Reklama

Reklama

Angela Merkel "najbardziej niebezpieczną kobieta w Europie"

Członkowie niemieckiego stowarzyszenia PEGIDA, które walczy z islamizacją Europy i sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców, nazwali Angelę Merkel „najbardziej niebezpieczną kobietą w Europie” i domagają się jej rezygnacji - donosi AFP.

Tatjana Festerling, liderka PEGIDY, powiedziała na wiecu zwolenników stowarzyszenia w Dreznie, że polityka Angeli Merkel w sprawie przyjmowania uchodźców zmieniła Niemcy w "gigantyczny obóz pośrodku dżungli". Festerling, która ubiegała się o fotel burmistrza Drezna (zajęła 4. miejsce) powiedziała, że Merkel jest "najbardziej niebezpieczną kobietą w Europie", której działania są "nieodpowiedzialne".

Reklama

Wg ostrożnych szacunków Niemcy przyjmą ok. miliona uchodźców, czemu sprzeciwiają się m.in. członkowie PEGIDY. Festerling oskarżyła Markel również o to, że "nie potrafi obronić granic kraju". 

Demonstracje przeciwko imigrantom mnożą się w ostatnim czasie w związku ze stale rosnącą liczbą uchodźców docierających do Niemiec. Niemieckie MSW oficjalnie spodziewa się w tym roku 800 tys. azylantów. Dziennik "Bild" podał, że w poufnych dokumentach władz jest mowa o 1,5 mln uchodźców.

W niedzielę z inicjatywy Pegidy do demonstracji doszło w kilku miastach w Saksonii położonych w pobliżu granicy z Polską i Czechami. W Goerlitz nad Nysą Łużycką na granicy z Polską odbył się z udziałem 1000 osób więc pod hasłem "Nasze miasto broni się" (przed uchodźcami). W Sebnitz nad granicą czeską 2,5 tys. osób utworzyło szpaler przeciwko obcym. 

Podobne demonstracje odbyły się w zeszłym tygodniu m.in. w Erfurcie i Lipsku. Oprócz Pegidy organizowała je prawicowo-konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Demonstracje Pegidy cieszyły się największą popularnością na początku roku. W styczniu uczestniczyło w nich co tydzień nawet 35 tys. osób. Potem zainteresowanie spadło; marsze organizowane były co dwa tygodnie. W ostatnim czasie w związku z zaostrzeniem kryzysu imigracyjnego, zwłaszcza z gwałtownym wzrostem liczby azylantów z Syrii, liczba demonstrantów ponownie rośnie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne