Reklama

Reklama

Zdjęcie Berniego Sandersa stało się hitem. Fotograf zabrał głos

To Brendan Smialowski stoi za najpopularniejszym zdjęciem z inauguracji prezydenta USA Joe Bidena. Mowa oczywiście o fotografii 79-letniego senatora Berniego Sandersa. W rozmowie z czasopismem "Rolling Stone" fotograf opowiedział o kulisach jej powstania. "Kompozycja jest do niczego" - stwierdził samokrytycznie.

Absolutnym przebojem inauguracji Joe Bidena stał się były kandydat w prawyborach demokratów - 79-letni senator Bernie Sanders. Wszystko za sprawą stroju, w jakim pokazał się na uroczystości. Obok eleganckich płaszczy i garniturów na tę okazję wybrał długą, popielatą parkę i parę imponujących rozmiarem, wzorzystych wełnianych rękawic.

Reklama

- My w stanie Vermont wiemy, jak radzić sobie z zimnem i z tego powodu aż tak bardzo nie przejmujemy się stylem. Chcemy, by było nam ciepło. I to właśnie dzisiaj zrobiłem - tłumaczył Sanders swój oryginalny ubiór w rozmowie z CBS News.

Internet zalała fala memów z 79-latkiem w roli głównej. Trudno zliczyć, ilu przeróbek doczekała się fotografia.

Gdyby nie Brendan Smialowski, tego zdjęcia jednak by nie było. 

Wielokrotnie nagradzany fotograf działający w Waszyngtonie, a zajmujący się fotografią polityczną, newsową i społeczną, w rozmowie z czasopismem "Rolling Stone" zdradził, jak powstało słynne już ujęcie.

"Zrobiłem dwa zdjęcia. To zabawne, bo to drugie, dla mnie, wydawało się lepsze. Ale wysłałem pierwsze, ponieważ moment - jego postawa, jego pozycja (Sandersa - red.) - były trochę lepsze. Jednak kompozycja była do niczego" - mówił. Fotografię opublikowała agencja AFP. 

Mimo popularności zdjęcia w jego portfolio się ono nie znajdzie - właśnie ze względu na "chaotyczną" kompozycję. Jak wyjaśnił, w fotografii informacyjnej często ważniejsze jest uchwycenie właściwego momentu, a estetyka schodzi na dalszy plan.

"Nigdy nie zrobiłbym zdjęcia z myślą, że może ono zamienić się w mema. Gdybym wiedział, jaki los czeka tę fotografię, to kto wie, czy bym ją zrobił" - wyznał.

Jak tłumaczył, Sanders nie siedział przez całą uroczystość sam, mimo że takie wrażenie można odnieść.

"Można powiedzieć, że senator Sanders jest niezależny politycznie i myślę, że prawdopodobnie jest też niezależny osobiście. Myślę, że prawdopodobnie czuł się bardzo komfortowo, wychodząc tam, siedząc sam, trzymając swoje papiery, a po wszystkim wracając do swoich zajęć" - podkreślał Smialowski. 

Na koniec fotograf przyznał, że z powodu chłodu zazdrościł 79-latkowi dobrych rękawiczek. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy