuchania odbywają się w specjalnych niebieskich pomieszczeniach w obecności psychologa - wyjaśnia Czerwiński w rozmowie z Interią.

Co dalej?

Warto w tym miejscu zastanowić się, jaki przebieg będzie miała ta sprawa i w jaki sposób będą prowadzone działania. A przede wszystkim - co teraz będzie z dziewczynkami. - Jeżeli ktoś świadczy usługi seksualne, to nie ponosi za to odpowiedzialności karnej. Odpowiedzialność ponoszą ci, którzy czerpią korzyść materialną z cudzego nierządu, czyli np. stręczyciele. Będziemy wszystko wyjaśniać w toku śledztwa - tłumaczy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Śledczy zajmą się także wyjaśnieniem, kto stoi za wykradzionymi wiadomościami, i w jaki sposób doszło do ich publikacji.

- Zwróciliśmy się do wydziału walki z cyberprzestępczością Centralnego Biura Śledczego w celu zablokowania wpisów na portalach typu Facebook. Nasze biura współpracują. W sytuacji realnego zagrożenia życia tych dziewczynek konieczne było podjęcie takich działań - wyjaśnia Czerwiński. - Niewątpliwie zajmiemy się osobami, które te rozmowy zamieszczały. Tu jest kwestia tego, w jaki sposób pozyskano dane, czy ktoś się włamał do systemu i je ukradł - to także jest przestępstwo. Czy nie był to element znęcania się czy prześladowania. Będziemy wyjaśniali wszystkie okoliczności - mówi w rozmowie z Interią Zbigniew Czerwiński.

Prof. Izdebski: Zmienia się obyczajowość seksualna kobiet

 - Wszelkie doświadczenia seksualne z osobą poniżej 15. roku życia są prawnie zabronione. Ale tutaj mówimy też o zjawisku związanym z tym, że w sensie antropologicznym proces dojrzewania psychoseksualnego został znacznie przyspieszony - wyjaśnia w rozmowie z Interią prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, pedagog, seksuolog i autor wielu badań, raportów i publikacji z zakresu seksuologii.

Profesor zaznacza, że mogło być tak, iż dziewczyny nie przyznawały się do tego, ile mają lat. - Nie wiemy, czy te dziewczyny mówiły, że mają 13 lat, czy że mają 17 lat. Trudno też powiedzieć, czy mężczyźni, którzy potencjalnie korzystali z ich usług, wiedzieli o tym. Mogło być tak, że nie mieli świadomości. Oczywiście w najmniejszym stopniu tego nie usprawiedliwiam - mówi seksuolog. - Ja w tej chwili jestem w trakcie badań na temat zachowań seksualnych w grupie studentów. Gwarantuję, że mężczyźni-studenci nie mają żadnych problemów w nawiązywaniu relacji seksualnych ze studentkami - mówi Izdebski w odpowiedzi na pytanie, dlaczego studenci szukali w ogóle kontaktu z nastolatkami. 

- Zmienia się szalenie obyczajowość seksualna kobiet. Ja myślę, że najbliższa dekada może pokazać, że inicjacja seksualna dziewcząt będzie wcześniejsza niż inicjacja seksualna chłopaków - prognozuje profesor.

Seksuolog zwraca także uwagę na inną kwestię - internet bardzo mocno wchodzi w nasze życie seksualne. - Jeszcze dekadę temu nie sądziłem, że wejdzie aż tak mocno. Internet daje możliwości kreowania swojego wizerunku takiego, jaki chcesz, żeby otrzymywał go odbiorca. A nie takim, jakim jest w rzeczywistości - zaznacza ekspert.

- Rzeczywistość seksualna jest dużo bardziej złożona, niż nam by się wydawało - wyjaśnia Izdebski, dodając, że w książce "Seksualność Polaków na początku XXI wieku" opisuje przypadki dziewcząt, które celowo - makijażem czy fryzurą - dodają sobie lat. - Często dzieje się też tak, że dziewczyny, które mają 19 lat, mówią, że mają 16 lat, ale są też dziewczyny, które mają 13 lat, a mówią, że mają 18 - dodaje profesor.   

Edukacja a rzeczywistość

- Polska jest takim krajem, w którym obecny rząd i obecny resort edukacji interesuje tylko wiek inicjacji seksualnej, a nie interesuje ich zmiana obyczajowości seksualnej. To jest rzecz straszna. Ostatnie lata są latami dużej seksualizacji młodzieży - uważa profesor Izdebski. -  Dużo seksualizacji pojawia się także w mediach. Pojawiają się zmiany. Zmiany w podejściu do seksualizacji w internecie, komunikowania w internecie, pornografii internetowej. Obłuda resortu edukacji narodowej jest po prostu nieprzyzwoita - zauważa prof. Izdebski. 

Według seksuologa nie możemy nawet powiedzieć, że mamy "pseudoeudakcję seksualną". - Jednak żeby było jasne, mamy wiele szkół w Polsce, które dobrze realizują program przygotowania do życia w rodzinie, ale mamy także niezbyt dobrze przygotowanych nauczycieli. Nigdy jeszcze w Polsce nie była potrzebna tak dobra edukacja seksualna. W dobie takiego uprzedmiotowienia swojego ciała. W dobie tego, że zdarza się, że atrakcją nie jest intelekt, ale ciało. Że ważne są techniki seksualne - wymienia Izdebski. - Z dziećmi w szkole nikt nie rozmawia sensownie o ich seksualności - podsumowuje profesor. 

Jeśli chodzi o ewentualne konsekwencje w przyszłości, występujące w wyniku takich zachowań seksualnych, profesor tłumaczy, że jest to sprawa indywidualna, która zależy od podejścia do seksu. Takie wczesne rozpoczęcie życia erotycznego może mieć bardzo różne konsekwencje.

- Żeby chronić młodzież przed tego typu zachowaniami, musimy z nią po prostu rozmawiać - podsumowuje profesor Izdebski.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy