Reklama

Reklama

Zmarł przywódca krwawego puczu

W wieku 97 lat zmarł w sobotę Kenan Evran, były prezydent Turcji i emerytowany generał, który w 1980 r. stał na czele wojskowego zamachu stanu. Pucz zakończył lata pogłębiającego się chaosu w kraju, ale doprowadził m.in. do prześladowań setek tysięcy ludzi.

Evren zmarł w wojskowym szpitalu GATA w Ankarze; kilka godzin przed śmiercią został podłączony do respiratora - poinformowała agencja prasowa Anatolia.

W wyniku puczu z 12 września 1980 r. Evren, wówczas szef Sztabu Generalnego, stanął na czele Rady Bezpieczeństwa Narodowego, pozbawiając władzy słaby rząd cywilny, niepotrafiący powstrzymać toczących się latami konfliktów między lewicowymi i prawicowymi ugrupowaniami politycznymi. W wyniku tych konfliktów ok. 5 tysięcy ludzi zginęło, a kraj stanął przed groźbą wojny domowej. Przywódcy puczu obawiali się też wzrostu wpływów islamu po rewolucji w Iranie.

Reklama

Ostatecznie Evren - początkowo wychwalany jako bohater, który zapanował nad pogłębiającym się chaosem w kraju - został zapamiętany głównie za krwawe represje i wprowadzenie konstytucji, która ograniczała swobody obywatelskie i sankcjonowała udział wojska w polityce. Po przejęciu władzy przez wojskowych ok. 50 ludzi zostało straconych, a setki tysięcy aresztowano. Wielu z nich torturowano, setki zmarły w więzieniach, część uznano za zaginionych.

Po przywróceniu cywilnych rządów w 1982 r. Evren został prezydentem Turcji i urząd ten piastował przez kolejnych siedem lat.

W 2014 r. został skazany na dożywocie za "zbrodnie przeciwko państwu" jako pierwszy w Turcji generał, który dokonał puczu. Mówił wówczas: "Zrobiliśmy to, co wówczas było konieczne; gdyby to się stało dziś, dokonalibyśmy przewrotu jeszcze raz".

Osierocił trzy córki. Data pogrzebu nie została na razie ogłoszona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje