Reklama

Reklama

Zamieszki w Belgii i Francji: Podpalano samochody, atakowano posterunki policji

Belgijski minister spraw wewnętrznych zapowiada dogłębne wyjaśnienie okoliczności zamieszek, do których doszło w kilku miejscach w Brukseli w noc sylwestrową. Poinformowano, że wszczęto już kilka dochodzeń. Niespokojnie w sylwestra było także we Francji, gdzie doszło do brutalnego pobicia funkcjonariuszy policji i masowych podpaleń samochodów.

- Podpalenia samochodów, ataki na posterunki policji i policjantów, to niedopuszczalne - skomentował szef belgijskiego MSW. W sumie, podczas zamieszek, zatrzymano 37 osób. Doszło do nich w kilku miejscach w Brukseli, ale największe odnotowano w dzielnicach Molenbeek i Anderlecht.

Tym razem policjanci interweniowali szybko, nie doszło do eskalacji przemocy i zatrzymano chuliganów. Inaczej było w listopadzie, kiedy trzy razy w ciągu kilku tygodni wybuchały zamieszki, a policja była krytykowana za brak natychmiastowej reakcji.

Reklama

Przedstawiciele rządu mówili wtedy o zorganizowanej siatce młodych migrantów, którzy próbują zakłócić spokój w mieście i zapowiadali surowe rozprawienie się z chuliganami.

Brutalne pobicie policjantów we Francji

Niespokojnie było też w noc sylwestrową we Francji, gdzie dwoje policjantów zostało brutalnie pobitych przez agresywny tłum w podparyskim mieście Champigny-sur-Marne. Icydent wywołał falę oburzenia nad Sekwaną - podała we wtorek agencja AFP.

Do pobicia doszło podczas interwencji policji, gdy kilka osób próbowało wtargnąć na prywatne przyjęcie. W wyniku starć z tłumem policjantka ma obrażenia twarzy, a jej kolega złamany nos. Oboje zostali przetransportowani do szpitala - poinformowała agencja dpa.

W filmie z zajścia, opublikowanym w mediach społecznościowych, widać agresywny tłum, który kopie leżącą kobietę w mundurze. Dwie osoby zostały aresztowane, nie jest jednak jasne, czy brali oni udział w pobiciu funkcjonariuszy - zaznaczył "Le Monde". Gazeta, powołując się na źródła policyjne, podała, że podczas interwencji policjanci użyli gazu łzawiącego.

Według AFP, pobicie policjantów "wywołało falę oburzenia we Francji". Prezydent Emmanuel Macron potępił incydent na Twitterze, określając go jako "tchórzliwy i kryminalny lincz". Zapewnił, że winni zostaną odnalezieni oraz ukarani.

Masowe podpalenia i aresztowania

W sumie ośmiu policjantów i trzech wojskowych zostało rannych we Francji w nocy z niedzieli na poniedziałek - podało francuskie MSW. Według resortu, podczas sylwestrowej nocy spalono ponad tysiąc pojazdów, a aresztowano ponad 500 osób. 

Do zapewnienia spokoju w ostatni dzień roku zmobilizowano ok. 140 tys. funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje