Reklama

Reklama

Zamieszki w Izraelu. "Państwo żydowskie popełniło błędy"

Reuwen Riwlin, prezydent Izraela, przyznał w poniedziałek, że państwo żydowskie popełniło błędy, powodując "otwarte rany" u Żydów pochodzenia etiopskiego (Felaszów), którzy demonstrowali w ostatnich dniach przeciwko dyskryminacji i rasizmowi.

"Manifestacje w Jerozolimie i Tel Awiwie ujawniły otwartą i żywą ranę w sercu społeczeństwa izraelskiego (...) Musimy pochylić się bezpośrednio nad tą otwartą raną. Popełniliśmy błędy (...), niewystarczająco patrzyliśmy i nie dość słuchaliśmy" - napisały w oświadczeniu służby prasowe szefa izraelskiego państwa.

Reklama

W niedzielę w Tel Awiwie demonstrowało kilka tysięcy ludzi, w większości Felaszów, przeciwko dyskryminacji, rasizmowi i brutalności izraelskiej policji. Wieczorem doszło do starć protestujących z policją. Co najmniej 23 demonstrantów i 7 policjantów zostało rannych.

Według mediów w protestach wzięło udział ok. 10 tys. ludzi. Policja oceniła liczbę demonstrantów na 3 tys.

Żydzi z Etiopii

Na ponad 8 mln mieszkańców Izraela ok. 135,5 tys. to Żydzi z Etiopii. Kilkadziesiąt tysięcy Felaszów przetransportowała izraelska armia drogą powietrzną w latach 1984-1990 w odpowiedzi na panującą w Etiopii klęskę głodu, po tym jak rabini orzekli, że Felaszowie są bezpośrednimi potomkami jednego z 12 plemion Izraela, Dan.

Felaszowie od dawna uskarżają się w Izraelu na dyskryminację, rasizm i ubóstwo. Według oficjalnych danych w gospodarstwach domowych Felaszów zarobki są o 35 proc. niższe od średniej krajowej, a tylko połowa młodych kończy szkołę średnią; w przypadku pozostałej części ludności Izraela wskaźnik ten wynosi 63 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne