Reklama

Reklama

​"Zjednoczone Stasi Ameryki". Merkel zabrała głos ws. enerdowskiej bezpieki

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zdecydowanie odrzuciła porównanie działalności amerykańskiego wywiadu NSA do metod enerdowskiej bezpieki Stasi. W niedzielę niemiecki artysta wyświetlił na ambasadzie USA w Berlinie napis "Zjednoczone Stasi Ameryki".

"Dla mnie nie ma absolutnie żadnego porównania między Stasi a działalnością agencji wywiadowczych krajów demokratycznych. To dwie całkowicie różne rzeczy; podobne porównania przyczyniają się jedynie do trywializacji tego, co Stasi robiła ludziom" - powiedziała niemiecka kanclerz w wywiadzie dla tygodnika "Die Zeit", odpowiadając na pytanie, czy rzekoma inwigilacja prowadzona przez NSA przypomina jej metody stosowane przez Stasi.

Wraz z pojawianiem się nowych technologii "należy wciąż od nowa definiować granicę między jak największą sferą swobody a tym, czego potrzebuje państwo, by zapewniać swym obywatelom jak największe bezpieczeństwo" - powiedziała Merkel. Bez działalności wywiadowczej "państwo byłoby zbyt bezbronne" - dodała. Jej zdaniem bez możliwości "kontrolowania telekomunikacji" nie da się skutecznie zapobiegać zamachom terrorystycznym.

Reklama

W niedzielę wieczorem artysta Oliver Bienkowski za pomocą potężnego projektora rzucił na ścianę amerykańskiej ambasady w centrum Berlina hasło "United Stasi of America" oraz podobiznę Kima Dotcoma, właściciela zamkniętego portalu wymiany plików Megaupload. Powodem zorganizowania tej artystycznej prowokacji, przerwanej po chwili przez policję, stały się doniesienia tygodnika "Der Spiegel" o inwigilowaniu komunikacji telefonicznej i internetowej w krajach UE przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA).

"Spiegel" podał, powołując się na wewnętrzny dokument NSA, że amerykański wywiad miesięcznie w samych Niemczech rejestruje średnio ok. 500 mln rozmów telefonicznych, e-maili i SMS-ów. W dokumencie sklasyfikowano też ten kraj, sojusznika USA w Europie, jako cel podobny do Chin.

Merkel zwróciła się do USA z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Podkreśliła, że byłoby nie do przyjęcia, gdyby rzeczywiście, jak informowały media, dochodziło do instalowania podsłuchów w ambasadach krajów UE czy unijnych instytucjach.

W rozmowie z "Die Zeit" zaznaczyła, że "mimo bardziej niż uzasadnionych pytań", które wymagają odpowiedzi, nie należy zapominać, że USA "od dziesięcioleci pozostają naszym najbardziej lojalnym sojusznikiem".

Dowiedz się więcej na temat: Angela Merkel | stasi | NSA | Niemcy | bezpieka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy