Reklama

Reklama

Xi Jinping - "komunistyczne książątko" staje się cesarzem

Xi Jinping umacnia swoją władzę w Chinach. Niektóre zachodnie media porównują chińską głowę państwa do Putina. Okazuje się, że niesłusznie. Jak tłumaczy prof. dr hab. Bogdan Góralczyk z Centrum Europejskiego UW, to zupełnie inne kultury. - W Rosji jest co prawda tradycja imperialna, ale w Chinach panuje system merytokracji, czyli oświeconych elit, czego jednak w Rosji nigdy nie było.

- Mimo że Xi wyrasta na jedynowładcę, musi się liczyć z tymi sześcioma ludźmi, którzy wystąpili razem z nim. Putin z nikim takim się nie pokazuje, nawet z Miedwiediewem - porównuje prof. Góralczyk.

Reklama

Z drugiej jednak strony, w składzie nowego kierownictwa Komunistycznej Partii Chin znaleźli się sami poplecznicy Xi.

- Sytuacja zmieniła się w porównaniu do minionych lat. Owszem, premier jest dużo słabszy, a druga kadencja Xi i fakt, że nie wskazał swojego następcy, jest pewnym odejściem, a nawet dużym odejściem, od wypracowanych wcześniej zasad. To wszystko wiąże się z ambitnymi celami, które Xi przedstawił podczas zjazdu Komunistycznej Partii Chin - tłumaczy prof. Góralczyk.

Xi Jinping - lider na miarę Mao?

- Urząd "prezydenta" Chin został powołany po rozpadzie ZSRR, wcześniej istniało tylko stanowisko Sekretarza Generalnego Komunistycznej Partii Chin. Dodano do tego jednoosobową funkcję którą my nazywamy prezydentem, a w Chinach Przewodniczący ChRL, czyli - głowa państwa. W ramach tego systemu, głowa państwa jest również głównodowodzącym armią. Tak było z Jiang Zeminem, potem był Hu Jintao, a teraz jest Xi.

Xi Jinping jest nazywany przez media najsilniejszym przywódcą Chin od czasów Mao Zedonga. Profesor Góralczyk nie uważa jednak, że można go nazwać duchowym następcą Mao.

- Raczej można go nazwać następnym cesarzem, bo rzeczywiście, Mao był ostatnim dotychczas cesarzem Chin, tyle że z komunistycznego nadania. Xi Jinping jest niewątpliwie najsilniejszym przywódcą Chin od czasów Mao, mimo że w międzyczasie był wpływowy wizjoner, autor chińskich reform Deng Xiaoping, od którego idei Xi Jinping teraz odchodzi - podkreśla Bogdan Góralczyk.

Żona Xi bryluje na salonach

Czasami można odnieść mylne wrażenie, że Mao Zedonga i Xi Jinpinga łączą również silne, wpływowe i popularne żony. Małżonka Mao Zedonga, Jiang Qing, bywa niekiedy opisywana jako osoba mająca wielki wpływ na przeprowadzenie rewolucji. Z tymi poglądami prof. Góralczyk się zupełnie nie zgadza.

- Jiang Qing podczas swojego procesu zeznała, że była "psem łańcuchowym" Mao. Nigdy nie odegrała żadnej roli politycznej bez polecenia męża, ani potem wbrew woli Mao Zedonga nie mogła nic zrobić - twierdzi stanowczo profesor Bogdan Góralczyk.

- Obecna małżonka Xi Jinpinga, Peng Liyan, kiedyś była za to słynniejsza, niż jej mąż - mówi profesor. - Była znaną w całych Chinach diwą, w tej chwili już nie śpiewa, ograniczyła się wyraźnie do roli pierwszej damy, a obecnie stara się - skutecznie zresztą - narzucać modę na światowych salonach, bo niezwykle elegancko się ubiera i zwraca na siebie uwagę.

Obecnie można ją zatem nazwać pierwszą damą w zachodnim stylu, a sam prof. Góralczyk uważa, że Peng Liyan najbardziej przypomina Raisę Gorbaczową.

Myśl Xi Jinpinga

Podczas zjazdu Komunistycznej Partii Chin zadecydowano, że "Myśl Xi Jinpinga" stanie się oficjalną podstawą ideologiczną Komunistycznej Partii Chin. Nie jest to jednak sytuacja bez precedensu.

- W Chinach wymienia się taką "mantrę": idea marksizmu-leninizmu, potem idea Mao Zedonga, myśl Deng Xiaopinga. Później dodano Trzy Reprezentacje Jaing Zemina i Teorię Naukowego Rozwoju. Dopiero do tego myśli Xi Jinpinga - wylicza profesor.

- Teraz zaszła istotna, w mojej ocenie najistotniejsza, zmiana. Deng Xiaoping namawiał Chiny, by były skromne, żeby powoli zbierały swe siły, powoli budowały swoją potęgę. Xi Jinping wychodzi z wielkimi planami. Xi chce, aby do połowy obecnego stulecia, Chiny - podobnie jak kiedyś - stały się wielkim mocarstwem i wcale tego nie skrywa a wręcz przeciwnie - wszystko temu celowi podporządkowuje.

Myśli i idee wszystkich powyższych liderów wyznaczały kierunek rozwoju politycznego w Chinach i pozwalały modyfikować system tak, aby odpowiadał on potrzebom społeczeństwa. Poglądy najważniejszych ideologów kształtowały również chińską konstytucję.

Skąd wziął się Xi?

Ojciec Xi Jinpinga również prowadził aktywną karierę polityczną w Komunistycznej Partii Chin. Z tego powodu, jak zauważa profesor Bogdan Góralczyk, Xi jest powszechnie nazywany w Chinach "książątkiem".

- Xi Jinping wywodzi się z rodu komunistycznego, jego ojciec odgrywał ogromną rolę w latach 80. i 90. Jego działania polegały na urynkowieniu prowincji Guangdong na południu Chin, czyli tam, gdzie jest Hongkong i Makau. Xi Zhongxun, ojciec obecnego prezydenta, był już wpływowym komunistą, a Xi Jinping wychowywał się w dobrze sytuowanej rodzinie. Mimo to jego ojciec - podobnie jak wielu - był zesłany na wieś, więc Xi Jinping ma za sobą młodość spędzoną na farmie. Ten fakt zresztą się bardzo mocno eksponuje w oficjalnych biografiach - zaznacza prof. Góralczyk.

Nieśmiała opozycja

Ekspert ocenia, że na tę chwilę nie jest możliwy żaden bunt ani rebelia w szeregach Komunistycznej Partii Chin. Z drugiej strony, prof. Góralczyk zauważa, że w wierchuszce partii są osoby, którym nie podobają się działania i pomysły Xi.

- Tuż przed zjazdem, jeden z trzech kandydatów, o którym się mówiło, że będzie wskazany jako następca Xi, do czego ostatecznie nie doszło, zaledwie 54-letni Sun Zhengcai, został we wrześniu skazany za korupcję, a potem nawet pozbawiony członkostwa w partii. To oznacza, że w Chinach przeciwników politycznych się usuwa, tym bardziej, że w trakcie zjazdu były przecieki - moim zdaniem kontrolowane - według których Sun był zaangażowany w tworzenie spisku przeciwko Xi Jinpingowi.

Dokąd zmierzają Chiny?

Profesor Bogdan Góralczyk jest zaniepokojony kierunkiem, w jaki podąża chińska polityka.

- Przed Chinami stoją ogromne wyzwania i zadania domowe - uważa ekspert. Politycy doszli do wniosku, że trzeba wrócić do tradycji - musi być jeden zdecydowany przywódca, który będzie o wszystkim decydował. To potężny eksperyment, wbrew założeniom Deng Xiaopinga - ojca tych reform. Deng mówił kiedyś: "trzeba odłączyć zarządzanie od partii, odłączyć partię od państwa, a za Xi Jinpinga wszystko łączy się w jedno i podporządkowane jest przywódcy. Dopiero czas oceni, czy to dobre rozwiązanie, ale takie decyzje są niewątpliwie wejściem na bardzo niebezpieczną ścieżkę - podsumowuje ekspert.

Tomasz Majta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje