Reklama

Reklama

Wspólne ćwiczenia wojskowe Rosji i Serbii

Serbia przeprowadziła w piątek na północy kraju wspólne antyterrorystyczne ćwiczenia wojskowe z Rosją. Przewidywały one symulowany atak z użyciem ostrej amunicji na bazę terrorystów. Zaangażowano około 200 żołnierzy oraz samoloty transportowe.

Agencja Associated Press podkreśliła, że są to pierwsze w Serbii wspólne ćwiczenia wojskowe z Rosją. To także pierwsze ćwiczenia przeprowadzone przez Rosjan poza krajami byłego Związku Radzieckiego - podała AP.

Reklama

Minister obrony Serbii Bratislav Gaszić zaznaczył, że Serbia, pozostająca poza sojuszami wojskowymi, jest krajem neutralnym. "Chcielibyśmy utrzymać dobre stosunki z każdym, w tym z Rosją, Unią Europejską, Stanami Zjednoczonymi czy Chinami" - powiedział. Wskazał też, że w przyszłym miesiącu w Serbii odbędą się wspólne ćwiczenia z Amerykanami.

AP podkreśla, że Belgrad próbuje utrzymać delikatną równowagę pomiędzy Rosją - swą słowiańską sojuszniczką - i Europą Zachodnią, z którą chce się zintegrować. Ćwiczenia antyterrorystyczne z Rosjanami przeprowadzone na północy kraju, niedaleko sąsiedniej i należącej do UE Chorwacji, wywołały kontrowersje, zarówno w kraju, jak i za granicą.

"Rząd Serbii chce spróbować uszczęśliwić wszystkich" - powiedział AP ekspert ds. Bałkanów Tim Judah. "USA pomagają w finansowaniu i modernizacji armii serbskiej, podczas gdy teraz żołnierze serbscy trenują z Rosjanami. W normalnych czasach niewiele by o tym powiedziano, ale po Krymie już nie mamy normalnych czasów" - ocenił analityk.

Przypomniał, że prezydent Rosji Władimir Putin został w październiku w trakcie wizyty w Belgradzie przyjęty wojskową paradą. Teraz żołnierze serbscy "trenują z armią, która dokonała aneksji Krymu i walczy na Ukrainie. Gdy wojna na Ukrainie przeciąga się, takie stanowisko staje się coraz bardziej nie do utrzymania. Rząd Serbii po prostu rozdrażni zarówno Rosję, jak i swych przyjaciół na Zachodzie, zamiast być w dobrych relacjach ze wszystkimi" - powiedział Judah.

Władze serbskie deklarowały, że respektują integralność terytorialną Ukrainy i nie popierają aneksji Krymu przez Rosję. Zarazem odmówiły nałożenia sankcji na Rosję. Prócz tradycyjnie bliskich więzi historycznych i kulturowych oba kraje łączy poparcie Moskwy dla roszczeń Belgradu wobec Kosowa.

AP zauważa, że piątkowe ćwiczenia jako "pokaz rosyjskiej siły wojskowej" w kraju, który aspiruje do UE, następują w czasie, gdy Rosja próbuje wzmocnić swą obecność na Bałkanach. Agencja cytuje słowa rosyjskiego generała Władimira Szamatowa: "Podczas krótkiego pobytu w Serbii stworzyliśmy podstawę do rozszerzenia naszych relacji militarnych".

Również w piątek przybył do Belgradu zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej patriarcha Cyryl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy