<div><div><h2>Ewa Tylman - wykształcenie </h2></div></div><div><div>Ewa Tylman ukończyła szkołę średnią w Koninie. </div></div><div><div><h2>Ewa Tylman - kariera zawodowa </h2></div></div><div><div>Po ukończeniu szkoły Ewa Tylman przeprowadziła się <b>do Poznania</b>, gdzie pracowała w sieci drogerii, w której awansowała na stanowisko <b>zastępcy kierownika sklepu</b>. </div></div><div><div><h2>Ewa Tylman - zaginięcie </h2></div></div><div><div>W nocy <b>z 22 na 23 listopada 2015 roku</b> Ewa Tylman uczestniczyła w firmowej imprezie integracyjnej. Około godziny 3:00 nad ranem była ostatni raz widziana w okolicach mostu św. Rocha w Poznaniu. Po jej zniknięciu rozpoczęły się wielomiesięczne poszukiwania. </div></div><div><div><h2>Ewa Tylman - poszukiwania </h2></div></div><div><div>W sprawę zaginięcia Ewy Tylman zaangażowane były zarówno organy ścigania, jak i rodzina 26-latki oraz m.in. detektyw <b><a href="https://wydarzenia.interia.pl/tematy-krzysztof-rutkowski,gsbi,6790">Krzysztof Rutkowski.</a> </b> </div></div><div><br /></div><div><div>W trakcie trwania akcji poszukiwawczej pojawiały się <b>różne wersje dotyczące możliwego przebiegu zdarzeń.</b> Jedna z nich zakładała, że po zaginięciu Ewa Tylman mogła wrócić do centrum Poznania, jednak informacje te nie zostały potwierdzone. Odnotowano także przypadek <b>osoby podającej się za porywacza</b>, która kontaktowała się z rodziną, domagając się korzyści finansowych w zamian za wskazanie miejsca pobytu zaginionej. </div><div><br /></div><div>Wątki te były analizowane w toku postępowania, lecz nie doprowadziły do ustalenia losu zaginionej kobiety na tym etapie.</div></div><div><br /></div><div>Ciało Ewy Tylman odnaleziono <b>w rzece Warcie w lipcu 2016 roku. </b>Ze względu na znaczny rozkład zwłok <strong>biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci</strong>.<br /></div><div><div><h2>Ewa Tylman - proces Adama Z.</h2></div></div><div><div>W grudniu 2015 roku prokuratura postawiła zarzut zabójstwa Adamowi Z., koledze z pracy Ewy Tylman. Śledczy uznali w akcie oskarżenia na podstawie zebranego materiału, że mężczyzna <b>23 listopada 2015 r. zepchnął zaginioną ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do rzeki Warty</b>, czym przyczynił się do jej śmierci. Zarzucane Adamowi Z. zabójstwo z zamiarem ewentualnym to zbrodnia zagrożona karą do <b>dożywotniego pozbawienia wolności</b>.</div><div><br /></div><div>W dwóch procesach sądy <b>nie znalazły jednoznacznych dowodów winy</b>. Adam Z. był dwukrotnie uniewinniany od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman przez sąd I instancji, a sąd apelacyjny uchylał te orzeczenia i kierował sprawę <strong>do ponownego rozpoznania</strong>.</div><div><br /></div><div><a href="https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-sprawa-smierci-ewy-tylman-przelomowy-wyrok-sadu,nId,21323119"><b>W marcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman</b></a>. Sąd nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego <b>nieudzielenia pomocy</b>.</div></div><div><br /></div><div><div>Sprawa Ewy Tylman stała się <b>jednym z najgłośniejszych przypadków zaginięcia i niewyjaśnionej śmierci w Polsce. </b>Historia zaginionej kobiety wywołała dyskusję o bezpieczeństwie w miastach, monitoringu miejskim i pracy wymiaru sprawiedliwości w trudnych sprawach kryminalnych.</div></div><div><h2>Ewa Tylman - proces pracowników zakładu pogrzebowego</h2></div><div><div>Gdy zwłoki zaginionej Ewy Tylman wyłowiono z Warty do Zakładu Medycyny Sądowej (ZMS) w Poznaniu przewozili je dwaj pracownicy firmy transportującej zwłoki. Na miejscu jeden z mężczyzn otworzył worek z ciałem, a następnie obaj pracownicy zaczęli je fotografować,a <b>jeden z nich miał też zrobić sobie z ciałem tzw. selfie</b>. Zachowanie obu pracowników zarejestrował monitoring w ZMS. "Gazeta Wyborcza" napisała wtedy, że mężczyźni mieli <b><a href="https://wydarzenia.interia.pl/wielkopolskie/news-poznan-chcieli-sprzedac-zdjecia-tylman-sad-nie-postawil-zarz,nId,2510817">próbować sprzedać zdjęcia mediom</a></b>.</div><div><br /></div><div>Przeciwko 26-letniemu Robertowi K. i 51-letniemu Mariuszowi P. toczył się <b>proces karny</b>. Mężczyźni przyznali się w sądzie do znieważenia zwłok kobiety i wnieśli o dobrowolne poddanie się karze. Po koniec września 2017 roku <b><a href="https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-kary-10-tys-zl-grzywny-za-zniewazenie-zwlok-ewy-tylman,nId,2444916">sąd skazał pracowników firmy pogrzebowej na karę po 10 tys. grzywny</a></b>.</div><div><br /></div><div>Ojciec Ewy Tylman wytoczył także <b>cywilny proces firmie pogrzebowej i jej dwóm podwykonawcom, którzy byli formalnymi pracodawcami skazanych mężczyzn</b>. W pozwie Andrzej Tylman domagał się 100 tys. zł zadośćuczynienia za <b>znieważenie ciała jego córki i naruszenie prawa do spokojnego przeżycia żałoby</b>. Wcześniejsza próba uzgodnienia kompromisu z firmą pogrzebową zakończyła się fiaskiem. 11 marca 2019 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w tej sprawie, orzekając <b>na rzecz Andrzeja Tylmana 30 tys. zł zadośćuczynienia, wraz z odsetkami</b>.</div></div><div><div><h2>Ewa Tylman - życie prywatne </h2></div></div><div><div>Ewa Tylman <b>wychowała się w Koninie</b>. Jej ojciec Andrzej Tylman był muzykiem, grał na trąbce w konińskich orkiestrach i zespołach. Ewa Tylman miała dwóch braci.</div><div><br /></div><div>Partnerem Ewy Tylman był Adam O., pracownik <b><a href="https://wydarzenia.interia.pl/tematy-agencja-bezpieczenstwa-wewnetrznego,gsbi,6841">Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego</a></b>.</div></div>