Reklama

Reklama

Założyciel WikiLeaks radzi korzystać z poczty, by uniknąć bycia szpiegowanym

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange w wywiadzie opublikowanym w sobotę w belgijskim dzienniku "Le Soir" zaleca dziennikarzom korzystanie z usług poczty, by dzięki niej uniknąć bycia szpiegowanym przez służby wywiadowcze.

"Moje zalecenie dla ludzi, którzy nie mają 10 lat doświadczenia w kryptografii, to zwrócić się do dawnych metod i korzystać z tradycyjnej poczty" - radzi  Assange, który ukrywa się od lata 2012 roku w londyńskiej ambasadzie Ekwadoru.

Według Australijczyka "dziennikarze są traktowani przez służby wywiadowcze jako szpiedzy. Te same metody stosowane wobec szpiegów mają zastosowanie wobec dziennikarzy, a więc dziennikarze muszą się nauczyć metod konspiracyjnych, aby chronić swoje źródła".

Reklama

Assange, który w poniedziałek ma się połączyć z uczestnikami debaty na temat "przejrzystości polityki ochrony prywatności" w Teatrze Narodowym w Brukseli, radzi również dziennikarzom "spotykać się ze swymi informatorami na konferencjach lub w takich miejscach, w których ktoś szpiegujący, pozostając na zewnątrz budynku konferencyjnego, nie będzie mógł zobaczyć waszego informatora".

Z kolei w wywiadzie dla belgijskiego dziennika "L'Echo" Assange, którego portal Wikileaks opublikował w środę wiadomości z prywatnego konta mailowego dyrektora CIA Johna Brennana, przypomina, że obiecał ujawnić w nadchodzący poniedziałek nową serię dokumentów dotyczących łamania praw człowieka i stosowania tortur.

Assange ma także "szybko przesłać informacje" na temat traktatu o handlu transatlantyckim (TTIP).

Portal WikiLeaks 11 sierpnia zaoferował 100 000 euro osobie, która dostarczy kopię tekstu TTIP. Pieniądze zebrano ze składek, do których obiecał włączyć się były grecki minister finansów Janis Warufakis. "Już samo w sobie finansowanie partycypacyjne przyniosło sukces: zebraliśmy ponad 100 tys. dolarów (91 tys. euro), co zbliża nas do 100 tysięcy euro" - powiedział Assange.

44-letni Australijczyk, ukrywający się w ambasadzie Ekwadoru, chce uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem gwałtu, choć sam zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks dokumentami. WikiLeaks ujawnia tajne dokumenty, m.in. dotyczące operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie, oraz tysiące depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy