Reklama

Reklama

Żałoba narodowa w Słowacji

W Słowacji obowiązuje w piątek żałoba narodowa, zarządzona po tragicznej katastrofie drogowej. W środę koło miejscowości Nitrianske Hrncziarovce na południowym zachodzie Słowacji, zginęło 12 pasażerów autobusu, w tym pięć osób poniżej 18. roku życia.

Prezydent Zuzana Czaputova i premier Peter Pellegrini wspólnie zapalili znicze przed dwoma szkołami, w których uczyła się część ofiar wypadku. Odwiedzili także gminę Koliniany, z której pochodziło najwięcej ofiar.

Reklama

"To nadzwyczaj smutne wydarzenie, nie wspominając o tym, że zginęły dzieci. Ten tydzień był tragiczny, ponieważ ludzie zginęli nie tylko na tej drodze, ale także w innych miastach Słowacji" - przypomniała Czaputova, nawiązując do tragicznej śmierci trzech kobiet, które utonęły w wodach wezbranej po deszczu rzeki Murań w miejscowości Revuca na południu Słowacji. Kobiety zginęły podczas próby ratowania zwierząt z zalewanego schroniska.

Premier zwrócił uwagę na wspólne przeżywanie tragedii przez Słowaków. "Cieszę się, że ciągle to w sobie mamy i potrafimy pomagać sobie nawzajem, ponieważ w tych dniach nic nie pomoże bardziej niż ludzka bliskość i solidarność" - zaznaczył Pellegrini. Zapowiedział, że władze zrobią wszystko, aby pomóc rodzinom ofiar.

Media poinformowały o rozpoczęciu społecznej zbiórki przeznaczonej na pomoc bliskim osób, które zginęły w środę na drodze.

Żałoba narodowa, dziesiąta w historii niepodległej Słowacji, rozpoczęła się o godz. 8 i potrwa do godz. 20. Flagi państwowe, regionalne i miejskie opuszczone są do połowy masztu. Obowiązuje zakaz gier hazardowych. Stacje radiowe i telewizyjne zmieniły swój program, a rozgrywki ligi hokeja na lodzie rozpoczną się od minuty ciszy. Zawodnicy będą grali z żałobnymi opaskami na rękawach. Zaapelowano także do kierownictwa instytucji kulturalnych o wprowadzenie ewentualnych zmian w programach planowanych przedstawień czy koncertów.

Do kolizji autobusu, którym jechali m.in. uczniowie wracający ze szkół, oraz wyładowanej kamieniami i gruzem ciężarówki doszło w środę po południu. Spośród kilku osób rannych pozostających w piątek w szpitalach stan jednej określany jest jako zagrażający życiu.

Piotr Górecki 

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje