Reklama

Reklama

Baśnie braci Grimm. Konkurs

Prezentujemy jedną z baśni braci Grimm w wersji Phillipa Pullmana - autora książki "Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży". Zachęcamy do udziału w konkursie.

Był raz król, którego złotowłosa "ona była tak piękna, że żadna kobieta na świecie nie mogła się z nią równać. Pewnego dnia zachorowała, a kiedy poczuła, że wkrótce umrze, powiedziała do króla: - Jeśli po mojej śmierci znowu się ożenisz, nie wolno ci poślubić kobiety brzydszej ode mnie, a jej włosy nie mogą być mniej złociste od moich. Musisz mi to przyrzec. Król przyrzekł, a wkrótce potem królowa zamknęła oczy i umarła.

Reklama

Przez długi czas król był niepocieszony i nawet nie myślał o poślubieniu innej kobiety, ale w końcu jego doradcy powiedzieli:

- Wasza Królewska Mość, nie ma innego wyjścia, musisz się znowu ożenić. Kraj potrzebuje królowej. Na wszystkie strony świata wyruszyli posłańcy, by szukać narzeczonej, która dorównywa!aby urodą zmarłej królowej. Jednak nie udało im się takiej znaleźć, choć szukali wszędzie, blisko i daleko. Nawet jeśli napotykali kobietę równie piękną, to nie miała ona złotych włosów. W końcu wrócili z niczym.

Król miał  córkę, której włosy były tak samo złociste jak włosy jej matki i która zapowiadała się na wyjątkową piękność. Póki była dzieckiem, król tego nie zauważał, ale gdy osiągnęła pełnoletniość, pewnego dnia popatrzył  na nią, akurat kiedy słońce padło na jej złote włosy. Nagle spostrzegł, że jest równie urodziwa jak matka, i natychmiast się w niej zakochał.

Zwołał  posiedzenie tajnej rady i oświadczył:  - Wreszcie znalazłem narzeczoną. W całym kraju nie ma dziewczyny piękniejszej niż moja córka, więc postanowiłem ją poślubić. Członkowie tajnej rady wpadli w przerażenie.
- Wasza Królewska Mość, to niemożliwe! Bóg zabronił  takich małżeństw! To jeden z najcięższych grzechów! Nic dobrego z tego nie wyniknie i na kraj spadną nieszczęścia! Dziewczyna również była przerażona. Mając nadzieję, że zyska trochę czasu, powiedziała: - Drogi ojcze, przed zawarciem małżeństwa z tobą potrzebuję trzech sukni: pierwszej złotej jak słońce, drugiej srebrnej jak księżyc i trzeciej lśniącej jak gwiazdy. Co więcej, muszę mieć opończę uszytą z tysiąca różnych rodzajów futer, każde z innego zwierzęcia żyjącego w lasach naszego królestwa.

Myślała, że ojciec nie zdoła spełnić jej żądań, co udaremni realizację nikczemnego planu. Ale król oszalał z miłości i nic nie mogło go powstrzymać. Zatrudnił najlepszych tkaczy w królestwie, którzy utkali trzy rodzaje płótna, a później najlepsi krawcy uszyli trzy wspaniałe suknie. Wysłał  też do lasu myśliwych, którzy dzień po dniu zwozili do zamku upolowane zwierz!ta. Najlepsi kuśnierze przygotowali tysiąc futer i zaczęli je zszywać.

Wkrótce dziewczyna zrozumiała, że ojciec dostarczył jej wszystko, o co prosiła.

Wreszcie nadszedł dzień, gdy król powiedział: - Ukochana, wszystko już prawie gotowe! Jutro weźmiemy ślub! Zrozumiała, że nie ma żadnej nadziei i że pozostaje jej tylko ucieczka. Kiedy wszyscy mieszkający w pałacu zasnęli, wzięła jedynie trzy rzeczy ze swoich skarbów: złoty pierścień, maleńki złoty kołowrotek i małą złotą szpulkę na nici. Zwinęła trzy suknie tak ciasno, że zmieściły się w skorupce orzecha, włożyła opończę z tysiąca futer i poczerniła sobie twarz i dłonie sadzą. Później poleciła duszę Bogu, wymknęła się z pałacu i ruszyła gościńcem.

Szła i szła, aż dotarła do wielkiego lasu. Wstawał świt i zaczynały śpiewać ptaki. Była tak zmęczona, że znalazła dziuplę w drzewie, wślizgnęła się do niej i po chwili zasnęła. Przespała w dziupli cały ranek.

Tak się złożyło, że tego dnia w lesie polował  król, właściciel okolicznych ziem. Jego ogary poczuły dziwny zapach i zaczęły skakać wokół  drzewa, głośno szczekając. - Ukryło się tam jakieś zwierzę -  rzekł król do swoich myśliwych. Zobaczcie, co to takiego.

Myśliwi spełnili rozkaz, wrócili i powiedzieli: - To dziwne zwierzę, Wasza Królewska Mość. Jeszcze nigdy takiego nie spotkaliśmy. Jego skóra wydaje się zrobiona z tysiąca różnych futer. Leży w dziupli i śpi.
- Spróbujcie je schwytać żywcem - poleci  król. — Przywiążemy je do wozu i zabierzemy na zamek.

Myśliwi weszli do dziupli i chwycili księżniczkę, zachowując ostrożność na wypadek, gdyby okazała się niebezpieczna. Kiedy wyciągano ją z kryjówki, obudziła się i zawołała z lękiem:

- Nie róbcie mi krzywdy! Jestem tylko biedną dziewczyną! Opuścili mnie rodzice i zabłądziłam! - Już odnalazłaś drogę, dziewczyno w futrze - odparli myśliwi. - Jesteś naszą zdobyczą. Nazwiemy cię Futrzarką, zabierzemy do zamku i będziesz zmywać naczynia w kuchni. Król zobaczył, że nie jest to rzadkie zwierzę, i stracił zainteresowanie. Wóz wiozący dziewczynę pojechał do zamku, podskakując na wybojach. Po przybyciu na miejsce słudzy zaprowadzili Futrzarkę do niewielkiej, ciemnej i brudnej klitki pod schodami.

— Będziesz tu mieszkać -  powiedzieli. Kazali jej pracować w kuchni. Nosiła drewno, paliła w piecach, dźwigała wodę ze studni, skubała kurczęta, prała, obierała warzywa, zmywała brudne naczynia - kazano jej wykonywać najcięższe prace. Przez długi czas pracowała jako podkuchenna. Ach, moja śliczna księżniczko, jakiż spotkał cię los!

Pewnego dnia obwieszczono, że król wydał na zamku wielki bal. Zaciekawiona Futrzarka powiedziała do kucharza: - Czy mogłabym iść na górę i popatrzeć? Zostanę za drzwiami. - Idź, ale wróć za pół godziny - odparł kucharz. - Popiół sam się nie wygarnie z popielnika.

Futrzarka wzięła latarnię i miskę wody, po czym poszła do swojej klitki. Zdjęła futrzaną opończę, umyła twarz i ręce, aż znów stała się piękna. Później otworzyła skorupkę orzecha, wyjęła suknię złotą  jak słońce, włożyła ją  i poszła na górę do sali balowej. Kłaniali jej się wszyscy służący, a goście uśmiechali się uprzejmie, bo każdy myślał, że jest księżniczką. Kiedy król ją zobaczył, miał wrażenie, że uderzył w niego piorun. W całym swoim życiu nie widział tak pięknej dziewczyny. Oszołomiony, poprosił ją do tańca, a kiedy orkiestra skończyła grać, Futrzarka dygnęła i znikła tak szybko, że nie zauważył, dokąd pobiegła.

Wypytywał wszystkich gwardzistów i wartowników, czy opuściła zamek. Czy ktoś widział, dokąd poszła? Ale nikt nie wiedział, co się z nią stało, ponieważ wymknęła się niepostrzeżenie i wróciła do swojej klitki. Zwinęła suknię, włożyła futrzaną opończę, pobrudziła sobie twarz i ręce i znów stała się Futrzarką, podkuchenną. Zaczęła czyścić piec z popiołu, ale kucharz powiedział: - Odłóż to do jutra. Mam dla ciebie inne zadanie: ugotuj
dla króla trochę polewki, a ja pójdę na górę popatrzeć na bal. Ale uważaj, żeby nie wpadł do niej twój włos, bo nie dostaniesz kolacji!

Kucharz poszedł na górę, a Futrzarka zajęła się gotowaniem polewki. Starała się ją przyrządzić najlepiej, jak umiała. Kiedy skończyła, wzięła swój pierścień i wrzuciła do miski z zupą. Po zakończeniu balu król poprosił o polewkę i smakowała mu jak nigdy dotąd. A na dnie miski... - Co to takiego?! Złoty pierścień?! Skąd, do licha, się tu wziął?! Poślijcie po kucharza! Kucharz był przerażony. Kiedy wybiegał z kuchni, powiedział do Futrzarki:
- Na pewno w zupie był włos! Przecież cię ostrzegałem! Poczekaj tylko, aż wrócę! Spiorę cię na kwaśne jabłko, dziewczyno!

Kucharz stanął przed królem, drżąc na całym ciele i mnąc w dłoniach fartuch. - Czy to ty ugotowałeś tę zupę? - spytał król. Przestań się wiercić! Stój spokojnie!

- Tak, Wasza Królewska Mość - odpowiedział słabo kucharz.

- Nie mówisz prawdy. Polewka była zupełnie inna od tej, którą normalnie podajesz, i znacznie lepsza. Kto ją przyrządził, co?

- Przepraszam, Wasza Królewska Mość. Tak, masz rację, panie, to nie ja. Ugotowała ją Futrzarka, podkuchenna.

- Przyślij ją tutaj.

Po przybyciu Futrzarki król spytał:

- Kim jesteś?

- Biedną dziewczyną, która nie ma ojca ani matki.

- Jak trafiłaś do mojego zamku?

- Znaleziono mnie w dziupli drzewa.

- Hm. A skąd wzięłaś pierścień?

- Nic nie wiem o żadnym pierścieniu, Wasza Królewska Mość.

Król uznał, że jest prostą dziewczyną, i kazał jej odejść. Po pewnym czasie znowu urządzono bal i tak jak poprzednim razem Futrzarka poprosiła kucharza, by pozwolił jej iść na górę popatrzeć.

- Cóż, dobrze - zgodził się. - Masz pół godziny. A potem wracaj i ugotuj polewkę, która tak bardzo smakuje królowi.

Pobiegła do swojej klitki, szybko się umyła i włożyła suknię srebrną jak księżyc. Poszła do sali balowej i mimo tłumu tańczących par król natychmiast ją zauważył, bo była jeszcze piękniejsza niż poprzednio. Zatańczyli razem i miał wrażenie, że trwało to tylko chwilę. Kiedy orkiestra przestała grać, dziewczyna natychmiast znikła. Zbiegła do klitki pod schodami, schowała suknię, stając się z powrotem Futrzarkę, i pospieszyła do kuchni, by przygotować polewę.

Kiedy kucharz był na górze i patrzył na tańce, włożyła do miski maleńki złoty kołowrotek i zalała go zupą. Król znalazł kołowrotek, tak jak przedtem pierścień, i posłał po kucharza, który przyznał, że zupę znów ugotowała Futrzarka. Król kazał ją do siebie przyprowadzić.

- Muszę przyznać, że wydajesz mi się zagadkowa - rzekł. - Powiedz jeszcze raz, skąd pochodzisz. - Z dziupli w drzewie, Wasza Królewska Mość.

Nie, biedna dziewczyna musiała postradać rozum, pomyślał król. Szkoda, bo po zmyciu brudu mogłaby okazać się całkiem ładna. Doszedł do wniosku, że Futrzarka nic nie wie o złotym kołowrotku, i kazał jej odejść.

Kiedy wydał trzeci bal, wszystko potoczyło się tak jak poprzednio. Ale kucharz zaczął coś podejrzewać i powiedział:

- Myślę, że jesteś czarownicą, Futrzarko! Dodajesz do polewki czegoś, co sprawia, że smakuje królowi bardziej niż moja.

- Był jednak człowiekiem dobrodusznym i pozwolił dziewczynie iść na górę i popatrzeć na tańczących dworzan.

Futrzarka włożyła suknię lśniącą jak gwiazdy i pospieszyła do sali balowej. Król nigdy nie widział równie pięknej dziewczyny i kazał muzykom grać bardzo długo, by móc z nią porozmawiać. Była w jego ramionach lekka jak światło gwiazd, ale mówiła niewiele; jednak udało mu się ukradkiem wsunąć na jej palec pierścień.

Kiedy taniec się skończył, minęło już pół godziny, więc próbowała się wymknąć. Przez chwilę się mocowali, ponieważ król chciał ją zatrzymać, ale była szybsza i zręczniejsza.

Wybiegła, nim zdołał temu przeszkodzić. Kiedy wróciła do swojej klitki, nie miała czasu zdjąć sukni, więc włożyła na nią futro, a potem pobrudziła się sadzą, ale w pośpiechu przeoczyła jeden palec, który pozostał czysty.

Później zaczęła czym prędzej gotować polewkę, a gdy kucharz był na górze, włożyła do niej złotą szpulkę na nici. Znalazłszy szpulkę, król nie marnował czasu na wzywanie kucharza, lecz od razu posłał po Futrzarkę.

Kiedy przyszła, zobaczył jeden czysty palec i pierścień, który wsunął jej w czasie tańca. Chwycił dziewczynę za rękę i mocno trzyma!, a gdy zaczęła się wyrywać, futro trochę się rozchyliło i zalśniła gwiaździsta suknia.

Król zdjął Futrzarce kaptur z głowy i rozsypały się złote włosy - ukazała się prześliczna księżniczka, która zaledwie pół godziny wcześniej tańczyła na balu. Kiedy umyto jej twarz i ręce, wszyscy zrozumieli, że to najpiękniejsza dziewczyna na  wiecie.

- Będziesz moją najdroższą żoną - powiedzia! król. - Nigdy się nie rozstaniemy! Wkrótce potem odbyło się wesele i żyli długo i szczęśliwie do końca swoich dni.

* * *
Typ baśni: ATU 510B. Źródło: baśń opowiedziana braciom Grimm przez Dortchen Wild. Podobne baśnie: Giambattista Basile, The Bear (The Great Fairy Tale Tradition, red. Jack Zipes); Italo Calvino, Wooden Maria
(Italian Folktales); Charles Perrault, Donkey-Skin (Perrault’s Complete Fairy Tales); Giovanni Francesco Straparola, Tebaldo (The Great Fairy Tale Tradition, red. Jack Zipes).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje