Reklama

Reklama

Wypadek w Hiszpanii: Ofiary to 13 studentek

Trzynaście studentek z zagranicy zginęło w wypadku autokaru na autostradzie łączącej Walencję z Barceloną w Hiszpanii; 34 osoby zostały ranne. Autokarem podróżowali studenci z programu Erasmus - podały władze regionu Katalonia. Wśród rannych jest Polak.

"Hiszpańskie służby ustalają szczegóły i przyczyny wypadku. Z informacji uzyskanych przez nasze służby konsularne z centrum kryzysowego w Tortosa wynika, że na obecną chwilę wśród poszkodowanych w wypadku jest jeden polski obywatel, aktualnie hospitalizowany" - poinformował w niedzielę PAP dyrektor biura prasowego MSZ Rafał Sobczak.

Reklama

Dodał, że polski konsul w szpitalu rozmawiał z naszym rodakiem, jest też w kontakcie z rodziną rannego Polaka. Podkreślił, że jego stan lekarze określili jako stabilny. "Polak ma złamaną rękę, założony gips i jeszcze dziś opuści szpital. Nasze służby konsularne umożliwiły kontakt z nim jego rodzicom" - powiedział Sobczak.

"Cały czas oczekujemy jednak na identyfikację przez służby hiszpańskie ofiar śmiertelnych wypadku" - zaznaczył dyrektor biura prasowego MSZ.

Wcześniej agencje informowały o 14 osobach zabitych w wypadku i 43 rannych. Według najnowszych informacji hospitalizowano 34 pasażerów.

Jak podaje hiszpańska agencja EFE, śmiertelne ofiary wypadku to studentki z różnych uczelni, uczestniczące w unijnym programie wymiany studenckiej Erasmus. Większość z nich studiowało na Uniwersytecie Barcelońskim i Uniwersytecie Autonomicznym w Barcelonie.

Władze Katalonii, regionu autonomicznego na północnym wschodzie Hiszpanii, nie podały jeszcze tożsamości ofiar do wiadomości publicznej.

To był ludzki błąd?

Do wypadku doszło na autostradzie AP7, biegnącej wzdłuż wschodniego wybrzeża Hiszpanii, niedaleko Freginals, około 150 km na południe od Barcelony, stolicy Katalonii. Studenci, biorący udział w programie Erasmus, wracali z Walencji, gdzie odbywało się tradycyjne święto ognia (Fallas de Valencia), znane m.in. z pokazów fajerwerków.

Wśród pasażerów autokaru byli studenci z Polski, Peru, Bułgarii, Irlandii, Autonomii Palestyńskiej, Japonii, Ukrainy, Czech, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Węgier, Niemiec, Szwecji, Norwegii i Szwajcarii.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku, choć dyrektor departamentu spraw wewnętrznych Katalonii Jordi Jane zakłada, że "był to ludzki błąd".

"Kierowca uderzył w barierę po prawej stronie jezdni i skręcił w lewo tak gwałtowne, że autokar znalazł się na drugim pasie autostrady" - wyjaśnił Jane. Następnie autokar uderzył w pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka; dwóch pasażerów tego pojazdu zostało rannych - sprecyzował.

Według EFE potrzeba było 17 zastępów straży pożarnej oraz dźwigu, by usunąć autokar z autostrady i dostać się do uwięzionych we wraku ludzi.

Autokarem podróżowało 57 osób, w tym kierowca, który wyszedł cało z wypadku i został przesłuchany; testy medyczne wykazały, że nie był pod wpływem alkoholu bądź narkotyków.

Jak podaje AFP, był to jeden z najtragiczniejszych wypadków drogowych, jakie wydarzyły się w ostatnich latach w Europie.

Dowiedz się więcej na temat: wypadek | Hiszpania | Katalonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne