Reklama

Reklama

Boże Narodzenie, jakiego nie znamy

Na Krymie nie ma 12 potraw, bo mało kogo na nie stać, są za to rodzinne podziały spowodowane rosyjską zachłannością. W Zambii jest bardzo uroczysta msza, religijne śpiewy, tańce, a potem… picie na umór. Meksykanie świętują już od 16 grudnia, dlatego w wigilię po porostu odpoczywają. Obchodzenie Bożego Narodzenia przez katolików w odległych częściach świata bardzo różni się od tego, które znamy.


Krym

Obchodzenie Bożego Narodzenia na Krymie pod wieloma względami przypomina to polskie. Jest wieczerza wigilijna, potem pasterka. Jednak krymscy katolicy nie mogą sobie pozwolić na 12 potraw. - Może naliczyłbym ich 4,5 razem z kompotem z suszu - mówi biskup pomocniczy diecezji odesko-symferopolskiej Jacek Pyl.

Po aneksji Krymu i kryzysie rubla ceny znacznie wzrosły. - Mięso jest kilkakrotnie droższe. Ludzie kupują na lokalnych bazarach, bo tam jest taniej niż w sklepach - opowiada biskup Pyl. - Wielu katolików żyjących na Krymie to osoby niezbyt zamożne, czasami muszą się "nakombinować", by przygotować świąteczne dania. Potrawy są podobne do polskich: barszcz, ryba i element obowiązkowy czyli kutia - wyjaśnia. Jest choinka i opłatek. - Mimo niedostatku ludzie bardzo chętnie dzielą się tym, co mają. W czasie wizyty duszpasterskiej każdy zaprasza na obiad, chce ugościć, jak może, tym, co ma. To piękne - dodaje.

Reklama

Pasterka często zaczyna się o 22:00. Północ to zdecydowanie za późno, bo potem ludzie nie mają czym wrócić do domu, a wiele osób nie posiada samochodów. - My katolicy jesteśmy kroplą w morzu prawosławnych tradycji - mówi nasz rozmówca. Wśród 2mln 200 tys. mieszkańców Krymu, katolików jest niecały tysiąc. - Święta prawosławne rozpoczynają się od nowego roku i trwają do 15 stycznia, dlatego nasze Boże Narodzenie to normalny dzień pracy, co należy wziąć pod uwagę planując np. godziny mszy świętych. Katolicy muszą brać wolne, by móc świętować - wyjaśnia. 

Po pasterce ludzie zostają w kościele, by wspólnie śpiewać kolędy. - Pamiętam, w Polsce wszyscy uciekają do domów, a tu jest taka ogromna potrzeba wspólnoty - tłumaczy biskup. - Zazwyczaj każdy stara się spędzać święta w rodzinnej atmosferze. W tym roku będzie nieco inaczej. Aneksja Krymu do Rosji poróżniła wiele rodzin. - Młodsza część społeczeństwa patrzy na sytuację oczami Moskwy, osoby starsze są bardziej krytyczne - przyznaje nasz rozmówca.  

- Jedna z parafianek, starsza kobieta, mówiła mi, że zamierza wyjechać na Ukrainę do brata, bo z dziećmi nie rozmawia. Ona jest proukraińska oni prorosyjscy. Inna, z którą rozmawiałem, mieszka na Krymie, a jej mąż to rodowity Rosjanin. Ostatnio telefonowała do siostry. Zamiast serdecznej rozmowy usłyszała zarzut, że jest "moskalką", bo po zmianach nie opuściła Krymu. Z kolei lokalna społeczność mówi o niej "benderka".  Kobieta jest rozdarta, "gdzie ja właściwie powinnam być" - żaliła się - opowiada biskup Pyl. Ukraińcy uważają, że każdy, kto został na Krymie, to zdrajca.  - To nie jest chrześcijańskie podejście, nie można zostawić swojej rodziny, pracy i tak nagle uciec, by zachować wierność narodowi - mówi biskup.

Wyraźnie widać, że społeczeństwo krymskich katolików się starzeje. - Chcieliśmy w zeszłym roku przygotować jasełka ale w niektórych parafiach krymskich zabrakło dzieci - przyznaje ze smutkiem biskup. Młodzi wyemigrowali za chlebem, albo wyjechali na Ukrainę, tuż po aneksji.

Meksyk

O świętach w Meksyku mówi się - wielka fiesta. Już 16 grudnia rozpoczyna się Posadas czyli tzw. żywe szopki. Święto trwa 9 dni aż do wigilii i symbolizuje 9 miesięcy ciąży Maryi. W tym czasie odbywają się barwne procesje, na czele których idą osoby przebrane za Maryję i Józefa. Korowód chodzi od domu do domu, śpiewając tradycyjne pieśni i prosząc o gościnę. Zwyczaj ten ma przypominać o poszukiwaniu przez świętą rodzinę gospody, w której mógłby narodzić się Jezus.

- Po zaśpiewaniu pieśni "El nombre del cielo, os pido posada"( tłum. W imieniu niebios proszę was o gościnę) pielgrzymi są zapraszani do domów na poczęstunek. W czasie wspólnego  świętowania punktem kulminacyjnym jest zabawa polegająca na strąceniu piniaty - wielkiej kuli wykonanej z gipsu bądź papieru, wypełnionej owocami  lub słodyczami - opowiada w rozmowie z Interią Sylwia Mróz, korespondentka Polskiego Radia w Meksyku. W czasie zabawy każdy próbuje strącić piniatę kijem i dostać  się do łakoci. Wygrywa ten, kto po rozbiciu kuli zbierze najwięcej przysmaków.

Meksykanie mają swoją choinkę, którą ubierają w kolorowe bombki i ozdoby z papieru. Pod nią stawiają szopkę, ale samo Dzieciątko wkłada się do niej dopiero 24 grudnia. Kiedy figurka znajdzie się w stajence jest to znak, że można rozpocząć wieczerzę. Tego dnia tradycyjną potrawą  jest nadziewany indyk oraz owocowy poncz z gujawy, jabłek, suszonych śliwek, orzechów, cynamonu. Dorośli dolewają do niego również tequilę czy rum. Po wigilii wszyscy udają się na uroczystą pasterkę. - Ogólnie  Wigilia i drugi dzień świąt są dobrym momentem, by odpocząć po 9 dniach spotkań towarzyskich - podsumowuje Sylwia Mróz.

Meksykańskie dzieci nie dostają prezentów pod choinkę. Zgodnie ze starą tradycją muszą czekać aż do 6 stycznia, ponieważ podarunki  przynoszą Trzej Królowie.

W tym roku święta będą dla wielu Meksykan mniej radosne niż zazwyczaj. 42 rodziny zasiądą do wigilijnych kolacji z poczuciem starty i wątłą nadzieją, że może jakimś cudem ich bliscy przeżyli. W ostatnim czasie przez Meksyk przetoczyła się fala protestów związanych z zaginięciem 42 meksykańskich studentów, którzy usiłowali dochodzić swych praw. Wszystko wskazuje na to, że w porozumieniu z władzami zostali oni bestialsko zamordowani.

- W związku z zaginięciem będzie świątecznie, ale również melancholijnie i refleksyjnie. Meksyk potrzebuje zmian i wszyscy mieszkańcy tego kraju mają tę świadomość - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Zambia

Boże Narodzenie wśród katolików w Afryce obchodzone jest na różne sposoby. Wszystko zależy od tego, jak mocno w danym regionie zakorzeniony jest Kościół.  W miejscowości Mambwe w północnej Zambii, gdzie przez lata przebywał na misji ks. Franciszek Szczurek, katolicy stanowili 25 proc. reszta mieszkańców to protestanci i wyznawcy tradycyjnych religii afrykańskich.

- W Zambii nie ma wieczerzy wigilijnej - wyjaśnia ks. Szczurek. - Jest za to bardzo żywa pasterka, która rozpoczyna się ok. 19 - 20.  Organizuje się ją wcześniej, bo w wielu kościołach, podobnie jak na ulicach mniejszych miejscowości nie ma  światła. Tylko w dużych miastach, gdzie jest elektryczność, msze odbywają się o północy.

Pasterka jest niezwykle uroczysta. Często zamiast czytania Ewangelii przedstawiane są niezwykłe Jasełka. Mieszkańcy Zambii starają się wyglądać najbarwniej jak potrafią,  a sceny narodzenia odgrywają z wielkim zapałem. Jeszcze podnioślej obchodzi się Boże Narodzenie. Msza trwa czasami nawet 3 godziny, sporą jej część zajmują śpiewy i tańce. Jest również uroczysta procesja z darami. - Ludzie przynoszą, co mają - najczęściej jedzenie - jajka, fasolę, proso, czasami wielką gałąź bananowca, barana lub kozę - opowiada ks. misjonarz. - Do kościoła przychodzą odświętnie ubrani, ich stroje przypominają nasze, europejskie. Mężczyźni zakładają garnitury, a kobiety kolorowe suknie. W biedniejszych regionach ludność ubrana jest skromniej - wyjaśnia.

Po mszy świętowanie obywa się przy... piwie. - Nie ma żadnych potraw, mieszkańcy Mambwe lokalne piwo traktują jak jedzenie. Jest to napój regionalny, wyrabiany z prosa, mocny, a w smaku przypomina kiszony żurek. Świętując Boże Narodzenie lokalna ludność pije piwo, tańcząc i śpiewając pieśni religijne.  - Nie jeden się upił, ale o Duchu Świętym i tak zaśpiewał - wspomina z rozbawieniem ks. Szczurek. Często, gdy piwo się skończy, dzieci wylizują z garnka tłusty osad. - Zdarzało się, że widziałem upite dzieci. Nie pochwalamy tego, ale trudno zmienić zakorzenione w kulturze zwyczaje.    

W Afryce obchodzenie świąt ma charakter  wioskowy, a nie jak u nas rodzinny. W tym roku Boże Narodzenie w Afryce zwłaszcza Zachodniej, odbędzie się w cieniu wirusa, który zebrał srogie żniwo. Liczba ofiar Eboli przekroczyła już 7 tys.

Jolanta Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy