Reklama

Reklama

Zamach na marsz w Charkowie: Są zabici

To mógł być akt terroru - uważa ukraińska policja w związku z wybuchem podczas marszu w Charkowie. Media donoszą o 3 ofiarach, a ukraińskie MSW potwierdza informację o śmierci 2 osób. Jest także co najmniej 10 osób rannych. Do zamachu doszło podczas pokojowego marszu z okazji pierwszej rocznicy zwycięstwa tzw. Rewolucji Godności na Majdanie Niepodległości w Kijowie.

Ukraińskie władze twierdzą, że zatrzymały mężczyznę podejrzanego o przeprowadzenie zamachu.

Reklama

Do eksplozji doszło podczas formowania się kolumny marszu. Uczestnicy przechodzili spod charkowskiego Pałacu Sportu na Plac Wolności.

Podobne pochody odbywają się w wielu innych ukraińskich miastach - w tym największy w Kijowie. Demonstranci oddają w ten sposób hołd poległym na Majdanie.

W Charkowie zgromadziło się około 500 osób. Według policji, eksplozję spowodował "nieznany ładunek wybuchowy". Funkcjonariusze traktują atak jako "akt terrorystyczny".

W niedzielę na Ukrainie trwają obchody pierwszej rocznicy zwycięstwa protestów, które rozpoczęły się w listopadzie 2013 r. w związku z rezygnacją ówczesnych władz z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.

Po trzech miesiącach demonstracji, podczas których w starciach z milicją zginęło ponad 100 osób, Ukraińcy obalili ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza, a do władzy doszły ugrupowania prozachodnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne