Reklama

Reklama

Zamach w Kazachstanie: Prezydent wskazuje sprawców

Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew poinformował w piątek, że za niedzielnymi atakami w mieście Aktobe stoją salafici, wyznawcy radykalnego odłamu islamu. W atakach zginęło co najmniej 20 osób.

W wydanym komunikacie Nazarbajew podkreślił, że niemal wszyscy bojownicy powiązani ze zbrojnymi napadami "zostali zlikwidowani, a kilku umieszczono na liście osób poszukiwanych".

Reklama

Wcześniej komitet bezpieczeństwa narodowego przekazał, że siły bezpieczeństwa zabiły w piątek pięć osób podejrzanych o przeprowadzenie ataków w Aktobe, a służby poszukują nadal kolejnych zamachowców. 

W dokumencie wyjaśniono, że siły specjalne przeprowadziły szturm na mieszkanie, w którym ukrywali się "terroryści", i zabiły czterech z nich. Podczas tej akcji nie ucierpiał żaden cywil ani funkcjonariusz - dodano.

Piątą ofiarą jest mężczyzna, który na ulicy otworzył ogień do funkcjonariuszy i został przez nich zastrzelony. Podczas wymiany ognia lekkie obrażenia odniosło dwóch żołnierzy sił specjalnych.

Komitet bezpieczeństwa zaznaczył, że służby nadal poszukują kolejnych uczestników niedzielnego zamachu, nie uściślił jednak, o ile osób chodzi.

Nazarbajew mówił w środę, że członkowie zbrojnej grupy z Aktobe otrzymywali instrukcje z zagranicy. Zapowiedział wówczas zdecydowane kroki w celu "powstrzymania ekstremistów i terrorystów".

W niedzielę w Aktobe na północnym zachodzie Kazachstanu grupa uzbrojonych mężczyzn dokonała ataku na sklepy z bronią i jednostkę wojskową, w wyniku czego zginęło co najmniej 20 osób, w tym 13 napastników, a 38 zostało rannych.

Wkrótce po zajściach rzecznik kazachskiego MSW sugerował, że napastnikami byli najpewniej "zwolennicy radykalnych, nietradycyjnych ruchów religijnych", jak zazwyczaj w Kazachstanie oficjalnie określa się islamskich bojowników. W związku z zamachami na 40 dni podniesiono w całym kraju poziom zagrożenia terrorystycznego do stanu średniego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy