Reklama

Reklama

Zamach w Tel Awiwie. Trwa pościg za sprawcą

Izraelska policja szuka zamachowca, który zabił w piątek dwie osoby i ranił siedem innych w Tel Awiwie. Arab izraelskiego obywatelstwa otworzył ogień w jednym z pubów w centrum miasta i uciekł z miejsca zdarzenia. Motywy jego działania nie są znane, ale wiadomo, że mężczyzna już wcześniej miał kłopoty z prawem.

Zamachowiec został zidentyfikowany przez policję jako mieszkaniec wioski Wadi Ara na północy Izraela. Trwa tam teraz policyjna obława. Sam mężczyzna miał już siedzieć w więzieniu za próbę kradzieży broni izraelskiego żołnierza.

Według izraelskich mediów, rodzina napastnika twierdzi, że jest on agresywny i wielokrotnie trzeba było wzywać policję w trakcie rodzinnych kłótni.

Media twierdzą, że 27-latek wpadł w depresję po tym, jak jego kuzyn został zabity przez izraelskich funkcjonariuszy. Od tego czasu wielokrotnie próbował dokonywać ataków na izraelskie siły. Zamachowca miała zidentyfikować jego rodzina.

Ojciec mężczyzny zadzwonił na policję z informacją, że w czasie wczorajszej strzelaniny napastnik posługiwał się skradzioną mu bronią. Sam ojciec pracuje jako ochroniarz.

Przypomnijmy: wczoraj w centrum Tel Awiwu mężczyzna oddał strzały w kierunku osób, siedzących w pubie Simta. Dwie osoby zginęły, siedem zostało rannych. Dwie są w stanie ciężkim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy