Reklama

Reklama

Rozpoczął się proces o zabójstwa trzech mężczyzn

Proces 21-letniej Róży C. i 31-letniego Rafała I. oskarżonych o dokonanie zabójstw trzech mężczyzn w Skrzelczycach i koło Grójca rozpoczął się w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Mężczyzna przyznał się do zabójstw, a kobieta nie.

Prokuratura Rejonowa w Busku-Zdroju oskarżyła kobietę i mężczyznę o dokonanie 24 czerwca 2011 roku zabójstwa dwóch mężczyzn w Skrzelczycach w gminie Pierzchnica (woj. świętokrzyskie). Z jednym z mężczyzn pracowali w gospodarstwie rolnym, drugiego poznali pod sklepem. Oskarżeni mieli zadać ofiarom ciosy nożem i potłuczonymi butelkami. Motywem miała być kłótnia podczas libacji alkoholowej.

Reklama

Prokuratura oskarżyła ich także o dokonanie wcześniej - na przełomie maja i czerwca 2011 - w okolicach Grójca na Mazowszu zabójstwa kierowcy, który podwoził ich swoim samochodem. Według śledczych oskarżeni udusili mężczyznę, a zwłoki przewieźli na Pomorze i zatopili w rozlewisku rzeki Nogat. Motywem zbrodni była chęć zrabowania auta, które porzucili po kilku dniach.

W odczytanym na rozprawie uzasadnieniu aktu oskarżenia prokurator Cezary Kiszka podkreśli, że właściciel auta był nietrzeźwy i przysypiał, więc oskarżeni nie musieli go zabijać, aby zabrać mu samochód. Co do zabójstw w Skrzelczycach, to doszło do nich z inicjatywy kobiety, która działała w sposób zdeterminowany i bezwzględny, a mężczyzna wykonywał jej polecenia.

Rafał I. przyznał się na rozprawie do wszystkich zabójstw, ale odmówił składania wyjaśnień. Z odczytanych wyjaśnień ze śledztwa wynika, że inicjatorką zbrodni była Róża C. W przypadku zabójstwa kierowcy to ona zasugerowała, żeby go udusić i podała Rafałowi I. swój pasek do spodni.

Według oskarżonego, jeśli chodzi o zabójstwa dwóch mężczyzn w Skrzelczycach, to Róża C. zaatakowała najpierw nowo poznanego, za to, że ją dotykał, a potem znajomego z pracy, bo był świadkiem zabójstwa i też kiedyś się do niej "dostawiał". Krzyczała, by Rafał I. jej pomógł, a ten zrobił to, bo "skoczyłby za nią w ogień".

W śledztwie oskarżony powiedział, że nie ma powodu obciążać Róży C., którą bardzo kocha i nigdy jej nie bił. Według niego to kobieta po alkoholu była agresywna i go biła. Oznajmił, że żałuje tego, co się stało. Powiedział, że nie wie, co w niego wstąpiło.

Róża C. nie przyznała się do zabójstw i nie chciała składać wyjaśnień. Z jej wyjaśnień ze śledztwa wynika, że o zabójstwie kierowcy nie wiedziała, bo oddaliła się z tego miejsca. Co do zbrodni w Skrzelczycach, to dokonał jej Rafał I., a ona była sparaliżowana strachem. Oskarżona twierdzi, że też mogła zginąć. Według niej mężczyzna po alkoholu był agresywny, często ją bił. Nie odeszła od niego ze strachu.

Według prokuratury, wyjaśnienia oskarżonego korelują z materiałem dowodowym, natomiast Róży C. nie są wiarygodne. Biegli psychiatrzy i psycholog stwierdzili, że oskarżeni mieli zachowaną zdolność rozpoznawania swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem.

Para została zatrzymana pod koniec czerwca 2011 r. w kompleksie leśnym pod Krakowem, po tym, jak ciała dwóch zamordowanych mężczyzn znaleziono na terenie nieużytków w Skrzelczycach. Śledczy ustalili, że zatrzymani mają związek także z zabójstwem mężczyzny w okolicach Grójca w woj. mazowieckim. Jego ciało odnaleziono dzięki wyjaśnieniom Rafała J.

Róża C. do 18 roku życia przebywała w ośrodku szkolno-wychowawczym, gdzie trafiła, bo nie chciała się uczyć i uciekała z domu. Po opuszczeniu ośrodka "włóczyła się". Rafał I. był już wcześniej karany pozbawieniem wolności za kradzieże. Ma czwórkę dzieci, które wychowują dziadkowie. Utrzymywał się z prac dorywczych.

Oskarżeni poznali się w październiku 2010 r. Początkowo mieszkali na Pomorzu, potem podróżowali po Polsce i pracowali w gospodarstwach rolnych.

Oskarżonym grozi 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy