Reklama

Reklama

Zbrodnie wobec Rohingjów. Amerykanie nakładają sankcje na birmańskich generałów

Departament Stanu USA nałożył sankcje na głównodowodzących birmańskich sił zbrojnych Mina Aunga Hlainga i Soego Wina. Jest to reakcja wobec pozasądowych zabójstw w ramach czystek etnicznych wobec tamtejszych muzułmanów.

Sankcjami zostali objęci także dwaj inni wysoko postawieni wojskowi birmańscy.

Reklama

Jak podkreślił jeden z wysoko postawionych przedstawicieli amerykańskiego MSZ, "na obecnym etapie władze amerykańskie nie zdecydowały się jeszcze zakwalifikować zbrodni wobec ludności Rohingja jako 'ludobójstwa'".

"Jesteśmy zaniepokojeni faktem, że władzy Birmy nie podjęły żadnych działań, aby pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za przemoc oraz łamanie praw człowieka przez birmańską armię w tym kraju" - oświadczył we wtorek szef amerykańskiej dyplomacji, Mike Pompeo.

Jest to tym bardziej szokujące, że wszystkie raporty sporządzane przez niezależne organizacje międzynarodowe wskazują wyraźnie na wojskowych jako odpowiedzialnych za akty przemocy w całej Birmie - dodał.

Zbrodniarze wypuszczeni na wolność

Szczególne oburzenie wywołało wypuszczenie na wolność siedmiu wojskowych odpowiedzialnych za masakrę w wiosce Inn Din w birmańskim stanie Rakhine w ubiegłym roku. Zostali oni skazani na 10 lat więzienia, ale udało im się uniknąć kary.

Masakra w stanie Rakhine (Arakan), gdzie birmańska armia prowadziła operację wymierzoną w mniejszość muzułmańską Rohingja, była badana przez dwóch dziennikarzy agencji Reutera, którzy następnie w grudniu zostali aresztowani i do tej pory nie wyszli na wolność. Są oskarżeni o naruszenie tajemnicy państwowej. Dziennikarzom grozi 14 lat więzienia.

11 lutego, trzy dni po opublikowaniu przez agencję Reutera historii morderstw w wiosce Inn Din w stanie Rakhine, władze powiadomiły, że armia wszczęła wewnętrzne śledztwo w tej sprawie.

Pochowani w masowym grobie

W styczniu wojsko oświadczyło, że 10 Rohingjów z wioski Inn Din należało do grupy rebelianckiej, która zaatakowała służby bezpieczeństwa.

Przedstawiciele mniejszości muzułmańskiej Rohingja z wioski Inn Din zostali zaszlachtowani lub zastrzeleni przez żołnierzy i mieszkańców sąsiednich buddyjskich wiosek. Następnie pochowano ich w masowym grobie.

Od końca sierpnia ub. r. z Birmy do Bangladeszu uciekło przed prześladowaniami około 700 tys. Rohingjów w następstwie brutalnej operacji przeprowadzonej przez siły zbrojne w północnej części stanu Rakhine (Arakan) na zachodzie kraju. Tzw. operację czyszczenia rozpoczęto po tym, gdy rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 25 sierpnia 2017 r. 30 posterunków policji oraz bazę wojskową.

ONZ określił działania birmańskiego wojska jako "klasyczny przykład czystek etnicznych", władze w Naypyidaw utrzymują natomiast, że była to zgodna z prawem odpowiedź na wcześniejsze ataki rebeliantów.

Nielegalni imigranci

Chociaż wielu Rohingjów żyje w Birmie od pokoleń, nie mają obywatelstwa i przez stanowiących większość buddystów są uważani za nielegalnych imigrantów przybyłych z Bangladeszu. Żyją w ubóstwie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy i edukacji.

Departament Stanu wyraził nadzieję, że wprowadzając sankcje wobec dowództwa birmańskich sił zbrojnych, skłoni władze cywilne Birmy do wszczęcia dochodzenia w sprawie prześladowań Rohingjów oraz czystek etnicznych prowadzonych w odniesieniu do tej grupy ludności.

Sankcjami będą objęci nie tylko wojskowi, ale również ich członkowie ich rodzin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje