Reklama

Reklama

Niepokojące sygnały o atakach na grzybiarzy. "Prosimy o czujność i uwagę"

Wybierasz się na grzyby? Zachowaj dużą ostrożność. Taką podpowiedź dla mieszkańców mają nadleśnictwa w województwie świętokrzyskim. Powód to - na razie tylko nieformalne - sygnały o grupach, które straszą grzybiarzy w lasach i kradną kosze pełne prawdziwków czy maślaków.

Rzecznik Nadleśnictwa Daleszyce Tomasz Stachera podkreśla w rozmowie z reporterem RMF FM, że najważniejsza rada dotyczy tego, aby na grzyby nie chodzić samemu. Jeśli ktokolwiek zauważy niepokojącą sytuację, powinien poinformować o tym straż leśną albo policję. "Cały czas zapraszamy wszystkich do lasów. Prosimy jednak o czujność i uwagę" - podkreśla. 

Reklama

Sprzedawcy grzybów przyznają, że za kosz prawdziwków czy rydzów w skupie można teraz dostać kilkadziesiąt złotych. "Kilogram rydzów graniczy w cenach od 30 do 40 złotych. Borowik też jest bardzo drogi, bo już się kończy: od 35 do 40 złotych" - mówią.

Informacje o krążących po lasach amatorach cudzych grzybów pojawiają się na forach internetowych mieszkańców Daleszyc, Łagowa i Bielin w województwie świętokrzyskim i Smerekowca w powiecie gorlickim w Małopolsce. Leśniczy uspokajają, że w czasie weekendu nikt nie zgłosił się w tej sprawie na policję.  

"Docierają do nas niepokojące doniesienia jakoby w lasach na terenie naszej jednostki grasowała grupa strasząca i odbierająca zbiory grzybów. Informujemy, że doniesienia te docierają do nas drogą nieformalną i nie mamy potwierdzonego przypadku takich wydarzeń. Jeśli macie Państwo wiarygodne informacje o tego typu praktykach lub jeśli padliście ofiarą takiego ataku bardzo gorąco apelujemy o informowanie nas oraz działającej przy naszym nadleśnictwie jednostce Straży Leśnej, a przede wszystkim policji. Lasy są naszym wspólnym dobrem, otwartym dla wszystkich, w których każdy może zbierać płody runa leśnego. Jedynym wyjątkiem są obszary wyłączone z użytkowania przez ustawy o lasach i ochronie przyrody, a także objęte czasowym zakazem wstępu do lasu, o czym zawsze informujemy" - czytamy na profilu Nadleśnictwa Daleszyce na Facebooku.

"Podobno to jest prawda, to może być dobry sposób na zysk dla tych ludzi. Współczuję tym, którzy zbierają i im są zabierane te grzyby. To nie jest lekka sprawa zebrać grzyby. To nie tylko spacerek, pochodzić, poschylać się, to zajmuje czas i energię. Wczoraj byliśmy w lesie na grzybach, zebranie kilograma prawdziwków zajęło dwie godziny, bo prawdziwki się już kończą. Łatwiej jest z maślakami, bo maślaków jest więcej" - mówią grzybiarze. 

Michał Dobrołowicz

Grzybobranie z Interią. Zobacz zbiory naszych użytkowników! (KLIKNIJ TUTAJ).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne