Dramatyczny wyścig o życie
Niezwykłą akcję przeprowadzili policjanci ze Staszowa. Przez 3 godziny szukali matki, której w aptece omyłkowo wydano zły lek dla córki. Zażycie tabletek mogło skończyć się nawet śmiercią 3-letniej dziewczynki. Na szczęście udało się dotrzeć do matki, zanim dała córce lekarstwo.

Wszystko zaczęło się w Staszowie, w jednej z aptek. Zgłosiła się tam kobieta z 3-letnią córką i wykupiła lek zapisany na receptę przez lekarza. Lekarstwo przeznaczone było dla dziewczynki. Po dokonaniu zakupu kobieta z córką opuściły aptekę. Pełniąca dyżur farmaceutka sprawdzając receptę zorientowała się po chwili, że wydała kobiecie ten sam lek, ale o dużo silniejszym działaniu, przeznaczony dla osoby dorosłej. Natychmiast wybiegła z apteki, ale po klientce ślad zaginął. Aptekarka zadzwoniła na policję.
Sprawdzili nad zalewem
Policjanci bardzo poważnie potraktowali sprawę. Na podstawie danych z recepty ustalili, że kobieta, która wykupiła lek, mieszka w Kielcach. Tam jednak okazało się, że mieszkanie jest zamknięte na głucho. Sąsiedzi powiedzieli policjantom, że rodzina wyjechała nad wodę, do Golejowa koło Staszowa.
- Natychmiast skierowano tam wszystkich dostępnych w tym momencie policjantów. Funkcjonariusze sprawdzili każdą wypoczywającą na zalewem osobę, lecz wśród nich nie było młodej kobiety z dzieckiem - poinformowano "Super Nowości" w biurze prasowym Świętokrzyskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Na szczęście nie zażyła leku
Policjanci ustalili też, że rodzina kobiety mieszka w jednej z podstaszowskich wiosek. Natychmiast pojechał tam patrol, uprzedzono też miejscowy szpital, że może zaistnieć konieczność błyskawicznego udzielenia pomocy dziecku, gdyby okazało się, że zażyło już lekarstwo.
Ku uldze wszystkich zaangażowanych w poszukiwania okazało się, że młoda mama z 3-latką przebywają właśnie u rodziny. Okazało się też, że pomoc lekarska nie będzie konieczna, bo dziewczynka jeszcze nie zażyła lekarstwa z nowej partii leku.
pwelanyk@pressmedia.com.pl
Piotr Welanyk







