<div>Długość: 1234 km</div><div>Operator: Nord Stream 2 AG</div><div><br /></div><div><b>Nord Stream 2 to gazociąg biegnący z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie</b>, w większości wzdłuż trasy powstałego dekadę wcześniej gazociągu <b>Nord Stream 1</b>. Jego budowa rozpoczęła się w 2011 r. i zakończyła dziesięć lat później, <b>we wrześniu 2021 r.</b> Gazociąg <b>Nordstream 2 nie został jednak uruchomiony</b>.</div><div><br /></div><div>Miał on stanowić powiększenie linii Gazociągu Północnego (<b><a href="https://wydarzenia.interia.pl/tematy-nord-stream-1,gsbi,361">Nord Stream 1</a></b>) i dzięki temu zwiększyć roczną przepustowość gazu do 110 mld metró sześciennych. Jego <b>głównym odbiorcą miały być kraje Europy Zachodniej</b>.</div><div></div><h2>Nord Stream 2 - zawieszenie projektu</h2><div>Prace nad gazociągiem były negatywnie oceniane przez Stany Zjednoczone, wobec sytuacji politycznej na linii Rosja-Ukraina, co wpłynęło na ich znaczne spowolnienie. Mimo zakończenia budowy w III kwartale 2021 r. gazociąg <b>Nord Stream 2</b> nie został otwarty. W wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. <b>kanclerz Niemiec <a href="https://wydarzenia.interia.pl/tematy-olaf-scholz,gsbi,13">Olaf Scholz</a> zawiesił certyfikację gazociągu</b>. </div><div><br /></div><div>Kilka tygodni później operator gazociągu -<b> Nord Stream 2 AG</b>, uzależniony od rosyjskiego <a href="https://wydarzenia.interia.pl/tematy-gazprom,gsbi,365"><b>Gazpromu</b></a>, w wyniku nałożonych przez kraje europejskie sankcji całkowicie <b>zawiesił działalność i zwolnił wszystkich zatrudnionych pracowników</b>. </div><div></div><h2>Nord Stream 1 - wysadzenie rurociągu</h2><div><div><b>26 września 2022 r.</b> Nord Stream 2 został <b>uszkodzony wskutek wybuchów</b>, do których doszło w jego pobliżu. Do uszkodzenia trzech z czterech nitek Nord Stream 1 i 2 doszło na dnie Bałtyku na głębokości 80 metrów.<br /></div><div><h2>Nord Stream 2 - śledztwo w sprawie wysadzenia gazociągu</h2></div><div><b>Śledztwo w sprawie wysadzenia Nord Stream</b>, prowadzone przez stronę niemiecką, doprowadziło do ustalenia, że odpowiedzialni za wysadzenie Nord Stream są obywatele Ukrainy.</div><div><br /></div><div>Według niemieckiej prokuratury osoby odpowiedzialne za zniszczenie gazociągu <b>skorzystały z jachtu, który wypłynął z portu w Rostocku</b>. Łódź mieli wynająć od niemieckiej firmy na podstawie fałszywych dokumentów tożsamości i z pomocą pośredników. Według śledczych <b>nurkowie przymocowali do nitek rurociągów co najmniej cztery ładunki wybuchowe</b>, a po akcji zostali odebrani przez kierowcę i zawiezieni do Ukrainy.</div><div><br /></div><div>30 września 2025 r. został zatrzymany na podstawie ENA <b>Wołodymyr Ż. </b>Do zatrzymania doszło w Polsce, <b>w podwarszawskim Pruszkowie</b>, gdzie mieszkał podejrzany.</div><div><br /></div><div>17 października 2025 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na ekstradycję Wołodymyra Ż. Sędzia Dariusz Łubowski powiedział, że <b>wniosek władz niemieckich o wydanie Wołodymyra Ż. nie zasługuje na uwzględnienie</b>. Podkreślił, że przedmiotem postępowania nie jest ustalenie, czy ścigany dopuścił się zarzucanego mu przez stronę niemiecką czynu, a jedynie czy czyn ten może stanowić podstawę do wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania. "<b>Sąd polski nie dysponuje w tej sprawie żadnymi dowodami</b>, albowiem strona niemiecka przesłała jedynie bardzo ogólne informacje" - dodał. Na postanowienie warszawskiego Sądu Okręgowego przysługuje stronie niemieckiej <b>zażalenie do Sądu Apelacyjnego</b>.</div><div><br /></div><div>Sąd postanowił także <b>uchylić środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania</b> i nakazać <b>niezwłoczne zwolnienie Wołodymyra Ż.</b> "Po pierwsze jest pan wolny" - powiedział do Wołodymyra Ż. sędzia, wyjaśniając następnie powody odmowy.</div><div><br /></div><div>Wołodymyr Ż. konsekwentnie twierdzi, że nie miał nic wspólnego z atakiem i że <b>w czasie, gdy do niego doszło, przebywał w Ukrainie</b>.</div><br /></div>