Reklama

Reklama

62. rocznica pogromu Żydów

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w Marszu Pamięci i Modlitwy, który przeszedł ulicami Kielc w piątek w 62. rocznicę pogromu Żydów.

Uroczystość rozpoczęła się pod pomnikiem 20 tys. Żydów z kieleckiego getta pomordowanych w Treblince. Następnie uczestnicy udali się pod pomnik ofiar pogromu, skąd przeszli pod dom przy ulicy Planty 7, gdzie doszło do zbrodni. Tam zapalono znicze i odczytano nazwiska pomordowanych.

Reklama

Z Plant zgromadzeni przeszli pod pomnik Jana Karskiego, a dalej - mimo burzy i deszczu - przemaszerowali na cmentarz żydowski ze zbiorową mogiłą pomordowanych w 1946 roku. W każdym z tych miejsc duchowni różnych wyznań chrześcijańskich obecnych w Kielcach czytali psalmy. Na kirkucie odmówiono żydowską modlitwę za zmarłych oraz kadisz, a także modlitwę "Ojcze nasz" po polsku i hebrajsku.

Na telebimie w pobliżu "ławeczki Karskiego" na głównym deptaku miasta - ulicy Sienkiewicza, zamiast reklam w czasie uroczystości wyświetlano zdjęcia Żydów, którzy przed wojną mieszkali w Kielcach.

- 62 lata temu w naszym mieście 4 lipca był dniem przeraźliwej trwogi, dniem zbrodni. Przychodzimy po to, żeby dać wyraz naszej pamięci, a także po to, aby ta bardzo odległa już przeszłość stawała się coraz bardziej odległa, coraz bardziej skończona, żeby się wreszcie zakończyła - powiedział prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, które zorganizowało Marsz, Bogdan Białek.

Białek zwrócił uwagę, na to, że pomnik ofiar getta został ostatnio opluty, a na tablicy obok pojawia się swastyka. - Jakie trzeba mieć serce, jakie trzeba mieć sumienie, żeby 60 lat po tych strasznych historiach dochodziło ciągle w Polsce, w naszej ojczyźnie, do takich aktów bezmyślnego okrucieństwa. Nie możemy powiedzieć, że to jest chuligaństwo. To jest wyraz bezprzykładnej pogardy do życia, do pamięci, dla praw ludzkich i bożych - oznajmił organizator uroczystości.

- Pamięć o pogromie, który był dla społeczności żydowskiej niezwykle bolesnym doświadczeniem, jest dziś tak samo ważna dla Żydów jak i Polaków, przede wszystkim dlatego, że bez względu na narodowość i wyznanie, nie można tolerować rasizmu i ksenofobii - napisał w liście do uczestników Marszu Artur Hoffman z Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.

Według Hoffmana dzisiejsze relacje polsko-żydowskie można określić jako wyjątkowo dobre, a swój wkład w ich budowanie ma także Bogdan Białek.

Wcześniej - w południe - pod tablicą upamiętniającą ofiary pogromu kwiaty złożyli m.in. przedstawiciele władz miasta z prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim.

Zgodnie z ustaleniami IPN, w czasie pogromu kieleckiego zginęło 37 osób narodowości żydowskiej (35 zostało rannych) i troje Polaków. Tego dnia w Kielcach i okolicach miały miejsce również inne zajścia, w których pokrzywdzonymi stali się obywatele narodowości żydowskiej. Na tle rabunkowym zamordowano mieszkankę Kielc pochodzenia żydowskiego Reginę Fisz i jej kilkutygodniowe dziecko.

Kielecki pogrom w 1946 r. sprowokowała plotka o uwięzieniu przez Żydów chrześcijańskiego chłopca i rzekomym dokonaniu na nim rytualnego mordu. Dziewięć z dwunastu osób (w większości przypadkowych), oskarżonych o masakrowanie Żydów skazano w pospiesznym, pokazowym procesie na śmierć i stracono.

Wobec nieznalezienia podstaw do oskarżenia kogokolwiek za udział w pogromie Żydów w Kielcach miejscowa delegatura Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie w 2005 roku umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy