Reklama

Reklama

Wybory na Białorusi. Juryj Hubarewicz z karą aresztu rezygnuje z udziału

"Rezygnuję z udziału w kampanii wyborczej w związku z tym, co się dzieje w kraju" - powiedział w piątek (19 czerwca) Juryj Hubarewicz, lider opozycyjnego Ruchu o Wolność. Polityk został ukarany 15 dniami aresztu za pikietę wyborczą zorganizowaną w dniu 7 czerwca.

Hubarewicz został skazany za złamanie przepisów o imprezach masowych. 7 czerwca prowadził w centrum Mińska zbiórkę podpisów poparcia dla swej kandydatury.

Hubarewicz, podobnie jak jeszcze dwoje kandydatów z opozycji centroprawicowej - Wolha Kawalkawa i Mikałaj Kazłou, nie planował zebrania wymaganych 100 tys. podpisów. Opozycjoniści chcieli wykorzystać kampanię i przepisy wyborcze jako możliwość do legalnej organizacji pikiet.

Z kontynuowania kampanii zrezygnowali dotąd deputowany Aleh Hajdukiewicz, Natalja Kisiel i rockman Aleś Tabolicz.

Ponad 100 zatrzymanych w czasie piątkowych akcji solidarności

Piątek (19 czerwca) był ostatnim dniem zbierania podpisów poparcia dla potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich.

Reklama

Wieczorem pikiety zbiórki podpisów przekształciły się w spontaniczne akcje solidarności, w czasie których ludzie ustawiali się w żywe łańcuchy wzdłuż głównych ulic.

Białorusini, którzy mówili, że domagają się zmian, uczciwych wyborów i są oburzeni zatrzymaniami oraz aresztami, w tym - potencjalnych kandydatów w wyborach, wyszli na ulicę nie tylko w Mińsku, ale też w wielu innych miastach.

Milicja podejmowała działania mające na celu wygaszanie protestów i niedopuszczenie do tego, by przerodziły się w większą akcję. Pozamykano część ulic dojazdowych do centrów miast, a zatrzymania rozpoczęto od dziennikarzy, którzy relacjonowali wydarzenia, m.in. w ramach streamów online.

Zatrzymano m.in. dziennikarzy niezależnych Radia Swaboda, telewizji Biełsat, portalu TUT.by i innych mediów. Większość reporterów wypuszczono późno wieczorem w piątek. Później zaczęto zatrzymywać także innych uczestników, niektórych - jak można zobaczyć na nagraniach w internecie - w dość brutalny sposób.

O co najmniej stu osobach zatrzymanych w czasie piątkowych akcji solidarności na ulicach białoruskich miast poinformowali w sobotę rano (20 czerwca) działacze praw człowieka z centrum Wiasna. W samym tylko Mińsku zatrzymano ponad 80 osób.

Dokładna liczba zatrzymanych na razie nie jest znana. Wiasna wciąż aktualizuje informacje o osobach, które zostały zabrane z ulic przez milicję i inne służby.

Do uwolnienia bezprawnie zatrzymanych osób i zagwarantowania ludziom prawa do swobodnego gromadzenia się i wyrażania opinii wezwały w piątek późnym wieczorem na Twitterze ambasady USA i Wielkiej Brytanii na Białorusi.

Represje przed wyborami

Przed zaplanowanym na 9 sierpnia wyborami prezydenckimi na Białorusi nasiliły się represje wobec aktywistów, polityków, członków komitetów wyborczych kandydatów. Jeden z potencjalnych oponentów Alaksandra Łukaszenki w nadchodzących wyborach - były szef Biełhazprambanku Wiktar Babryka został aresztowany wraz z synem. Przedstawiono mu zarzuty karne, władze oskarżają go m.in. o zorganizowanie grupy przestępczej i machinacje finansowe na ogromną skalę.

Babaryka zebrał rekordową w historii Białorusi liczbę podpisów poparcia - 435 tys.

Alaksandr Łukaszenka powiedział w piątek, że dzięki aresztowaniu Babaryki "władze powstrzymały wielki plan destabilizacji kraju".

W więzieniu przebywa też popularny bloger Siarhiej Cichanouski, który nie został dopuszczony do udziału w wyborach (siedział w areszcie w czasie, gdy dokonywano rejestracji). Przeciwko niemu również toczy się sprawa - o organizację zamieszek. Zarówno Babaryka i jego syn Eduard, jak i Cichanouski, zostali uznani przez obrońców praw człowieka za więźniów politycznych.

Justyna Prus 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje