Reklama

Reklama

Wybory w Wielkiej Brytanii. Stawką jest Unia Europejska

Dzisiejsze wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii są według komentatorów najbardziej nieprzewidywalne od kilkudziesięciu lat. Lokale wyborcze czynne będą od 8 do 23 czasu polskiego. Pierwsze sondaże pojawią się po zakończeniu głosowania, ostateczne wyniki najwcześniej w piątek rano.

W sondażach współrządząca Partia Konserwatywna i opozycyjna Partia Pracy mają wyrównane poparcie, co zapowiada, że należy się spodziewać negocjacji w sprawie utworzenia rządu koalicyjnego.

Reklama

Decydujące może się okazać głosowanie w Szkocji, gdzie Szkocka Partia Narodowa (SNP) może stać się siłą dominującą kosztem Partii Pracy.

Stawką w wyborach jest nie tylko to, kto obejmie rządy, ale też przyszłość Wielkiej Brytanii w UE. Premier David Cameron zapowiedział, że w razie zwycięstwa konserwatystów przeprowadzi referendum w sprawie ewentualnego wyjścia kraju z Unii Europejskiej.

***

Brytyjskie wybory parlamentarne rozpisano na Wyspach Brytyjskich na innej zasadzie niż praktykowane jest to w Polsce. Bogdan Frymorgen poprosił dr. Rocha Dunin-Wąsowicza z London School od Economics o wytłumaczenie tych różnic.

Bogdan Frymorgen: Dziś wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Mieszka tutaj ponoć już prawie milion Polaków, ale nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że ordynacja wyborcza w Wielkiej Brytanii jest zupełnie inna od ordynacji polskiej.

Dr Roch Dunin-Wąsowicz: - Zdecydowanie. W Polsce głosuje się na partię i potem oblicza procent oddanych głosów w skali całego kraju. W Wielkiej Brytanii walka odbywa się w konkretnych okręgach wyborczych, czyli jest to system jednomandatowy, dlatego głosowanie często odbywa się taktycznie. Nie głosuje się koniecznie na tę partię, na którą się by chciało, tylko na tę, która liczy się w tej konkurencji między dwoma kandydatami w konkretnym okręgu wyborczym.

W Polsce słyszy się głosy o wprowadzeniu ordynacji wyborczej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi...

- Zdecydowanie jest to coś, co w Polsce teraz przewija się również w wyborach prezydenckich, a pewnie pozostanie aktualne w wyborach parlamentarnych jako postulat wyborczy. Tutaj dyskusja zmierza w odwrotną stronę. Większość społeczeństwa brytyjskiego dzisiaj pewnie poparłaby opcję reprezentacji proporcjonalnej, czyli taką, jaka jest w Polsce i większości krajów Europy kontynentalnej.

Bogdan Frymorgen

Dowiedz się więcej na temat: wybory w Wielkiej Bryatnii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje