Reklama

Reklama

"Wyrok dla Rosjan otwiera drogę do ich wymiany na Sawczenko"

Szef Rady ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Rosji Michaił Fiedotow ocenił, że poniedziałkowy wyrok sądu w Kijowie w procesie dwóch Rosjan otwiera drogę do ich wymiany na skazaną w Rosji lotniczkę Nadiję Sawczenko.

"Oczywiście, bardziej ucieszyłby mnie wyrok uniewinniający. Jednak i ten wyrok otwiera drogę do tego, by chłopcy wrócili do domu, w trybie wymiany na Nadiję Sawczenko i innych. Byłoby to zgodne z duchem porozumień mińskich" - powiedział Fiedotow agencji RIA-Nowosti.

Z kolei pełnomocnik MSZ Rosji ds. praw człowieka Konstantin Dołgow powiedział, że Moskwa nadal będzie dokładać wszelkich starań, by obywatele rosyjscy znajdujący się w aresztach na Ukrainie wrócili do kraju. "Władze ukraińskie oskarżają naszych obywateli o to, że stanowią zagrożenie dla integralności terytorialnej Ukrainy. Czynią one różne przeszkody, nie wywiązują się bardzo często ze swoich zobowiązań, ani w ramach dwustronnej konwencji konsularnej, ani konwencji wiedeńskiej. Ale mimo tych wszystkich problemów (...) nadal pracujemy nad tym, by nasi obywatele wrócili do ojczyzny jak najszybciej" - powiedział Dołgow.

Reklama

Jewgienij Jerofiejew i Aleksandr Aleksandrow zostali skazani przez sąd rejonowy w Kijowie na kary 14 lat więzienia. Obaj zostali ujęci na wschodzie Ukrainy, gdzie walczyli w szeregach prorosyjskich separatystów. Jerofiejew i Aleksandrow są żołnierzami brygady sił specjalnych (specnazu) rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU; ministerstwo obrony Rosji zaprzecza, by byli żołnierzami służby czynnej.

Rosja odrzuca doniesienia o udziale swych żołnierzy w walkach na wschodzie Ukrainy.

W czwartek prezydent Władimir Putin powiedział, że Rosja jest w kontakcie z władzami Ukrainy w sprawie wymiany Sawczenko. Zastrzegł jednak, że w tego rodzaju sprawach "nie należy wybiegać naprzód". Lotniczka została skazana w marcu na 22 lata kolonii karnej; rosyjski sąd uznał ją za współwinną zabójstwa dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku.

Z Moskwy Anna Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy