Reklama

Reklama

Kielce: Ukradł puszkę z pieniędzmi dla chorej na raka trzylatki. "Zwierzęta się tak nie zachowują"

23-latek ukradł z lokalu serwującego kebab puszkę wypełnioną pieniędzmi na leczenie trzyletniej Hani Terleckiej, która niemalże od urodzenia walczy z rakiem. Bar, w którym dokonano kradzieży, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z monitoringu i poinformował policję. Złodziej wpadł kilka godzin później, bo nie chciał opuścić klatki schodowej i awanturował się z mieszkańcami bloku. "Zwierzęta się tak nie zachowują, wstyd nazwać takie coś człowiekiem" - komentowali pracownicy kebabu i internauci.

"W nocy z 10 na 11 września w naszym lokalu na rynku, skradziono puszkę na pomoc dla Hani. Wiecie co, wszystko rozumiemy, dewastowanie toalet, rozwalanie ogródka, ale nie okradanie bezbronnego, chorego dziecka. Sprawa jest zgłoszona na policję, mamy nagranie z monitoringu, na którym bardzo dobrze widać twarz tego człowieka bez honoru" - napisali w mediach społecznościowych przedstawiciele Saray Kebab w Kielcach.

Zaapelowali do złodzieja, aby miał "resztkę sumienia" i oddał pieniądze. "Zwierzęta się tak nie zachowują, wstyd nazwać takie coś człowiekiem" - dodali w opublikowanym wpisie. 

Reklama

Załączyli do niego również przedstawiające złodzieja zdjęcie z monitoringu oraz poinformowali o zgłoszeniu sprawy na policję i poprosili internautów o pomoc w zidentyfikowaniu przestępcy.

Zostało 230 złotych

Złodziej wpadł kilka godzin później, bo nie chciał opuścić klatki schodowej i wdał się w kłótnie z mieszkańcami bloku.

- W sobotę po godzinie 10 zatrzymaliśmy 23-letniego, wielokrotnie notowanego mężczyznę, który miał przy sobie drobne narkotyki oraz właśnie taką puszkę - powiedział Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach portalowi "Kielce Nasze Miasto".

Policjant przekazał, że znajdowało się w niej 230 złotych, które zostało zabezpieczone. - Początkowo policjanci nie wiedzieli skąd puszka została skradziona, ponieważ zgłoszenie, na które pojechali dotyczyło nietrzeźwego mężczyzny, który nie chciał opuścić klatki schodowej - dodał funkcjonariusz.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne