Proboszcz nie chce świetlicy środowiskowej
Świetlica środowiskowa z Barwnika współpracuje z wykluczoną z Kościoła katolickiego wspólnotą - Kościołem Chrześcijańskim "Wieczernik". Dzieciom, które spędzają czas na tej świetlicy grozi niedopuszczeniem do komunii i bierzmowania.
Podczas mszy świętej w niedzielę 22 kwietnia mieszkańcy Barwnika dowiedzieli się, że świetlica "Beczka" jest groźną organizacją działającą na zasadach sekty.
Proboszcz zagroził, że każde dziecko uczestniczące w zajęciach nie zostanie dopuszczone do sakramentów. Wystraszeni rodzice zaczęli zabierać swoje pociechy z placówki. Z osiemnastu dzieciaków, które codziennie pojawiały się w świetlicy, zostało sześcioro.
- Boję się. Chcę, aby moje dziecko spokojnie przystąpiło do bierzmowania - nie kryje jedna z matek, która chce pozostać anonimowa. - Ale nie wierzę księdzu i mam ogromny żal, bo krzywdzi dzieci. Moje aż się rwą do świetlicy. Tam mają komputery i przyjaciół. Ja znam moje dzieci i nie zauważyłam żadnych zmian w ich zachowaniu. Nie zaniedbują też Kościoła - dodaje.
Większość rodziców nie zgadza się z opinią księdza, ponieważ dzieci są bardzo zadowolone z zajęć, jakie proponuje się im na świetlicy.
Stowarzyszenie Chrześcijańskie "Miejsce dla Ciebie", które od ponad dwóch lat prowadzi świetlicę, współpracuje z różnymi organizacjami, w tym m.in. z Kościołem Chrześcijańskim "Wieczernik" i Kościołem Ewangelicko-Metodystycznym. Prawdopodobnie taką reakcję proboszcza spowodowała współpraca świetlicy z Wieczernikiem - oficjalnie wykluczoną z Kościoła katolickiego wspólnotą wyznaniową.
Wiceprezes stowarzyszenia, Izabela Moskwa, uważa, że to, co robi proboszcz, przypomina inkwizycję we współczesnym wydaniu.
Pomoc w rozstrzygnięciu sporu zaoferował urząd wojewódzki.
- Niezwłocznie nawiążemy kontakt ze wszystkimi stronami. Rzecz dotyczy dzieci i wymaga specjalnego podejścia - nie ma wątpliwości Joanna Janiszewska-Bujała, dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej ŚUW.
Przedstawiciele stowarzyszenia chcą rozmawiać z proboszczem. - Proboszcz nie kryje, że jego celem jest zamknięcie świetlicy. Zostaliśmy pomówieni i chcemy, aby ksiądz odwołał swoje oszczerstwa. Nie wykluczamy skierowania sprawy do sądu - zapowiada Krzysztof Jakubowski.







