Reklama

Reklama

Wzrósł bilans ofiar zamachów w Mogadiszu

Rośnie liczba ofiar po sobotnim zamachu w stolicy Somalii. Według najnowszych danych, w rezultacie eksplozji samochodów-pułapek zginęło 276 osób, a 300 zostało rannych. Somalijskie władze ogłosiły 3-dniową żałobę.

Do podwójnego ataku doszło w sobotę wieczorem w stolicy kraju, Mogadiszu. Jak poinformowała tamtejsza policja, najpierw w pobliżu hotelu "Safari", na ruchliwym skrzyżowaniu, w dzielnicy, w której znajdują się instytucje rządowe, liczne restauracje i punkty handlowe, wybuchła ciężarówka. Potężna eksplozja zniszczyła kilka budynków. Dziesiątki pojazdów stanęły w ogniu.

Reklama

Dwie godziny później do kolejnego wybuchu doszło w okolicy stołecznej medyny.

Na razie nikt nie wziął odpowiedzialności za przeprowadzenie ataków. Także - uważana przez somalijskie władze za domniemanego sprawcę - związana z al-Kaidą grupa al Shabaab, która regularnie przeprowadza zamachy zarówno w stolicy, jak i innych regionach kraju.

Celem al Shabaab jest odebranie władzy rządowi sprzymierzonemu ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Afrykańską, i narzucenie bardziej restrykcyjnej interpretacji islamu. Rebelianci sprawowali kontrolę nad stolicą w latach 2007-2011. Oddali ją po nasileniu się walk. W usunięciu rebeliantów z większości terytorium Somalii pomogły siły pokojowe Unii Afrykańskiej.

Sobotni zamach był najkrwawszym atakiem od czasu rebelii islamistów w 2007 roku. Somalijskie władze spodziewają się, że bilans ofiar może wzrosnąć. Wśród zabitych jest co najmniej czterech wolontariuszy Somalijskiego Czerwonego Półksiężyca. Organizacja poinformowała, że wciąż kilkoro jej wolontariuszy jest na liście osób zaginionych.

Atak potępiły Stany Zjednoczone.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje