Reklama

Reklama

Zamieszki w USA. Gwardia Narodowa na ulicach

Trwają protesty po decyzji ławy przysięgłych z Ferguson w amerykańskim stanie Missouri. Nie postawiła ona zarzutów białemu policjantowi, który w sierpniu zastrzelił na ulicy czarnoskórego nastolatka.

We wtorek wieczorem kilkudziesięcioosobowa grupa demonstrantów zgromadziła się w centrum miasta, ale policja od razu rozproszyła tłum. Protestujący podpalili tylko jeden radiowóz. 

Reklama

Porządku w Ferguson strzegą znacznie większe siły policji i Gwardii Narodowej. Tysiące, głównie czarnoskórych Amerykanów, protestowały natomiast w innych miastach - Nowym Jorku, Chicago, Waszyngtonie, Los Angeles czy Cleveland.

W niektórych miejscach protestujący blokowali drogi, w Seattle około tysiąca czarnoskórych uczniów opuściło szkoły, by wziąć udział w demonstracjach. 

Występując w Centrum Kopernika w Chicago prezydent Barack Obama ostro skrytykował wczorajsze zamieszki.

"Palenie budynków i samochodów, niszczenie mienia i zagrażanie ludziom to działania destrukcyjne, które nie mają usprawiedliwienia. To czyny kryminalne" - mówił prezydent.

O zachowanie spokoju i utrzymywanie pokojowego charakteru protestów apelowali wczoraj także przywódcy społeczności Czarnych Amerykanów. Przy okazji wyrażali jednak rozczarowanie decyzją ławy przysięgłych z Ferguson.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy